Sąd Okręgowy w Bydgoszczy nie uwzględnił apelacji obrońców oskarżonych o uśmiercenie dziesiątek kormoranów i dokonanie znacznych zniszczeń na obszarze kolonii rozrodczej na wyspie Jeziora Tonowskiego w gminie Janowiec Wlkp. Utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Żninie. Mieszkańcy powiatu żnińskiego - Leszek D. i Grzegorz M. bezwzględnie spędzą rok za kratami. Do głośnej sprawy z ich udziałem doszło w kwietniu 2023 r.
W lipcu ubiegłego roku zapadł wyrok Sądu Rejonowego w Żninie, na mocy którego obaj mężczyźni - wędkarz oraz właściciel stawu - zostali skazani na 12 miesięcy pozbawienia wolności oraz wpłatę po 10.000 zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Otrzymali również zakaz posiadania zwierząt (ptaków) przez okres 5 lat i zostali zobowiązani do pokrycia kilkutysięcznych kosztów sądowych.
Do uprawomocnienia się wyroku nakazowego nie doszło, ponieważ w wymaganym terminie oskarżeni złożyli sprzeciw do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Decyzją bydgoskiego organu wymiaru sprawiedliwości 19 marca wyrok został utrzymany w mocy, a to oznacza, że zarówno Leszka D., jak i Grzegorza M. czeka kara bezwzględnego więzienia, w którym spędzą rok (ustaliliśmy, że wcześniej przesiedzieli w areszcie kilka tygodni, po czym opuścili go za poręczeniem majątkowym).
Przypomnijmy, że Sąd Rejonowy w Żninie (pod przewodnictwem sędziego Roberta Tuchcińskiego) skazał mężczyzn za to, że w okresie od 10 do 16 kwietnia 2023 r. na terenie kolonii rozrodczej na wyspie na Jeziorze Tonowskim, działając ze szczególnym okrucieństwem spowodowali znaczne zniszczenia w świecie zwierząt. Uśmiercili kilkaset piskląt kormoranów, strącając blisko 110 gniazd, a dodatkowo zniszczyli ich jaja. Przyczyną śmierci poszczególnych ptaków były urazy mechaniczne ciała, głównie w postaci połamanych kości kończyn i zmiażdżonych kości głowy, zmiażdżonych tkanek miękkich i narządów wewnętrznych. Niektóre z piskląt zmarły śmiercią głodową - to fragment ustaleń sądu.
Warto przypomnieć, że oskarżeni do zarzucanych im czynów przyznali się tylko częściowo. Zanegowali to, że wyłącznie oni odpowiadają za cały rozmiar masakry na Jeziorze Tonowskim. Nie ukrywali, że tam byli, że działali pod wpływem impulsu i chcieli się zemścić za to, że kormorany niszczyły hodowlę ryb w stawie Leszka D. Zakupili w tym celu metalowe rury i strącili, jak twierdzili, maksymalnie kilkadziesiąt gniazd, nie ponad 100. Wspólnie ze swoimi obrońcami usiłowali dowieść, że większość została zniszczona przez osoby trzecie, zanim dotarli na wyspę.
Pracownia na rzecz Wszystkich Istot działała w sprawie masakry kormoranów w charakterze oskarżyciela posiłkowego, reprezentowanego przez adwokat Karolinę Kuszlewicz. - Mamy zatem więzienie za kormorany! Ta sprawa jest być może pierwszą w Polsce, która daje wyraźny sygnał, że koniec bezkarności wobec rybaków i wędkarzy, którzy widzą w ptakach i innych zwierzętach swoich konkurentów! Jak mówi mecenas Kuszlewicz to była jedna z najbardziej drastycznych spraw, jakimi się zajmowała: "Każdego dnia, od 13 lat zajmuję się sprawami dotyczącymi powodowania przez człowieka krzywdy wśród zwierząt. Ta jest jedną z najbardziej drastycznych, zarówno w mojej praktyce, jak i śmiem twierdzić - w ogóle w polskiej historii. Około 300 piskląt, miażdżonych, pozbawionych jakiejkolwiek pomocy, z obrażeniami wewnętrznymi skazanych na śmierć głodową, to prawdziwa masakra" - czytamy w mediach społecznościowych Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
24 marca do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy wpłynął wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku, który złożył obrońca jednego ze skazanych mężczyzn. Sędzia prowadzący sprawę ma na to dwa tygodnie. Po tym czasie uzasadnienie powinno zostać udostępnione do wglądu również naszej redakcji.
Justyna Kulpińska
Czytaj także:
kli_przyr
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze