Letnie Igrzyska Olimpijskie 2024 zaczynają się już 26 lipca i potrwają do 11 sierpnia 2024 roku. Wystąpi w nich spora grupa polskich zawodników. My przypominamy sportowców wywodzących się z Pałuk, którzy tworzyli historię olimpiad, uczestniczyli w nich i osiągali sukcesy. Jednym z nich był Michał Joachimowski, żninianin, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego im. Braci Śniadeckich w Żninie i Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu na Wydziale Prawa, trójskoczek, dwukrotny olimpijczyk, patron stadionu w Żninie. Ale są i inni. Przeczytajcie!
Wychowanek najpierw Tadeusza Talarczyka, nauczyciela WF w Liceum Ogólnokształcącym, który już wtedy zauważył jego talent sportowy. Potem jego trenerem był Kazimierz Koszewski z Bydgoszczy.
W trakcie kariery sportowej reprezentował kluby Budowlani Bydgoszcz, Zawisza Bydgoszcz i Polonia Warszawa. Wystartował na letnich igrzyskach olimpijskich: Monachium (1972 - 7. miejsce z wynikiem 16,69 m) i Montrealu (1976 - 9. w eliminacjach).
Największe sukcesy sportowe odnosił w hali. W halowych mistrzostwach Europy w Göteborgu w 1974 r. zdobył tytuł mistrzowski, ustanawiając halowy rekord świata - 17,03 m (nadal aktualny rekord Polski w hali). W Rotterdamie (1973 r. - 16,75 m) i Katowicach (1975 r. - 16,90 m) wywalczył srebrne medale HME. Był także mistrzem uniwersjady w 1975 r. z wynikiem 16,54 m. Zajął 5. miejsce podczas Mistrzostw Europy w Rzymie (1974 r. - 16,53 m). Jest sześciokrotnym mistrzem Polski w trójskoku (kolejno 1972-1976 i 1978 r.), trzykrotnym halowym mistrzem kraju w hali i byłym rekordzistą Polski w tej specjalności na stadionie (17,06 m w 1973 r. w Warszawie, który to wynik pozostał jego rekordem życiowym i 5. rezultatem w historii polskiej lekkoatletyki).
16 czerwca 1973 r. dziennikarz Maciej Petruczenko na łamach Przeglądu Sportowego opublikował uszczypliwy komentarz, tyczący naszych reprezentacyjnych trójskoczków młodego pokolenia. Potraktował ich ostro. Wypomniał, że trenują w o niebo lepszych warunkach niż weteran Józef Szmidt i startują już nie na żużlu, lecz na tartanie, a nie są w stanie przeskoczyć starego mistrza, dzierżącego od 1960 r. rekord Polski (kiedyś rekord świata) - 17,03 m.
Na krytykę dziennikarza natychmiast zareagował najlepszy wówczas polski trójskoczek Michał Joachimowski, który zatelefonował do redakcji i poprosił by następnego dnia Maciej Petruczenko stawił się na stadionie Skry w Warszawie. Specjalnie dla Joachimowskiego zorganizowano konkurs dla juniorów. Ku wielkiemu zdumieniu dziennikarza, już w pierwszej próbie Michał Joachimowski wylądował w odległości 17,06 metra od belki, detronizując maestro Józefa.
Michał Joachimowski przebywając w wolnym czasie w swoim rodzinnym mieście Żninie często głównie przed znaczącymi zawodami widywany był na stadionie przy Gnieźnieńskiej, gdzie wraz ze swoim pupilem psem intensywnie trenował. Będąc jeszcze czynnym piłkarzem Pałuczanki Żnin widywałem się na stadionie z Michałem i nawzajem mobilizowaliśmy się do treningów. Zawsze obawiałem się, kiedy stawał na rozbiegu na nie najlepszej w tych czasach skoczni i oddawał skoki, by nie przytrafiła mu się jakaś kontuzja. Za każdym razem ostrzegałem go o tym, na co on reagował lekkim uśmiechem. Często był wiernym kibicem mojego klubu, kiedy był obecny na meczach mistrzowskich. Kilka razy uczestniczył też w Balach Sportowca, na których były podsumowywane wyniki plebiscytów na najpopularniejszego sportowca Pałuk organizowane przez naszą redakcję.
Na Halowych Mistrzostwach Europy w Göteborgu Michał Joachimowski sięgnął po złoty medal, ustanawiając halowy rekord globu - 17,03 m.
Po zakończeniu kariery zawodniczej - ceniony prawnik i polityk. W suwerennej Polsce wicewojewoda bydgoski i kujawsko-pomorski. W życiu pozasportowym był równie wybitną postacią i zawsze potrafił stawać na wysokości zadania - jak wtedy na stadionie Skry.
Zmarł 19 stycznia 2014 w wieku 64 lat. Msza żałobna odprawiona została w sobotę 25 stycznia o 12.00 w kościele pw. św. Floriana w Żninie. Po niej kondukt pogrzebowy przeszedł na cmentarz parafialny w Żninie, gdzie spoczął Michał Joachimowski.
Pamięć o wielkim sportowcu, olimpijczyku, człowieku Michale Joachimowskim nie zniknęła w jego rodzinnym mieście - jego imieniem nazwano stadion miejski w Żninie przy ul. Gnieźnieńskiej.
Grzegorz Berdysz
Pałuki nr 1196 (2/2015)
S2UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze