Reklama

Kategoryczny sprzeciw mieszkańców

Skórki, Wiewiórczyn, protest, chlewnia
    Kategoryczny sprzeciw mieszkańców
     Mieszkańcy sołectwa Skórki i działkowicze postawili absolutny sprzeciw wobec zamiaru budowy dwóch chlewni w ich wsi przez mieszkańców Wiewiórczyna. Zapowiadają, że poruszą niebo i ziemię, a do degradacji przyrody, ekologii, własnego zdrowia i interesu nie dopuszczą.

     W piątek (19 czerwca) w Skórkach (gm. Rogowo) odbyło się zebranie wiejskie poświęcone protestowi mieszkańców tego sołectwa przeciwko planowanej budowie dwóch chlewni bezściółkowych na terenie wsi. W miejscowości zawiązał się komitet protestacyjny mieszkańców. Pod protestem podpisało się ponad 90 pełnoletnich mieszkańców, a nieobecni podczas kurendy deklarują kolejne podpisy.
     Chlewnie w nie swojej wsi
    Sprawa dotyczy planów budowy dwóch chlewni w Skórkach, każda na 69 DJP, czyli łącznie 1800 sztuk trzody chlewnej. Inwestorami są bracia Tomasz i Radosław Nowiccy z Wiewiórczyna, a budowa powstać ma na działce ich wuja, przy jego gospodarstwie, które w przyszłości - jak zapewnia Tomasz Nowicki - ma stać się ich własnością. I właśnie fakt, że duże chlewnie we wsi chcą budować mieszkańcy innej wsi jest jednym z argumentów podnoszonych przez protestujących.
     Widzą wiele zagrożeń
    Mieszkańcy Skórek oraz właściciele działek rekreacyjnych wyrażają absolutny sprzeciw przeciw budowie chlewni. Wskazują, że teren leży w obrębie Obszaru Chronionego Krajobrazu Jezior Rogowskich. Sprzeciw argumentują degradacją najatrakcyjniejszych turystycznie rejonów gminy położonych w sąsiedztwie Jeziora Rogowskiego, rzeki Wełny oraz szlaku pałuckich kościołów. Chlewnie spowodują, jak twierdzą mieszkańcy, spadek walorów turystycznych i rekreacyjnych terenów blisko położonych i wartości działek rekreacyjnych. Mieszkańcy podkreślają, że w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania gminy Rogowo stawia się na turystykę i rekreację, a budowa fermy kłóci się z tym kierunkiem rozwoju.
    Mieszkańcy Skórek podnoszą też wiele innych aspektów, jak zdrowotne, ekologiczne i ekonomiczne. Wskazują, że ferma będzie miała negatywny wpływ na wody powierzchniowe i podziemne. Emisje amoniaku, siarkowodoru i dwutlenku siarki powodować będą zanieczyszczenie powietrza. Do tego wskazują na fizyczne i psychiczne pogorszenie stanu zdrowia okolicznych mieszkańców przy tak dużej hodowli.
    Obawiają się spadku wartości gruntów i nieruchomości dodając, że fermy konkurują z rolnikami indywidualnymi i co za tym idzie prowadzą do bezrobocia na wsi.
Mieszkańcy Skórek, właściciele działek rekreacyjnych oraz mieszkańcy wsi sąsiednich zapewniają, że nie są przeciwni rolniczej działalności, którą sami prowadzą, jednak inwestowanie w sąsiedniej wsi i stwarzanie tam zagrożenia, jakie niesie ferma, jest złym kierunkiem rozwoju. Obawiają się rozszczelnienia zbiorników z gnojowicą, plagi szczurów i much.
     Raport oddziaływania konieczny
    Do wójta gminy Rogowo Józefa Sosnowskiego trafił wniosek inwestorów w sprawie wydania środowiskowych uwarunkowań zgody realizacji przedsięwzięcia polegającego na budowie ferm trzody chlewnej w Skórkach. Wójt wystąpił do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z pytaniem, czy ta inwestycja wymaga nałożenia na inwestora obowiązku sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko. RDOŚ uznał, że zachodzi tu potrzeba sporządzenie raportu i w związku z tym wójt nałożył na Tomasza i Radosława Nowickich obowiązek sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko i do czasu jego przygotowania zawiesił postępowanie.
Tomasz Nowicki zapewnił, że są już po rozmowach z firmami sporządzającymi takie raporty, jednak ostatecznego wyboru jeszcze nie dokonali i umowa na zlecenie przygotowania raportu nie jest jeszcze podpisana.
     Urzędnicy popierają mieszkańców
    W spotkaniu uczestniczyli też radni z komisji rolnictwa zaproszeni przez komitet protestacyjny. Tomasz Michalczak, przewodniczący Rady Gminy w Rogowie zapewniał, że widzi korzyści, jakie spotkanie dało. - Usłyszałem bardzo dużo argumentów przeciw budowie, z którymi się zgadzam. Będzie to trudna decyzja i po przygotowaniu raportu konieczna będzie szeroka analiza, konsultacje społeczne z udziałem zainteresowanych. Mieszkańcy mają dużo racji chroniąc takie urokliwe miejsca przed daleko ingerującymi w środowisko inwestycjami, jakimi niewątpliwie są dwie duże chlewnie - mówił Tomasz Michalczak.
    Radny Robert Wódczak apelował, by w tej sytuacji dostrzec aspekt czysto ludzki: - Nie chcę odnosić się do prawnych kroków, ale by inwestorzy postawili się na miejscu tych mieszkańców, bo inwestorzy mówiąc o optymalnym miejscu dla tej budowli widzą optymalizm ze swojego punktu widzenia, a nie mieszkańców Skórek.
Józefa Błajet, mieszkanka Skórek, podkreślała, że sprzeciw jest uzasadniony i wszyscy jednogłośnie mówią, że nie chcą tej inwestycji w swojej wsi. - W naszej wsi wybudowana została restauracja, jedyna w gminie nie licząc dinozaurów, nad jeziorem mamy piękne tereny, świetlicę, kościółek i szansę na rozwój, dlatego dwie duże chlewnie w sposób istotny zmienią wizerunek Skórek pod względem atrakcyjności, rozwoju, zdrowia czy też ekonomii. Istotne jest też to, że w przygotowaniu są wnioski, które sprawią, że wszyscy będziemy stroną w tym postępowaniu, nie tylko właściciele sąsiadujących działek - zapewniła Józefa Błajet.
     Pracuje w Urzędzie, czy nie pracuje
    Inną istotną uwagą, jaka pojawiła się na zebraniu, była kwestia zatrudnienia jednego z inwestorów - Tomasza Nowickiego - w rogowskim Urzędzie Gminy. Mieszkańcy podkreślają, że sprawa budowy chlewni, trafiła do biura, które dzieli z Janem Juszczakiem od inwestycji, a on sam zajmuje się budownictwem, planowaniem i zagospodarowaniem przestrzennym.
    - Uważam, że jest to dalece nieetyczne, by sam pracował przy swoim wniosku o zgodę na budowę. Niech się zastanowi, czy chce brać unijne dotacje na budowę chlewni i być młodym rolnikiem, czy też urzędnikiem i pracować w ratuszu - mówi jeden z mieszkańców.
    Wójt Józef Sosnowski poinformował zebranych, że Tomasz Nowicki nie pracuje już w Urzędzie, umowa rozwiązana została z nim 15 maja. Na co padły spostrzeżenia, że nadal widywany jest w Urzędzie i nic nie wskazuje na to, by tam nie pracował.
    Józef Sosnowski wyjaśniał, że Tomasz Nowicki do czasu wyłonienia urzędnika na jego miejsce pomaga w pracach Urzędu, jednak nie jest już pracownikiem.
    Tomasz Nowicki zapewnił, że nigdy nie pracował przy sprawie budowy chlewni, gdyż nie jest to jego zakres obowiązków, a decyzje środowiskowe leżą w obowiązku Jana Juszczaka. - Miałem inny zakres obowiązków, w moim zakresie nie było prowadzenia postępowań, czy wydawania decyzji środowiskowych, nie brałem w tym udziału. Umowa została rozwiązana, jednak mimo to pomagałem, konsultowałem w miarę potrzeb, kiedy była taka konieczność, zwłaszcza przy zaawansowanych już sprawach, które przejęli po mnie inni urzędnicy do czasu wyłonienia pracownika na moje stanowisko - zapewnił Tomasz Nowicki. I powiedział, że nie wie, czym podyktowany jest aż taki sprzeciw społeczeństwa.

Sylwia Wysocka

Reklama

 Pałuki nr 1219 (25/2015)

 

 


Komentarze

    Twardy orzech wójta

     Mieszkańcy Skórek postawili wójta Józefa Sosnowskiego w patowej sytuacji. Z jednej strony ma młodego, prężnego działacza PSL, przyszłości ugrupowania, z którego wywodzi się sam wójt, inwestora, który jeszcze 41 dni temu pracował w ratuszu. Z drugiej strony konfliktu natomiast jest społeczność sołectwa Skórki, gdzie w wyborach wójt otrzymał ponad 60% poparcia (przy trzech kandydatach) co zresztą przypomnieli mu na zebraniu wyborcy. Do wójta po spełnieniu procedur dokumentacyjnych nałożonych na inwestora należeć będzie podjęcie stanowiska i albo przychyli się albo sprzeciwi budowie fermy. Tak czy inaczej, trudno rozwiązać tę sytuację tak by i wilk był syty i owca cała. Zgadzając się na budowę zyska przeciwników, straci wyborców i poparcie tego okręgu a może i sąsiednich. Negatywnie rozpatrując chęci budowy zadziała wbrew ludowcom, którzy chcą się rozwijać ekonomicznie w zakresie hodowli trzody chlewnej.
     Mieszkańcy kategorycznie mówią nie dla budowy dwóch dużych chlewni w ich wsi. Tym bardziej, że inwestorzy nie są mieszkańcami Skórek. Postanowili zaangażować w działania znawców prawa, by nie dopuścić do powstania inwestycji. Stawiają na ekologiczną, atrakcyjną przyrodniczo miejscowość z nowym lokalem gastronomicznym, wyremontowaną świetlicą z boiskiem i biesiadnikiem, kościółkiem nad jeziorem. W ten sielski widok nie chcą wpisywać dwóch dużych chlewni i co za nimi idzie całej uciążliwej infrastruktury z nimi związanej.
     Sytuacje gdzie we wsi powstać mają fermy zwierząt czy farmy wiatrowe bardzo integrują społeczność danej miejscowości. Rodzi się wspólne działanie, by plany zablokować. Wówczas gasną sąsiedzkie zwady i każdy jak jeden brat staje po tej samej stronie.

Reklama

Sylwia Wysocka

 Pałuki nr 1219 (25/2015)

 

 

 

Inne teksty na ten temat:

Zablokowali studium

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości