Reklama

Tynk w wannie, grzyb na ścianie


"Z powodu stęchlizny od grzybów i wilgoci w mieszkaniu, mój syn Safi cierpi na alergię i musi być regularnie inhalowany oraz przyjmować drogie lekarstwa" - mówi Kasandra Speier-Krawczak fot. Karol Gapiński

Żnin, ul. Lewandowskiego, grzyb, mieszkanie, sanepid, Kasandra Speier-Krawczak, PGM, lokator
    Tynk w wannie, grzyb na ścianie
     Lokatorzy jednego z mieszkań na ul. Lewandowskiego w Żninie od wielu lat bezskutecznie walczą z grzybem i wilgocią. Napisali kolejny wniosek do PGM, jednocześnie zapowiadając zainteresowanie stanem mieszkania także sanepid, inspektorat budowlany i straż pożarną. Prezes PGM odpowiada, że najbliższe, co zostanie zrobione, by poprawić sytuację, to wymiana systemu wentylacyjnego. Lokatorzy twierdzą, że to nic nie da, a mieszkanie nie nadaje się do użytku.

     Na początku wiosny w naszej gazecie ukazał się artykuł dotyczący grzybów na ścianach, które pojawiają się w mieszkaniach kamienicy komunalnej na ul. Lewandowskiego 1. Niektórzy z mieszkańców nie widząc możliwości dalszego użytkowania tych lokali wnioskują o nowy przydział mieszkaniowy do Urzędu Miejskiego. Gmina jednak nie dysponuje wolnymi lokalami mieszkaniowymi.
     W łazience Kasandry Speier-Krawczak od wilgoci ściany nad wanną są zmurszałe. Na całej długości ściany, wzdłuż kabla instalacji elektrycznej, jest szeroki na kilkanaście centymetrów ubytek w tynku. Wprawdzie lokatorzy próbowali wiele razy uzupełniać te ubytki, ale rozwiązanie problemu na trwałe nie jest możliwe, bo ściana cały czas pracuje. Dlatego kabel instalacji jest odsłonięty.
     Dzieci Kasandry Speier-Krawczak mają 4 i 8 lat. Matka boi się je nawet na chwilę pozostawić same w łazience. Podczas kąpieli i kontaktu z wodą, która jest dobrym przewodnikiem prądu, mogłoby dojść do porażenia nim któregoś z dzieci. - Zresztą my dorośli też się o siebie boimy. Ostatnio, gdy brałam kąpiel, to tynk zleciał mi do wanny - mówi lokatorka.
     Kilka chłodnych dni w końcu maja zmusiło panią Kasandrę  do napalenia w dwóch piecach kaflowych. Kamienica bowiem nie ma ogrzewania centralnego ani z sieci ZEC. Po rozpaleniu z pieców zaczął wydobywać się dym. Mieszkańcy obawiają się, że instalacja grzewcza nie jest sprawna i może dojść nawet do zaczadzenia. - Wcześniejsze rozmowy z panem prezesem PGM i liczne wnioski, które od lat piszę do PGM i do burmistrza, nie dają efektu. Nikt nie wyeliminował źródeł powstawania grzybów i wilgoci na ścianach, kafle w piecach są stare, ściany od zewnątrz budynku zawilgocone, a w fundamenty wdzierają się korzenie kasztanowca, który rośnie na boisku "ekonomika", co skutkuje pękaniem ścian. Dodatkowo w ścianie jest przeprowadzona instalacja kominowa. Ten komin był uszkodzony. Jego cegły były luźne. Pod koniec zeszłego roku komin został owinięty siatką, a PGM powiadomiło moją córkę, że komin jest już naprawiony. Według mnie takiej prowizorki nie można nazwać naprawą - włącza się do rozmowy Halina Speier, która przyszła do córki Kasandry w odwiedziny.
     Ostatnia sytuacja z piecami kaflowymi, które po napaleniu w nich powodowały zadymienie wnętrza pokojów spowodowała, że Kasandra Speier-Krawczak skierowała do prezesa PGM kolejne pismo, tym razem w sprawie poprawienia instalacji grzewczej. Jej zdaniem piece wymagają przestawienia. Swój wniosek lokatorka przekazać też chce do wiadomości żnińskiej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Wskutek zagrzybienia na ścianach w powietrzu w mieszkaniu unosi się stęchlizna. Dzieci cierpią na alergię i muszą być regularnie inhalowane. Ich rodzice wydawać muszą dużą część swych dochodów na zakup potrzebnych dzieciom lekarstw. Dodatkowo w mieszkaniu pojawiły się - jak Kasandra Speier-Krawczak pisze w swoim wniosku - robaki. Prawdopodobnie rybiki. Kobieta zapytuje, kiedy wreszcie w mieszkaniu zostanie zrobiony remont, który wyeliminuje grzyb i wilgoć. - Teraz to musiałabym chyba pomalować ściany na czarno, bo i tak są tak zabrudzone, że prawie czarne. Aż wstyd kogoś zaprosić do mieszkania, bo co taki ktoś może pomyśleć o lokatorach z takimi ścianami? A na bezustanne malowanie nie stać mnie. Zresztą przez te wszystkie lata ponosiliśmy tylko własne nakłady na remonty wnętrz, choć to nie jest mieszkanie własnościowe, a gminne. Tylko że gmina nic tu nie robi. Dodatkowo jeszcze zaczynają próchnieć podłogi - opowiada lokatorka mieszkania w kamienicy przy ul. Lewandowskiego 1.
     Według kobiety nie tylko jej mieszkanie, ale też ściany zewnętrzne i komin od strony boiska Zespołu szkół Ekonomiczno-Handlowych wymagają gruntownego remontu.
     Prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie Stanisław Wiciński powiedział nam, że przyczyną złego stanu ścian w budynku od strony boiska może być sąsiedztwo dorodnego kasztanowca. - Już kilka razy pisaliśmy do starosty wniosek o wycinkę tego drzewa, ale ponieważ drzewo to ma wartość przyrodniczą, nie było na to zgody. Natomiast co do remontów, to środki z ogólnego funduszu remontowego są przewidziane na naprawę wentylacji i to będzie zrobione. Decyzja o tym, że w tym mieszkaniu będzie remont systemu wentylacyjnego, zapadła wcześniej po wizycie w tym budynku komisji z Urzędu Miejskiego. Jesteśmy na etapie udzielania zlecenia na to wykonawstwo. W lipcu powinny ruszyć prace. Myślę, że remont systemu wentylacyjnego pomoże. Co dalej, jeśli chodzi o remonty w mieszkaniu pani Speier-Krawczak, to na tę chwilę nie mogę nic jeszcze powiedzieć. W kwestii ściany w łazience, z której obsypuje się tynk i widoczny jest kabel, to twierdzę, że przyczyną jest właśnie wentylacja. My wprawdzie poprawialiśmy tam wentylację wcześniej, ale lokatorzy cały czas zasłaniają otwór wentylacyjny pokrywą, więc nie ma odpowiedniej cyrkulacji powietrza, co rzutuje na stan ściany - uważa Stanisław Wiciński.
     Kasandra Speier-Krawczak tłumaczy, że w łazience nie ma ogrzewania, więc otwór wentylacyjny musi zasłaniać, by w ogóle można było zażyć kąpieli w znośnej dla ciała temperaturze pomieszczenia. - Otwór wentylacyjny odsłaniam co pewien czas, ale bez przerwy nie może być on odsłonięty, bo łazienka później zieje chłodem. Na ogrzewanie elektryczne mnie nie stać - mówi kobieta.
     - Nic na to nie poradzę. Przecież pieca tam nie wybudujemy, a instalacja wentylacyjna żeby spełniała swe zadanie, musi być odkryta - ripostuje prezes.
     - Wszelkie naprawy systemu wentylacyjnego tu niczego trwałego nie przyniosą. Potrzebny jest remont ścian, kominów, podłóg, praktycznie wszystkiego. Albo po prostu wyłączenie mieszkania z użytkowania i przydzielenie nam innego lokalu, choć mamy do niego sentyment, bo nasza rodzina mieszka tu już od kilku pokoleń - zauważa lokatorka.

Karol Gapiński, 20 VI 2013

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości