Reklama

Zbadać Dębią Górę

Jest wiele osób, które nie dowierzają w to co napisaliśmy przed tygodniem, że w jednej z trumien w łabiszyńskich kryptach spoczywa Leon Skórzewski. Ani tabliczka natrumienna, ani to, że trumna jest nienaruszona, nie są dla nich wystarczającymi dowodami.

     Po ukazaniu się w ostatnim numerze Pałuk informacji o znalezieniu trumny hrabiego Leona Skórzewskiego telefony się urywały. Ludzie mówili, że w łabiszyńskich kryptach na pewno nie był pochowany Leon Skórzewski. Fachowcy podkreślają, że jest możliwe zajrzenie do wnętrza trumny, ale wiąże się to z dodatkowymi kosztami. - Przyjechałyśmy tu po to, żeby zamykać, a nie żeby otwierać trumny - powiedziała prowadząca prace w łabiszyńskich kryptach Alicja Drozd, antropolog i archeolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Z moralnych względów nie chciałybyśmy tego robić, ale jeśli mieszkańcy Łabiszyna odczuwają głęboką wewnętrzną potrzebę rozwiązania tajemnicy Leona, to można to zrobić. Trzeba jednak brać pod uwagę to, co można w tej trumnie zastać. Jest to cynowy nienaruszony sarkofag i jeśli jest on szczelny, to mogą się w nim znajdować już nie zwłoki zmumifikowane, ale po prostu zwłoki w rozkładzie. Tam przez ponad sto lat jest zamknięte środowisko, w którym mogą żyć organizmy nieprzyjazne dla człowieka i może nastąpić zakażenie organizmu. To są dylematy, które towarzyszą otwieraniu różnych krypt. Ale jeśli znalazłyby się na ten cel pieniądze, to można by nawiercić otwory, wpuścić kamery i komisyjnie sprawdzić, co one zarejestrowały. Patrząc na zdjęcia, hrabia Leon chorował na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, więc jego szkielet musi być charakterystyczny.
     - Jeśli w trakcie naszych badań, jakie tu prowadzimy, znalazłyby się pieniądze, to można by to zrobić w ramach pozwolenia na badania, jakie mamy, natomiast gdyby to miało się odbywać w innym terminie, to znów trzeba by się ubiegać o pozwolenie od konserwatora zabytków - dodała Tamara Zajączkowska, starszy inspektor do spraw zabytków architektonicznych w Urzędzie Konserwatora Zabytków w Delegaturze w Bydgoszczy. Specjalistki podkreśliły także, że jest jeszcze inna, prostsza możliwość wyjaśnienia sprawy. Zwróciły uwagę na to, że łatwiej byłoby rozkopać Dębią Górę, gdzie - jak twierdzi część mieszkańców Łabiszyna i okolic - pochowany jest hrabia Leon, niż otwierać trumnę. Żeby móc to zrobić, trzeba by uzyskać pozwolenie z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, które kosztuje 82 zł i pozwolenie właściciela terenu, czyli w tym wypadku nadleśnictwa, na wejście na teren i prowadzenie w tamtym miejscu prac. - Jeżeli znalazłaby się grupa osób zainteresowana przeprowadzeniem takich badań, to my byłybyśmy skłonne to zrobić - powiedziała Alicja Drozd.   
     - Ale musiałaby się znaleźć grupa ludzi, która pomoże kopać. Jeśli ludzie, którzy twierdzą, że Leon jest tam pochowany, wiedzą dokładnie, w którym miejscu miałby być złożony, to nie będzie problemu. Szkielet stuletni to nie jest jakiś wielki okres czasu, jakieś szczątki na pewno zostały. A to, ile z nich się da odczytać, to już zależy od tego, czy zwłoki były w trumnie czy nie, a jeśli nie, to w jaki sposób zostały złożone. Ale możliwe jest, że rozpoznamy na szkielecie zmiany związane z zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa, bo to prawdopodobnie wpłynęło na to, że hrabia Leon był garbuskiem. To wszystko zależy od stanu zachowania się kości. Ja mogę to nawet charytatywnie zrobić, jeśli znajdą się ludzie, którzy pomogą kopać, ale to muszą być badania archeologiczne i trzeba to zrobić komisyjnie, na przykład w obecności pana burmistrza i pani Leżoń. Pomysł spodobał się Ewie Leżoń, prezesowi Towarzystwa Miłośników Historii Łabiszyna i okolic. Nie widzi problemu w tym, żeby Towarzystwo pokryło koszty związane z uzyskaniem pozwolenia, ani w tym, żeby uzyskać pozwolenie z nadleśnictwa, tym bardziej, że współpraca nawiązała się już podczas stawiania głazu, który miał upamiętniać miejsce pochówku hrabiego Leona. Został on ustawiony na Dębiej Górze niemal dwa lata temu.
     - To byłoby najlepsze rozwiązanie, gdyby udało się Dębią Górę rozkopać. Ludzie tutaj są bardzo podzieleni jeśli chodzi o przekonanie o tym, gdzie leży Leon. Jakby udało się przeprowadzić tam legalne badania, sprawa zostałaby zamknięta - powiedziała Ewa Leżoń. Nie wykluczyła, że będzie się w tej sprawie kontaktować z Tamarą Zajączkowską i Alicją Drozd.
     Takie rozwiązanie sprawy popiera także burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek.
     - Ja jestem za tym, żeby albo tę Dębią Górę rozkopać, albo otworzyć trumnę i wyjaśnić tę sprawę do końca. Teraz faktycznie mamy tablicę z trumny i samą trumnę, która jest zamknięta i możemy spekulować, co się w niej znajduje. Jeśli dyskusja na temat pochówku hrabiego Leona przebiega w taki sposób, a nie inny, to myślę, że warto to teraz dokończyć. Ja jestem za. - powiedział włodarz Łabiszyna.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 901 (20/2009)

Reklama

 

 










Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości