Reklama

Ekspozycja krypt - tylko po konserwacji

To czy krypty znajdujące się w podziemiach kościoła św. Mikołaja w Łabiszynie zostaną udostępnione do zwiedzania zależy od pozyskania pieniędzy na konserwację trumien i sarkofagów, a może ona kosztować, razem z rekonstrukcją, 100.000 zł, a nawet więcej.

     W krypcie Chmielewskich nie udało się zidentyfikować większości pochówków, choć trumny stosunkowo dobrze się zachowały. W krypcie Skórzewskich prowadzącym badania udało się ustalić, gdzie spoczywają członkowie rodu Skórzewskich. Jednak także tu dużo  trumien jest nieopisanych.
     PIERWSZA CZĘŚĆ KRYPTY SKÓRZEWSKICH
     W pierwszej części krypty Skórzewskich pochowani są, jak już podawaliśmy wcześniej, hr. Marya Kazimiera (zmarła w 1921 roku), hr. Zofia z Nasierowskich (zmarła w 1929 roku), hr. Kazimierz (zmarły w 1894 roku), hr. Arnold (zmarły w 1862 roku), hr. Leon (zmarły w 1903 roku), hr. Antonina Melania (zmarła w 1885 roku), hr. Cornelia (zmarła prawdopodobnie w 1914 roku) oraz hr. Olimpia z Kruszyńskich (zmarła w 1832 roku), hr. Antonina z Garczyńskich (zmarła w 1824 roku) i hr. Fryderyk (zmarły w 1832 roku). Trzej ostatni spoczywają już w nowych dębowych skrzyniach, do których zostali złożeni po tym, jak odkryto, że ich pierwotne trumny całkowicie się rozpadły, a szczątki leżały w nieładzie, wśród trumiennych desek na posadzce. Ponadto wyjaśniło się, kto spoczywa w pozostałych dwóch trumnach. Udało się rozszyfrować tabliczkę na jednej z nich i odczytać, że spoczywa w niej hr. Klotylda, która zmarła w 1908 roku. Naukowcy podejrzewają, że w trumnie z zielonymi cynowymi ozdobami spoczywa hr. Włodzimierz (zmarły w 1913 roku).  W czasie prowadzenia prac w kryptach pojawiły się podejrzenia, że to on mógł popełnić samobójstwo i spocząć na Dębiej Górze. Jednak wyniki prac naukowców i dokumenty dostarczone reporterowi przez jednego z mieszkańców Łabiszyna wykluczają utożsamienie tajemniczego samobójcy z Włodzimierzem.
     KTO NA DĘBIEJ GÓRZE
     Niewykluczone jednak, że opowieść o samobójcy dotyczy innego z rodu Skórzewskich. Ryszard Lewandowski, niegdyś strażnik łabiszyńskiej Izby Pamięci, posiada dokumenty, które podają, że wisielec w majątku Skórzewskich został odnaleziony w 1930 roku. Nigdzie nie jest natomiast podana tożsamość samobójcy. W kronice szkoły w Lubostroniu, której kopię ma Ryszard Lewandowski, inspektor szkolny Fabianowski pisze, że 14 stycznia 1930 roku dzieci odkryły na strychu trupiarni w Lubostroniu wisielca. Jak stwierdziła komisja sądowo-lekarska, denat popełnił samobójstwo rok wcześniej. Wisielec jest mężczyzną średniego wzrostu, około 35 lat. Nazwiska nie można było stwierdzić, albowiem nie posiadał żadnych dowodów, a rozpoznanie trudne, gdyż ciało wisielca jest w rozkładzie - pisał inspektor Fabianowski w 1930 roku.
     Informacje na temat tajemniczego wisielca można znaleźć we wspomnieniach Edmunda Gołaty, człowieka, który był pracownikiem w majątku Skórzewskich. Pisze on, że pod koniec lat dwudziestych do jednego z pracowników w majątku podszedł przyzwoicie ubrany nieznajomy człowiek, który zaczął wspominać o dobrach lubostrońskich, o niesprawiedliwym testamencie i o tym, że to on powinien być spadkobiercą hrabiego Leona, który cały swój majątek przekazał dalekiemu krewnemu, hr. Witoldowi. Nieznajomy się oddalił, a mieszkańcy wsi przypomnieli sobie o nim, gdy po pewnym czasie odkryto zwłoki wisielca na stryszku kostnicy wiejskiej. Edmund Gołata podaje też, że tożsamość samobójcy znana była jedynie policji i zarządzającej w tamtym czasie dobrami lubostrońskimi Marii Skórzewskiej, żonie Witolda oraz, że został złożony w ustronnym miejscu na cmentarzu w Łabiszynie.
     Co do tego ostatniego mają wątpliwości Tamara Zajączkowska, starszy inspektor do spraw zabytków architektonicznych w Urzędzie Konserwatora Zabytków w Delegaturze w Bydgoszczy i Alicja Drozd, antropolog i archeolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, które prowadziły prace porządkowe w kryptach, podkreślają, że w tamtych czasach nie było mowy o tym, żeby samobójca został pochowany na cmentarzu. Jego tożsamość pozostaje jednak nieznana.
     Oprócz dwunastu trumien Skórzewskich w pierwszej części krypty znajdują się także nisze, w których na pewno znajdują się dwa pochówki zakonników i nie wykluczone, że w następnych, nie rozkutych niszach są kolejne.
     DRUGA CZĘŚĆ KRYPTY SKÓRZEWSKICH
     W drugiej części tej krypty znajduje się 38 trumien dorosłych osób oraz 22 trumny dziecięce. Podczas prac prowadzonych w tym miejscu przynajmniej dwie trumny się rozsypały. W trumnach spoczywają przeważnie zakonnicy, którzy pochowani zostali w bardzo prostych trumnach przypominających skrzynie. Znajdują się tam także bogatsze i zdobione trumny.
     - W tym miejscu wśród zakonników został także pochowany z pewnością ktoś ważniejszy - mówi Alicja Drozd. - Widać to nie tylko po trumnach, ale także po zachowanych fragmentach odzieży. W jednej z nich, obitej płótnem, spoczywał ktoś w szatach zbliżonych do liturgicznych. Można podejrzewać, że był to jakiś dostojnik kościelny albo gwardian. Odkryto także, że w ziemi znajdują się kolejne trumny. Nie wiadomo, ile ich jest ani kto w nich spoczywa, ponieważ nie były wykopywane. Ważnym odkryciem było odnalezienie w tej części krypty trumny hrabiego generała Franciszka Skórzewskiego, który był pierwszym przedstawicielem rodziny osiadłym na tych terenach po tym, jak pojął za żonę Mariannę z Ciecierskich, która majątek łabiszyński wniosła w posagu. Hrabia Franciszek zmarł w 1773 roku w Margoninie, gdzie rzekomo miał być pochowany. Jednak odnalezienie trumny hrabiego rozwiewa wątpliwości i potwierdza zapis Józefa Wybickiego w swoim pamiętniku, że został on pochowany w Łabiszynie. Jego trumna jest drewniana, nabijana gwoździami, z których utworzona została data śmieci oraz herb rodu Skórzewskich. Choć na innych trumnach nie zachowały się tabliczki ani napisy, to fachowcy podejrzewają, że mogli tam być złożeni dalsi krewni Skórzewskich, o czym mogą świadczyć takie same okucia na trumnach.
     KRYPTA CHMIELEWSKICH
     W drugiej krypcie, zwanej kryptą Chmielewskich, znajduje się 27 trumien dorosłych oraz 15 trumien dziecięcych. Spoczywają w nich przeważnie ludzie, którzy zmarli na początku XIX wieku. Na niewielu z nich zachowały się napisy lub daty. Czasem są to jedynie inicjały. Na tych trumnach, na których udało się odczytać napisy, widnieje nazwisko Chmielewskich. Odnaleziona została także trumna Anny Śmierzchalskiej. Jednak na zdecydowanej większości trumien nie widniało nazwisko lub pozostawało ono nieczytelne. Również tutaj pod ziemią znajdowały się dodatkowe pochówki, które zostały częściowo odkryte, ale nienaruszone podczas prowadzenia prac porządkowych.
     Nie opisane były trumny dziecięce, bez względu na to, w jakiej części podziemi się znajdowały.
     - Pytała pani wcześniej, czy coś nas zaskoczyło podczas prac tutaj prowadzonych, to teraz mogę powiedzieć, że jest to ilość dziecięcych trumienek - powiedziała Alicja Drozd. - Są to trumienki nieopisane, ale barwnie malowane, w kolorach, które przeważnie z życiem się kojarzą.
     UDOSTĘPNIENIE DO ZWIEDZANIA
     Naczelne zadanie, jakie postawili sobie inicjatorzy otwarcia krypt i naukowcy, zostało wykonane. Krypty zostały uporządkowane. Trumny zostały ułożone w równych rzędach. Do większości z nich jest dostęp. Zostały one w taki sposób ułożone, że nie niszczą się nawzajem.
     O ile krypta Skórzewskich ma zapewnioną dobrą wentylację, o tyle w krypcie Chmielewskich wentylacja została zamurowana. Tamara Zajączkowska zapowiedziała, że podejmie starania, żeby ją udrożnić. Brak wentylacji powoduje znaczne zawilgocenie trumien i przede wszystkim murów kościoła, co skutkuje zniszczeniem nie tylko w fundamentach, ale nawet w elewacji. W planach jest także stworzenie planu architektonicznego podziemi.
     Wbrew zapowiedziom krypty z pewnością nie będą w najbliższym czasie udostępnione do zwiedzania. Jeśli miałyby być eksponowane, to potrzeba w nich jeszcze dużego nakładu pracy i pieniędzy.
     - Żeby przygotować krypty do celów ekspozycyjnych trzeba przede wszystkim zakonserwować sarkofagi i trumny - wyjaśnia Alicja Drozd. - Przez tyle lat w tych kryptach wytworzyło się pewne środowisko, które my naruszyłyśmy prowadząc w nich porządki. Każde dalsze narażenie krypt na wizyty będzie powodowało zniszczenia sarkofagów. Co z tego, że będą one pokazywane przez najbliższych 20 lat, skoro po 20 latach nie będzie już co oglądać. Prowadziliśmy już wstępne rozmowy z Aliną Tomaszewską-Szewczyk z zakładu konserwacji. Ona powiedziała, patrząc na same zdjęcia, że może to wynieść 100.000 zł, ale wówczas zrobiona by została nie tylko konserwacja, ale także rekonstrukcja.Wiadomo, że to będą ogromne koszty. Gmina sama może sobie z tym nie poradzić, więc trzeba będzie poszukać środków zewnętrznych na ten cel.
     Jeszcze w czerwcu stan krypt i możliwości konserwacji trumien sprawdzali osobiście Alina Tomaszewska-Szewczyk i Dobromir Dombek z zakładu konserwacji  elementów i detali architektonicznych Instytutu Zabytkoznawstwa i Konserwatorstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Okazało się, że możliwości zabezpieczenia trumien i przystosowania ich do ewentualnej ekspozycji jest kilka. Można wykonać konserwację zachowawczą, która polegałaby na wzmocnieniu struktury trumien oraz usunięciu szkodliwych mikroorganizmów. Można przeprowadzić konserwację rekonstrukcyjną, która polega na uzupełnieniu drobnych ubytków. A mogłaby to być też całkowita rekonstrukcja, czyli odtworzenie trumien i sarkofagów oraz fragmentów odzieży tak, żeby wyeliminować wszystkie zniszczenia, dziury, braki i ubytki.
     - O tym, jakie będą koszty przystosowania krypty Skórzewskich do zwiedzania będziemy mogli mówić dopiero wtedy, kiedy zrobimy pomiary, a potem kosztorys - poinformowała Alina Tomaszewska-Szewczyk. - Może to kosztować 100.000 zł, a nawet i więcej. Przyjmuje się, że prace przy jednej trumnie wymagają nakładów finansowych rzędu 10.000 zł, a trumien, które można by rekonstruować jest dziewięć. Ale często są w takich miejscach różne niespodzianki, które mogą spowodować konieczność zwiększenia nakładów. Widzieliśmy, że w jednej z trumien wysypuje się pył. Z tym będzie trzeba coś zrobić. Można by przeprowadzić konserwację zachowawczą, która jest najtańsza. Ale gdyby chociaż częściowo to zrekonstruować, uporządkować okucia, to na pewno byłoby to ciekawsze. Teraz wszystkie ornamenty z trumien są porozsypywane i porozrzucane. Ale wszystko zależy od możliwości finansowych.
     Naukowcy zapowiadają, że jeśli będą prowadzone prace konserwatorskie, to jedynie w pierwszej części krypty Skórzewskich, gdyż znajdujące się tam trumny najbardziej nadają się do ekspozycji ze względu na stopień zachowania i wygląd. Wówczas drugą część krypt trzeba by oddzielić tak, żeby nie było tam dostępu. Jeśli fachowcy podejmą prace w tej części podziemi, mogą one potrwać rok, a nawet dłużej.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 912 (31/2009)

Reklama








Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości