- Nie chciałem jeździć rowerem. Chciałem być kolarzem - mówi Andrzej Krystosiak z iskrami w oczach, które stanowią niewątpliwe świadectwo kolarskiej pasji, której realizacji poświęcił swoje życie. Znakomicie zapowiadająca się kariera została jednak przedwcześnie przerwana.

Andrzej Krystosiak na ogólnopolskim wyścigu kolarskim w Siedlcach, podczas którego reprezentował województwo bydgoskie. Był to krajowy finał Małego Wyścigu Pokoju, z którego zakwalifikował się z drugiego miejsca do reprezentacji Polski na międzynarodowy Mały Wyścig Pokoju w Czechosłowacji. fot. archiwum Andrzeja Krystosiaka
Andrzej Krystosiak to rodowity mieszkaniec Pałuk, który swoimi osiągnięciami sportowymi rozsławił pałucką sekcję kolarską na całą Polskę. Był mistrzem Polski juniorów, bohaterem wielu artykułów prasowych z lat 60. ubiegłego wieku. W 1964 r. zakwalifikował się do polskiej kadry na Mały Wyścig Pokoju odbywający się w Czechosłowacji, w którym w międzynarodowej obsadzie zajął 6. miejsce. Wybitny kolarz - torowiec i szosowiec. Od dziecka marzył, żeby zostać kolarzem. Całe życie podporządkował, żeby to marzenie ziścić. Z imponującym rezultatem.
Magdalena Starczewska: - Jak zaczęła się pana kolarska kariera?
Andrzej Krystosiak: - Reprezentowałem wiele sportowych zrzeszeń, jednak dawniejszą pałucką sekcję kolarską LZS Pałuki Żnin wspominam z największym sentymentem. Poznałem tam wspaniałych ludzi, trenerem był Edmund Dąbrowski. Byłem również członkiem Ogólnopolskiej Kadry LZS, WKS Flota czy m.in. LZS Pomorze Bydgoszcz. Już jako mały chłopiec zapragnąłem zostać kolarzem. Często wiązało się to z wyrzeczeniami. Absurdalne dla mnie jest, kiedy widzę, jak jakiś regionalny zespół sportowy odnosi zwycięstwo, a następnie ci sportowcy w wyniku wielkiej radości grupowo spożywają alkohol. Brakuje mi w tym logiki. Uważam, że można grać w piłkę, ale nie być piłkarzem. Grać w piłkę może każdy, ale zostać piłkarzem, to już ciężka praca, determinacja, poświecenie, ale i pasja. Podobnie było ze mną. Nie chciałem jeździć rowerem. Chciałem być kolarzem.
- Jakie są pana największe osiągnięcia sportowe?
- I miejsce w wyścigu o tytuł Indywidualnego Mistrza Polski Juniorów, I miejsce podczas III Kolarskich Mistrzostw Polski LZS o Puchar Złotego Koła w 4-etapowym wyścigu kolarskim na dystansie 250 km, I miejsce w 4-etapowym Wyścigu Kolarskim Szlakiem Piastowskim, II miejsce (juniorzy) podczas Torowych Mistrzostw Województwa Ludowych Zespołów Sportowych, I miejsce (IV licencja) Szosowych Mistrzostw Województwa Ludowych Zespołów Sportowych, I miejsce (wyścig indywidualny) na IV Międzywojewódzkiej Spartakiadzie Państwowych Przedsiębiorstw Rolnych... - mógłbym jeszcze długo wymieniać. Ale chcę przekazać coś istotniejszego. Już nawet nie będę mówić, że dawniej kolarze nie stosowali specjalistycznych odżywek dietetycznych, masaży i innych dobrodziejstw, którymi cieszą się dziś sportowcy. Wszystkie moje osiągnięcia zawdzięczam jednej rzeczy. Sercu. Sercu - bo to trzeba mieć w sercu - kolarstwo.
Pamiątkowa szarfa, którą Andrzej Krystosiak otrzymał za zwycięstwo w wyścigu Indywidualnych Mistrzostw Polski Juniorów w 1964 r. fot. Andrzej Krystosiak
- Jaki najdłuższy dystans pokonał pan rowerem?
- Hm... Przychodzą mi do głowy odległości, które są wyszczególnione na moich pamiątkowych dyplomach, czyli dystanse około 200 km. Jeździłem dużo rowerem, być może pokonywałem i dłuższe odcinki, kiedyś nie zwracałem specjalnie na to uwagi. Dziś za wybitne osiągnięcia sportowe można zarobić ładne pieniądze, to też każdy zna swoje rekordy.
- To proszę opowiedzieć, jakie dawniej otrzymywano nagrody za sukcesy kolarskie?
- Parasolka... Aktówka... Olejki różane. Z tymi ostatnimi, to wiąże się zabawna historia. Kilka sztuk przewoziłem w kieszeni marynarki podczas podróży pociągiem. Pech chciał, że kiedy powiesiłem ją na wieszaku, inny pasażer przypadkowo wpadł na tę nieszczęsną marynarkę i wszystkie flakoniki potłukły się. Chyba do dziś ten pociąg pachnie olejkiem różanym. Przypomina mi się również, że któregoś razu wygrałem serwis obiadowy na 12 osób. Prezent może nawet i cieszył, ale przetransportowanie go rowerem było wielkim wyzwaniem. Jedną z najlepszych nagród stanowiło radio, mały tranzystorek. Jeżeli ktoś ogląda Świat według Kiepskich, to bohaterowie serialu są właśnie szczęśliwymi posiadaczami takiego urządzenia.
Andrzej Krystosiak musiał z przyczyn zdrowotnych przerwać karierę kolarską w wieku 22 lat. Niekwestionowany wielki talent przestał być szlifowany. Jeździł rowerem już jedynie dla przyjemności, ostrożniej. Dziś jest wiernym kibicem wszelkich imprez kolarskich. Wciąż zakochany w tym sporcie. Bardzo cieszy się, że już za kilka dni w Żninie 4 września zorganizowany zostanie Ogólnopolski Wyścig Kolarski Pałuki Tour 2016.
Pałuckie szlaki są wymarzonymi drogami dla kolarzy. Co to za wyścig? To przyjemność! Sielskie krajobrazy pałuckiego regionu oczarują zawodników do tego stopnia, że kolejne edycje Pałuki Tour 2016, to już tylko kwestia czasu. Przyjadą zawodnicy z całego kraju, żeby ścigać się o atrakcyjne nagrody. Otrzymają puchary, medale i bony pieniężne, a w zamian zostawią coś na Pałukach. Zostaną tu ich serca.
Magdalena Starczewska
Pałuki nr 1281 (35/2016)
Przejdź do forum.
52UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze