24 maja 2016 roku w żnińskiej Bibliotece Publicznej z inicjatywy Żnińskiego Towarzystwa Kultury odbyło się spotkanie autorskie z Romualdem Synakiem, który przedstawił publiczności książkę "Primum docere" poświęconą swojemu ojcu - Stanisławowi Synakowi, długoletniemu nauczycielowi łaciny i języka niemieckiego w żnińskim ogólniaku.
- Nietuzinkowe miasto, niezwykli ludzie, tak zawsze myślę i mówię o Żninie, bo pomyślcie sami: Stanisław Synak - wybitny nauczyciel, ponad 50 lat związany ze żnińskim liceum ogólnokształcącym. Romuald Synak - autor książki biograficznej o Stanisławie Synaku, Stefan Czarnecki - prezes Żnińskiego Towarzystwa Kultury, a na potrzeby dzisiejszego wieczoru wydawca. Długo by można wymieniać tych znanych i wybitnych - powiedziała dyrektor biblioteki Jadwiga Jelinek, która podziękowała wszystkim, że zechcieli przyjąć zaproszenie na to niezwykle spotkanie.

Spotkanie było okazją do wspomnień. Na zdjęciu (od lewej) Jerzy Golec rozmawia ze Zdzisławem Malakiem. W tle Jadwiga Jelinek i Feliks Malinowski, fot. Barbara Filipiak
Organizator wieczoru autorskiego, prezes ŻTK Stefan Czarnecki, a jednocześnie wydawca książki o profesorze Synaku, powiedział, że Żnin to urocze maleństwo wśród polskich miast o niezwykłej i udokumentowanej historii. – Ja jestem bardzo wzruszony, ponieważ dzisiaj kończymy pewien etap - zakończenie książki, która jest niezwykłą z wielu względów. Jest ona o pewnym, niezwykłym nauczycielu, ale też o Żninie i żnińskiej uczelni, czyli o liceum, która to uczelnia dawniej odgrywała jakby rolę wyższej uczelni i miała ogromny wpływ na poziom intelektualny nie tylko Żnina, ale również Pałuk. Jak była matura, to Żnin chodził na palcach. Żnin tym żył. Dziś są inne czasy, inna rola nauczycieli, inna jest młodzież, inny jest świat. Ale mówiąc dziś o tym niezwykłym nauczycielu, będziemy mówić też o Żninie - powiedział prezes ŻTK.
W żnińskiej bibliotece spotkała się rodzina Stanisława Synaka - syn Romuald przyjechał z Warszawy, a syn Marek z Gdańska. Nie zabrakło też uczniów wybitnego żnińskiego nauczyciela, a także przyjaciół, kolegów i koleżanek jego synów ze szkolnej ławy, osób nierozerwalnie ze Żninem związanych. Z Bydgoszczy dotarli Zofia Księska i Romuald Zataj, ze Środy Wlkp. przyjechali Krystyna i Damian Zielińscy, z Gdańska Zdzisław Malak, brat Honorowego Obywatela Żnina Tadeusza Malaka, z Inowrocławia zjechali - Anna i Jerzy Golcowie, z Bożejewiczek - Wiktor Wysocki, a ze Żnina m.in. Franciszek Szafrański, Józef Jurkiewicz, Edward Pilaczyński i Feliks Malinowski. Obecni na spotkaniu byli również zastępca Burmistrza Żnina Halina Rosiak i wydawca tygodnika Pałuki Dominik Księski.
Jak powiedział na wstępie Stefan Czarnecki, książka nie tylko mówi o zmianach społeczno-ekonomicznych, jakie dokonywały się w ówczesnej Polsce, ale też wiele miejsca poświęca takim rzeczom jak pracowitość, prawdomówność, szlachetność, które w dzisiejszych czasach są poszukiwane, a dla Stanisława Synaka były priorytetowe w wychowaniu młodego pokolenia. - Cechy pana Stanisława były niezwykłe i to widać po tej książce, jaki jest syn. Ten syn, z którym miałem okazję współpracować, wiele mnie nauczył - mówił prezes ŻTK.
Cechy te przypomniał podczas spotkania syn żnińskiego nauczyciela - Romuald Synak, który dzięki wspomnieniowej książce przeniósł wszystkich w inny świat. Romuald Synak urodził się w 1937 roku w Poznaniu. Z wykształcenia jest dr. inż. elektronikiem i przez wiele lat był kierownikiem zespołu badawczego w Instytucie Maszyn Matematycznych w Warszawie, gdzie pracował do 76. roku życia i w stolicy mieszka nadal.

Podczas spotkania wspominano wieloletniego nauczyciela żnińskiego LO profesora Stanisława Synaka. Na zdjęciu autor książki „Primum docere“ - Romuald Synak. fot. Barbara Filipiak
Romuald Synak podziękował Jadwidze Jelinek i Stefanowi Czarneckiemu za miłe powitanie oraz zorganizowane spotkanie, a także gościom, że zechcieli tak licznie przybyć. - Spotkaliśmy się tutaj za sprawą tej książki - powiedział pan Romuald i dodał, że odpowiedzialność za powstanie książki spoczywa nie tylko na nim, ale również na braciach Malakach (Zdzisławie i Tadeuszu), którzy zwrócili się do niego z pomysłem jej napisania. Oprócz Tadeusza Malaka, wspomnieniami o Stanisławie Synaku podzieliły się w książce absolwentki żnińskiego LO: Lucyna Chrzanowska-Przybylska (obecnie mieszkająca w Gdańsku) oraz Anna Golińska-Zbucka (z Torunia). Uczniem prof. Synaka w gimnazjum w latach 1937-39 był również nieżyjący już prof. Kazimierz Piwkowski, którego wypowiedź o nauczycielu, zachowana na płycie DVD, została spisana i znalazła się w książce Romualda Synaka „Primum docere“. - Jednym z celów, jakie sobie przyjąłem przy pisaniu tej książki, było nie tylko to, żeby zrelacjonować w jakiś sposób życie ojca i nasze, ale doszedłem do wniosku, że również powinienem powiedzieć coś na temat tych czynników, które go ukształtowały. I dlatego poświęciłem trochę miejsca gimnazjum chojnickiemu, w którym on się, że tak powiem wychował, bo to była szkoła o wybitnym działaniu wychowawczym - stwierdził pan Romuald.
Stanisław Synak był pedagogiem ambitnym, mądrym, wymagającym, a przy tym surowym, który realizował dwa cele: nauczania i wychowywania młodzieży. Obecny na spotkaniu Franciszek Szafrański miał to szczęście być nie tylko uczniem profesora Synaka, ale również będąc już dyrektorem żnińskiego ekonomika, zaprzyjaźnił się z nim (po przejściu na emeryturę Stanisław Synak podjął pracę nako bibliotekarz w ZSE-H w Żninie). - Będąc uczniem liceum, tak jak wielu przeżywałem te zajęcia [niemieckiego - przyp. bf] dosyć srogo. Kiedy wchodził pan profesor do klasy, panowała cisza, każdy głowę spuścił i czekał na kogo wypadnie. Ale trzeba powiedzieć, że ta konsekwencja, to wymaganie, to przymuszanie do pracy owocowało. Po latach jednak może wielu powiedzieć, że ten język jakoś opanowało i kiedy jedzie się w świat, to można się już porozumieć - powiedział Franciszek Szafrański, który podczas pogrzebu profesora na żnińskim cmentarzu wygłosił mowę pożegnalną.
W latach 1953-57 uczennicą profesora Synaka była Anna Zarada-Golec, która powiedziała, że wśród uczniów był postrach, jak się wchodziło na lekcje do profesora. - Ale między nami nigdy się nie mówiło, że idzie profesor Synak czy Synak, tylko że idzie Stasimus albo Synakus - powiedziała dodając, że przed maturą, kiedy lekcje łaciny już się zakończyły, jej klasa symbolicznie na stosie spaliła po jednym podręczniku łaciny. - To obrazowało, w jakim napięciu trzymał tenże profesor - zaśmiała się.
Jerzy Golec przyjaźnił się z Romualdem Synakiem i w czasach szkolnych bywali w swoich domach. Potwierdził on, że w szkole profesor Synak był zupełnie innym człowiekiem niż w domu. – Mój tata ogromnie cenił sobie przyjaźń właśnie z profesorem Synakiem, przyjaźń, która przetrwała lata. Tak było do końca - zakończył z sentymentem Jerzy Golec.
- Myśmy mieli szczęście mieć pana profesora Synaka, pana Piotrowicza, panią Piotrowiczową i paru innych wspaniałych nauczycieli. To byli ludzie przedwojenni, z charakterem i ludzie wielkiej wiedzy - dodał Józef Jurkiewicz.

Po maturze w roku 1966. W pierwszym rzędzie siedzą od lewej nauczyciele: Andrzej Wybrański (matematyka), Maria Pawlak (geografia), Zofia Księska (język polski), dyrektor Hieronim Gramlewicz, Stanisław Synak (łacina) i Rajmund Muszarski (chemia), fot. z archiwum LO w Żninie
Obecny na spotkaniu Dominik Księski powiedział, że jego klasa była w roku szkolnym 1975/1976 ostatnim rocznikiem, który Stanisław Synak uczył. - Pamiętam, że lekcje jego to była poezja dydaktyki. On odpływał w czasie tych lekcji w inny świat, a my razem z nim oczywiście. Była cisza absolutna, bo nie można było nie być skupionym, a on tak nas uczył i tak tłumaczył tę łacinę, że w zasadzie to był dla nas język polski. W każdym słowie znajdował rdzeń, który można było od razu skojarzyć ze słowem polskim. Ale nie tylko uczył nas oczywiście języka, ale tam mieliśmy i lekcje filozofii, bo jak było o Platonie czy Arystotelesie, to nie była to tylko luźna czytanka, to był od razu wykład cały o Platonie czy Arystotelesie. Jak był Cyceron, to były wojny z Kartaginą. Maksymy rozwijał, co było okazją do nauki życia i zachowania w różnych sytuacjach życiowych, prawdziwe wychowanie obywatelskie realizował. Nie wszystko potrafiliśmy wykorzystać z tej całej jego wiedzy, ale coś się czasem do dziś przypomni. To był jedyny przedwojenny nauczyciel, który mnie uczył i to było niesamowite doświadczenie - te lekcje z profesorem Synakiem - powiedział redaktor naczelny Pałuk i zakończył: - Mogę powiedzieć, że jestem ostatnim uczniem profesora Synaka.
Z profesorem Synakiem współpracował w szkole Feliks Malinowski, który przybył do Żnina w 1958 i zaczął uczyć astronomii w żnińskim liceum. Wspólnie organizowali w 1983 r. zjazd pierwszych maturzystów w 50. rocznicę zdania matury oraz obozy wymienne z Berlinem.- Wspólnie sobie pomagaliśmy, razem jechaliśmy też do Berlina. Od tego czasu była między nami współpraca, wymiana doświadczeń i za to jestem mu wdzięczny - powiedział Feliks Malinowski.
Stanisław Synak urodził się 31 października 1904 r. w Raduniu (pow. kościerski na skraju Pojezierza Kaszubskiego) jako drugi syn Wincentego Synaka i Leokadii z Janikowskich. Rodzice byli właścicielami gospodarstwa wielkoobszarowego, które przejął najstarszy syn Bernard. Stanisław Synak po ukończeniu szkoły elementarnej rozpoczął naukę w gimnazjum w Chojnicach, w którym upodobał sobie naukę języka greckiego i francuskiego. Na świadectwie dojrzałości wydanym 16 czerwca 1925 r. miał oceny bardzo dobre z tych języków. Znał też już wówczas dobrze język niemiecki i łacinę.
Od jesieni 1925 r. rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Poznańskiego. Po zdaniu egzaminu 3 czerwca 1930 r. uzyskał dyplom magistra filozofii w zakresie filologii klasycznej.
Pierwszą pracę Stanisław Synak podjął w Miejskim Gimnazjum Koedukacyjnym w Grodzisku Wielkopolskim, a jesienią 1930 r. przeniósł się do Miejskiego Gimnazjum im. Braci Śniadeckich w Żninie.
W 1933 r. w Poznaniu przystąpił do egzaminu państwowego na nauczyciela szkół średnich, który zdał z wynikiem dobrym i uzyskał uprawnienia do nauczania filologii klasycznej jako przedmiotu głównego i historii starożytnej jako dodatkowego. W 1934 r. uczestniczył w kursie dla nauczycieli języka łacińskiego we Lwowie. W 1935 r. poślubił Julię Nowakównę. Mieli troje dzieci: Romualda, Amelię i Marka.
Podczas okupacji niemieckiej Stanisław Synak z rodziną musiał ukrywać swój zawód nauczyciela, stąd w obawie przed represjami opuścił Żnin. Okres wojny spędził w Gliśnie i Wirównie. Po powrocie do Żnina kontynuował pracę w szkole średniej, która w 1948 r. zmieniła nazwę na Państwową Szkołę Ogólnokształcącą Stopnia Licealnego im. Braci Śniadeckich w Żninie.
Stanisław Synak w gimnazjum, a następnie liceum im. Braci Śniadeckich w Żninie pracował od 1930 do 1968 r. (z przerwą okupacyjną). Był najdłużej pracującym nauczycielem tej szkoły.
Stanisław Synak zmarł 18 marca 1984 r. Żegnały go tłumy żninian. Kiedy kondukt żałobny przechodził obok liceum, rozległ się dźwięk szkolnego dzwonka.
Profesor Synak był wielokrotnie nagradzany za pracę zawodową i związkową. W 1960 r. otrzymał Złotą Odznakę ZNP, a w 1970 r. Medal Komisji Edukacji Narodowej. W 1970 r. za całokształt pracy pedagogicznej i społecznej został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi, a w 1977 r. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 1978 r. został wpisany do honorowej księgi zasłużonych żninian za szczególne zasługi dla rozwoju miasta i gminy.
Romuald Synak powiedział podczas spotkania, że swojego ojca znał jako dwie osoby. - Pierwsza osoba to był oczywiście ten, który był w domu, który był taki, a nie inny, który był ojcem. A drugi to był ten ojciec ze szkoły. No i ten oczywiście był dla mnie bardziej przykry. Ojciec w domu, to była zupełnie inna postać niż ta, która była w szkole czy gdzieś tam publicznie. Ja napisałem, że on się czuł członkiem jak gdyby takiej korporacji nauczycielskiej. Wszyscy nauczyciele kończąc studia i wiedząc, że będą uprawiali ten zawód, oni nabywają, tak mi się wydaje, pewnych takich cech, które każą im wyjść spoza siebie. Otóż mój ojciec miał wysokie poczucie tej funkcji, wpojone poprzez przykłady, z jakimi się on spotykał od dziecka, w szkole podstawowej, na studiach, gdzie uczono go jaki powinien być i co powinien wiedzieć nauczyciel. I on był tym nauczycielem w tej szkole, potem był w domu i był tatusiem. To są więc dwie różne postaci. W domu był wesoły i przede wszystkim był takim ojcem bardzo się starającym, bardzo tolerancyjnym, czułym i dobrym.
Po spotkaniu Romuald Synak podpisywał swoją książkę, a następnie wszyscy udali się na część nieoficjalną do siedziby Żnińskiego Towarzystwa Kultury, gdzie długo jeszcze wspominano lata szkolne, młodość i profesora Synaka.
Barbara Filipiak, Pałuki nr 1268 (22/2016)
Romuald Synak, Primum docere, Żnin 2015, Żnińskie Towarzystwo Kulturalne
DN2023
52UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze