Zaplanowane na piątkowy wieczór uroczyste otwarcie motorowodnych mistrzostw świata w Żninie zostało odwołane. Na godzinę przed nim nad stolicą Pałuk przeszła burza z ulewą, która wyrządziła szkody w boksach zawodników, zalała im sprzęt i ci zrezygnowali ostatecznie z udziału w wydarzeniu. Zdecydowana większość uczestników jest już na miejscu.
Taka sytuacja w historii żnińskich zawodów motorowodnych miała miejsce po raz pierwszy. W 2007 roku nie odbyły się żadne wyścigi, imprezę musiano ostatecznie przełożyć z lipca na październik, ale otwarta została. Tym razem pogoda zwyciężyła. Chociaż poszczególne zespoły zdążyły się rozłożyć, ustawiły namioty i rozpoczęły prace przy sprzęcie, wiatr i rzęsista ulewa część z nich zdemolowała. Ucierpiała też scena, która miała być centrum tego wydarzenia. Chociaż fizycznie konstrukcja nie została naruszona, to zalaniu uległ sprzęt nagłośnieniowy i uruchomienie go w tych warunkach było zbyt ryzykowne.
Decyzję o odwołaniu otwarcia mistrzostw przeforsowali ostatecznie sami zawodnicy. W tym momencie bowiem - co w pełni zrozumiałe - dla nich ważniejsze było ratowanie swoich boksów, łódek i silników, niż uczestnictwo w robionej trochę na siłę od paru lat ceremonii. Zawód spotkał oficjeli, którzy licznie stawili się o wyzanczonej godzinie przed Centrum Sportów Wodnych. Zostali poinformowani o sytuacji, po czym udali się na zamknięte spotkanie w jednym z pomieszczeń CSW.
Nad żnińskim jeziorem jest już większość uczestników, w tym wszyscy żnińscy zawodnicy. Sporą grupą przyjechali Włosi - z ubiegłorocznym pechowcem Giuseppe Rossim, który do parku maszyn zawitał kilkanaście minut po przejściu ulewy. Do Żnina dojechała połowa ekipy amerykańskiej, a dokładnie senior rodu Nydahl Pete, bowiem jego córka Amy w piątek dopiero przyleciała do Paryża, skąd udała się w dalszą drogę.
Jeśli wierzyć prognozom pogody, sobotnia część zawodów nie jest w żaden sposób zagrożona. Nie grożą wiatry, ulewy ani upał. Spodziewana jest letnia, przyjemna pogoda. Co do niedzieli sprawa ma się zgoła inaczej. Nieoficjalnie już dzisiaj mówiło się, że drugiego dnia rywalizacji nie da się przeprowadzić żadnego biegu z uwagi na silny wiatr. Obecnie nie podjęta została jeszcze żadna wiążąca decyzja. Organizatorzy i Komisja Sędziowska oczekują bowiem na przyjazd Komisarza Międzynarodowej Unii Motorowodnej Filippo Monti. Wspólnie z nim mają podjąć ewentualną decyzję o zwiększeniu liczby wyścigów w sobotę, ale przeszkodą w takim rozwiązaniu mogą być obecne przepisy regulaminowe dotyczące cyklu Hydro GP. Mówią one jasno, że te zawody muszą być rozłożone na dwa dni, a pierwszego odbyć się ma wyłącznie po jednym wyścigu danej klasy.
O tym, jakie zostaną podjęte decyzje, zadecyduje zapewne poranna odprawa zawodników z udziałem Komisarza UIM i Sędziego Głównego Szymona Nowaka.
Gdy słońce zaczęło zachodzić, wypogodziło się i koncert mógł się odbyć. Ci z wielbicieli rocka, którzy dotrwali do tego czasu, mogli cieszyć się muzyką dla której szarzejące jezioro stanowiło wspaniałe tło.
Tekst i fot. Michał Krzyżaniak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze