Kryta pływalnia, Żnin, basen, Gmina Żnin, inwestycja
Basen we mgle
Gmina Żnin kilka lat temu próbowała przeprowadzić inwestycję polegającą na budowie krytego basenu. Zamówiony został projekt, za który zapłacono z budżetu Żnina 900.000 zł. Projekt ów leży w szufladzie niewykorzystany. Jednak burmistrz zapewnia, że nie znaczy to, iż ta dokumentacja zostanie wyrzucona do kosza.
Pomysł budowy krytego basenu w Żninie pojawił się w poprzedniej kadencji samorządu. Zamówiona została dokumentacja zadania. Wykonała ją jedna z radomskich firm, a gmina Żnin ze swojego budżetu na ten cel wydatkowała 900.000 zł. Plan zakładał początkowo budowę basenu i hotelu za łącznie 40.000.000 zł. Była też opcja budowania basenu i hali widowiskowej na tej samej działce przy Publicznym Gimnazjum nr 1. Działka od lat jest w posiadaniu gminy Żnin i ma około 3 ha powierzchni. Gdy były podłączane niezbędne media do okolicznych posesji prywatnych, to również dla tej działki przygotowano możliwość podłączenia do wody, ścieków, prądu i gazu.
Później w celu ograniczenia kosztów władze Żnina zmniejszyły zasięg inwestycji. Ostatecznie planowano, że basen powinien kosztować 20.000.000 zł. Urząd Marszałkowski w Toruniu nawet przyznał dofinansowanie tej inwestycji w kwocie 9.000.000 zł. Władze Żnina zakładały, że basen będzie wybudowany w latach 2008-2011. Ostatecznie jednak gmina Żnin odstąpiła od budowy basenu w najbliższych latach. Dofinansowanie zatem ze środków pozabudżetowych na cele rekreacyjne ostatecznie trafiło do innych gmin, a nie do Żnina.
Burmistrz Żnina Leszek Jakubowski zapewnił nas, że gmina nadal ma w dalekosiężnych planach budowę basenu. Jest ona zapisana - jak powiedział burmistrz -w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym, choć bez skonkretyzowania dat, w których poszczególne etapy mają być wykonywane. Na razie gminy nie stać na tę inwestycję. Teoretycznie byłaby wprawdzie możliwość wzięcia kolejnego kredytu. Obecnie bowiem - jak mówi burmistrz - poziom zadłużenia Żnina wynosi 26 do 27% rocznych dochodów gminy. Dyscyplina finansowa pozwala zadłużyć gminę nawet do poziomu 60% tych dochodów. Włodarz Żnina jednak nie przewiduje takiej opcji. W tej chwili gmina ma do spłacenia około 18.0000.000 zł i harmonogram spłat zakłada, że kredyty będą zwracane do 2025 r. w ratach rocznych na poziomie 1 do 1,5 miliona zł. Oczywiście, gdyby w budżecie Żnina dochody zwiększały się znacznie, to również raty spłat kredytów mogą być wyższe i gmina wyszłaby wtedy szybciej na finansową prostą, niż to jest przewidywane. Dopiero gdy gmina wyjdzie na tę prostą, powróci koncepcja krytego basenu. Leszek Jakubowski podkreśla, że projekt tej inwestycji wcale się nie zdezaktualizował i w każdej chwili wystarczy tylko zaktualizować uzgodnienia, i można będzie wtedy wystąpić o pozwolenie na budowę. Nie jest więc tak, że te 900.000 zł, które już gmina wydała, poszło na marne.
Działka, na której planowano budować basen nie jest - jak zapewnił burmistrz - przeznaczona na sprzedaż. Teren ten jest dzierżawiony jednemu z mieszkańców pod uprawy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1101 (12/2013)
Komentarz
Pieniądze w błoto, nie w nieckę
Burmistrz Żnina Leszek Jakubowski uspokaja, że zakupiona za 900.000 zł dokumentacja na budowę basenu, to nie są w związku z odłożeniem tej inwestycji na nieokreśloną przyszłość pieniądze utopione w błocie. Według włodarza w każdej chwili będzie bowiem można do tego projektu powrócić i go wykorzystać. Nie podzielam jednak tego optymizmu gospodarza Żnina.
Owszem, gdyby teraz zabrać się za inwestycję lub w przyszłym roku, to pewnie ten projekt dałoby się wykorzystać. Choć i w takim przypadku jego zaktualizowanie, według mnie, niosłoby ze sobą następne koszty. Jednak w tej chwili to i tak nie ma znaczenia. Uważam, że Żnina w najbliższych kilku, a może nawet kilkunastu latach nie będzie stać na krytą pływalnię. Są stare długi do spłacenia, a budowa wiązałaby się też z wzięciem kolejnego kredytu, zaś po oddaniu inwestycji trzeba byłoby do niej rokrocznie dopłacać milion albo więcej złotych, bo basen publiczny przynosi w każdej rzeczywistości straty. Poza tym, gdy Żnin zamawiał projekt za 900.000 zł, to nie miał jeszcze za miedzą konkurencji basenowej w Barcinie. Teraz już ma, więc racja bytu dla kolejnego basenu w powiecie jest mocno wątpliwa w mojej ocenie.
Za kilkanaście lat, gdy Żnin będzie już miał pieniądze na pływalnię, to jestem przekonany, że bardzo zmienią się rozwiązania architektoniczne i techniczne w tego typu obiektach. Nowa pływalnia będzie musiała wtedy nadążyć za trendami obowiązującymi w wodnej rekreacji. A w związku z tym jasnym jest dla mnie, że obecny projekt za 900.000 zł będzie zbyt staroświecki, by go w nowej rzeczywistości realizować. Dlatego sądzę, że 900.000 zł na wirtualny projekt, który - śmiem twierdzić - w tym kształcie nie zostanie zrealizowany - to pieniądze wyrzucone w błoto, nie w nieckę.
Nie lubię mieć racji wtedy, gdy przepowiadam złe rzeczy. Niestety, teraz muszę przypomnieć, co o projektowaniu basenu napisałem w komentarzu z 23 grudnia 2008 r. na ostatniej stronie Pałuk: Dziwi mnie bardzo brak kontroli nad wydatkami publicznymi w Żninie. Burmistrz chce basenu za 40.000.000 zł (plus hotel), a takiego to nie mają chyba nawet w słynnym Hotelu Gołębiewski w Mikołajkach. Co więcej, już w tej chwili gmina Żnin zleciła wykonanie projektu tej gigantycznej inwestycji, co kosztować będzie podatników 900.000 zł. A niestety, nie ma żadnej gwarancji, że ów projekt radomskiej firmy znajdzie swoje odzwierciedlenie w realnym świecie. (Basenowy zawrót głowy, Pałuki nr 53/2008).
Zdania nie zmieniłem. Dziś nadal nie ma żadnej gwarancji, że ów projekt znajdzie swoje odzwierciedlenie w realnym świecie. I te pieniądze są wyrzucone w błoto.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1101 (12/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze