Reklama

Odpadów ubywa, uciążliwości pozostają

Mieszkańcy ul. Przemysłowej w Łabiszynie wzięli sprawy w swoje ręce i postanowili interweniować przeciwko temu, w jaki sposób w ich sąsiedztwie funkcjonuje firma Partners. Skarżyli się na odpady wydostające się poza teren firmy, hałas i inne niedogodności. Domagali się wydania decyzji nakazującej usunięcia natychmiast wszystkich nieprawidłowości. W zakładzie odbyły się kontrole WIOŚ i sanepidu lecz nie wykazały one, aby na działce gromadzone były odpady niebezpieczne dla środowiska czy dla ludzi. Stwierdzone nieprawidłowości natomiast są na bieżąco usuwane.

Wiesław Rumel, kierownik wydziału ochrony środowiska, leśnictwa i rolnictwa tłumaczył, jak wygląda procedura wydawania decyzji i pozwoleń na działalność w Starostwie Powiatowym w Żninie, obok niego stoi Jan Ludwiczak fot. Magdalena Kruszka

     Sprawę na sesji 2 grudnia przedstawił mieszkaniec Łabiszyna Jan Ludwiczak. Zwracał on uwagę, że istnieje problem na działce mieszczącej się u zbiegu ulic Rynarzewskiej, Akacjowej i Przemysłowej, gdzie funkcjonuje firma Partners. Przypomniał, że kiedyś działała tam Spółdzielnia Kółek Rolniczych i Bydgoska Fabryka Mebli, a potem firma Ambre. Kiedy działała tam Bydgoska Fabryka Mebli, to nie było to uciążliwe dla mieszkańców okolicy, mimo że zdarzały się tam wypadki czy pożary, natomiast problem powstał wraz z rozpoczęciem działalności przez firmę Ambre, a potem także firmę Partners.
     ODPADY DO CZERWCA 2016
     - W 2012 roku, kiedy firma „Ambre” otrzymała zgodę na prowadzenie działalności, czyli na zbieranie odpadów na tym terenie, nie do końca wywiązywała się ze zobowiązań i przepisów, które na nią nałożono - mówił Jan Ludwiczak. - W 2013 roku cofnięto jej pozwolenie na magazynowanie odpadów. Firma zostawiła tam śmieci nieznanego pochodzenia i my nie do końca wiemy, co wchodzi w skład tych odpadów. Dotychczas nikt nie zbadał tych odpadów, a nam się wydaje, że mogą tam być różne rzeczy, nie tylko to, na co firma miała pozwolenie.
     W końcu firmie cofnięto pozwolenie, a burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek wraz z Bydgoską Fabryką Mebli podjęli działania, aby te odpady usunąć, stąd porozumienie z firmą Partners, żeby ta dokonała sprzątnięcia i usunięcia tych odpadów.
     - Firma „Partners” rozpoczęła działalność według mojej wiedzy w 2014 roku i powinna te odpady zabezpieczyć i działać zgodnie z prawem, a wydaje nam się, że nie do końca tak się dzieje, dlatego tu jesteśmy - mówił Jan Ludwiczak. 10 listopada odbyło się spotkanie przedstawicieli firmy z mieszkańcami, gdzie usłyszeli, że 2.500 m3 odpadów może tam być składowanych na potrzeby firmy Partners, nie wiadomo jednak było, na jak długo.
     - Usłyszeliśmy, że firma do czerwca 2016 roku postara się stamtąd odpady usunąć, pod warunkiem, że firma „Lafarge” będzie odbierać paliwo alternatywne przetworzone - oświadczył Jan Ludwiczak. - My absolutnie nie możemy się z tym zgodzić. Mamy notatkę z 30 lipca 2014 roku, która mówi o tym, że firma „Partners” zobowiązała się do usunięcia odpadów w ciągu sześciu miesięcy od daty rozpoczęcia działalności. Wydawałoby się, że już dawno tych śmieci tam być nie powinno. A to, czego my doświadczyliśmy latem, tego nie da się opisać słowami. Hałas, smród, odpady - to wszystko nas męczyło.
     HAŁAS I SMRÓD 24 GODZINY NA DOBĘ
     Jan Ludwiczak podkreślił, że mieszkańcy widzą łamanie prawa i oczekują od Urzędu Miasta zajęcia formalnego stanowiska i wydania decyzji nakazującej usunięcie śmieci podmiotowi, który nimi teraz zarządza. Zwracał też uwagę na to, że samochody ciężarowe, które dostarczają odpady i wywożą paliwo alternatywne, poruszają się w niewielkiej odległości od zabudowań, a podjeżdżają tam i parkują 24 godziny na dobę. Podkreślał, że praca miała odbywać się dwuzmianowo od poniedziałku do piątku, podczas kiedy trwa ona całą dobę.
     - To się dzieje w niedziele i święta również - skarżył się Jan Ludwiczak. -  Prawdą jest, że są okresy przestojowe. Teraz jest okres spokojniejszy, a w czasie zimowym tych uciążliwości nie będzie, bo firma „Lafarge” zawiesza działalność. Natomiast to, co będzie od wiosny, to nas przeraża.
     Na uciążliwości związane z działalnością firmy skarżył się także Andrzej Rajski, który mieszka nieopodal niej. Zwracał uwagę, że proces przetwarzania odpadów, łącznie z magazynowaniem, nie odbywa się w zamkniętej hali, lecz na zewnątrz. Podkreślał, że towarzyszy temu duży hałas, a także smród, który przy odpowiednim kierunku wiatru staje się uciążliwy dla mieszkańców miasta.
     Z kolei Jan Ludwiczak informował, że samochody ciężarowe parkują na ul. Przemysłowej, a czasem bywa ich tam nawet kilkanaście. - Dlaczego one nie wjeżdżają na teren zakładu? Bo tam nie ma miejsca - stwierdził Jan Ludwiczak. - Po poprzednim właścicielu pozostało około 10.000 m3 odpadów, plus ich działalność, na którą mają zgodę, plus prawo do zbierania odpadów, to tam jest ciasno. A dowiedzieliśmy się, że 13 listopada wydana została kolejna decyzja, która upoważnia firmę „Partners” do zbierania odpadów na tym samym terenie w dowolnej ilości.
     Mieszkańcy decyzję o zgodzie na magazynowanie odpadów zaskarżyli do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. - Czujemy się ewidentnie stroną w tej sprawie, ponieważ działalność firmy „Partners” naszym zdaniem nie do końca jest zgodna z prawem i wydawanie kolejnych decyzji może doprowadzić do sytuacji, że podobnie jak firma „Ambre”, firma „Partners” porzuci ten bałagan i zostawi nas z tym problemem - zwracał uwagę Jan Ludwiczak.
     NEGATYWNY WPŁYW NA ŚRODOWISKO
     Nieprawidłowości w działaniu firmy Partners zgłaszało także Nadleśnictwo Szubin, o czym informował Jan Ludwiczak, przedstawiając zdjęcia śmieci, które zalegały w lesie.
     - Tych śmieci wydostaje się dużo z tego terenu, to są trudne do wyobrażenia ilości - mówił mieszkaniec Łabiszyna. Informował również, że na działce, na której prowadzi działalność, firma Partners ma niecały hektar powierzchni utwardzonej nadającej się do składowania odpadów.
     Na tym terenie może ona przerabiać 79.000 ton odpadów rocznie, a mieszkańcy dowiedzieli się, że firma wystąpiła o kolejne pozwolenie na składowanie kolejnych rodzajów odpadów w ilości 189.000 ton rocznie. Jan Ludwiczak zwracał uwagę na to, że ulica Przemysłowa już teraz nadaje się do remontu i trzeba by ją zabezpieczyć przed ściekami, które spływają z samochodów.
     Jedna z mieszkanek podkreślała, że działalność firmy Partners narusza prawo i ma negatywny wpływ na środowisko, który odczuwalny jest na terenach prywatnych działek mieszkańców, a także pól uprawnych i poboczy. Mówiła, że jeśli chodzi o śmieci rozwiewane i gubione podczas transportu, prowadzi się działania naprawcze, czyli oddelegowuje się ludzi do sprzątania, jednak zbierane są tylko większe części tych odpadów, podczas kiedy drobne odpady i odpady cieknące cały czas zanieczyszczają środowisko. Ponadto firma zobowiązana była do utrzymania pasa zieleni izolacyjnej i nasadzenia drzew, z czego się nie wywiązała.
     NIE WYDAWAĆ KOLEJNYCH DECYZJI
     Jan Ludwiczak przedstawił prośby, jakie mieszkańcy kierują do władz Łabiszyna. Prosili oni na sesji o zgłoszenie naruszeń prawa. Oczekiwali wydania decyzji nakazującej niezwłoczne usunięcie odpadów. Prosili również o weryfikację zgłaszanego problemu hałasu i innych uciążliwości wynikających z działalności firmy Partners w nocy i podjęcie działań zmierzających do tego, żeby cisza nocna nie była naruszana. Dopominali się o nakazanie firmie transportowania odpadów zgodnie z prawem i prosili o spotkanie po wynikach kontroli przeprowadzanej w firmie przez sanepid i WIOŚ.
     - Naszym zdaniem nie powinniśmy wydawać tej firmie kolejnych zgód na zbieranie, magazynowanie i przetwarzanie czegokolwiek, dopóki ona nie zacznie działać zgodnie z prawem - mówił Jan Ludwiczak i wnioskował w imieniu mieszkańców o ustawienie na ul. Przemysłowej i okolicznych znaku zakazu zatrzymywania się, a na lampach kamer monitorujących ten teren.
     90% ODPADÓW MNIEJ
     Burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek doskonale znał sprawę. Podkreślił, że Rada Miejska nie jest organem, który mógłby zadecydować w zakresie, w jakim mieszkańcy wnioskują, co nie oznacza, że władze gminy nie ustosunkują się do tych spraw. Przypomniał, że w listopadzie 2013 na terenie gminy Łabiszyn pojawił się przedsiębiorca z Koszalina, który przedstawił porozumienie z firmą Lafarge, która potrzebuje źródła energii do swojej produkcji. Tym źródłem miałyby być odpady ze Świecia, które przy odpowiednim procesie technologicznym przerobione w Łabiszynie trafiałyby do odpowiedniego systemu w Lafarge. - Wówczas faktycznie na terenie Bydgoskiej Fabryki Mebli zaczęto gromadzić odpady i częściowo przetwarzać i przesyłać do firmy „Lafarge” - mówił burmistrz Łabiszyna. - Wtedy to pierwszy raz dostaliśmy sygnał od mieszkańców sąsiadujących działek, że dzieje się tam coś niewłaściwego. Na bazie tych sygnałów rozpoczęliśmy weryfikację tego terenu w zakresie prawidłowości prowadzenia tam działalności. Na nasze hasła ze strony tego pierwszego podmiotu, który tam się znajdował, odzew był znikomy, więc już w maju 2014 roku wystąpiliśmy do Bydgoskiej Fabryki Mebli, która jest faktycznym właścicielem tego terenu, żeby podjęto zdecydowane działania dotyczące usunięcia tych odpadów.
     Burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek przypomniał, że firma Ambre gromadziła odpady, ale nie przetwarzała i odpady nie trafiały do Lafarge. W tym czasie Bydgoska Fabryka Mebli nawiązała kontakt z firmą Partners, czyli z firmą specjalistyczną, która również nawiązała ścisłą współpracę z Lafarge. W tym przypadku także odpady miały być przywożone, przetwarzane i miały trafiać jako źródło energii do Lafarge.
     - Kiedy firma „Partners” rozpoczynała swoją działalność, to teren Bydgoskiej Fabryki Mebli był zawalony odpadami - mówił burmistrz Łabiszyna. - Było ich około 10.000 ton. Firma „Partners” zaczęła sukcesywnie te odpady usuwać. Dziś tych pierwotnych odpadów jest około 10% z tego, co było, kiedy firma „Partners” się pojawiła.
     Burmistrz informował, że współpraca pomiędzy firma Lafarge a Partners ma mieć charakter długoterminowy, ale żeby faktycznie tak było, firma Partners musi spełniać określone kryteria co do kaloryczności przetworzonego odpadu, który ma trafiać do Lafarge. Dlatego też firma zmuszona była dowieźć następne odpady, które pozwoliły uzyskać efekt, którego oczekuje Lafarge. - Odbywa się to tak, że samochody z odpadami docierają, są mieszane z odpadami pierwotnie zgromadzonymi i sukcesywnie te odpady znikają - wyjaśniał burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Mamy zapewnienie właściciela, że do połowy przyszłego roku te ostatnie 10% odpadów zniknie z terenu Bydgoskiej Fabryki Mebli. Mamy też wstępną deklarację, że jakikolwiek odpad się pojawi, będzie na tym terenie maksymalnie 48 godzin przebywał.
     Burmistrz zapewniał, że od początku gmina trzyma rękę na pulsie i monitoruje sytuację, jaka występuje na terenie Bydgoskiej Fabryki Mebli, a kiedy sygnały od mieszkańców, Nadleśnictwa Szubin i firmy Lafarge nasiliły się, gmina doprowadziła do spotkania, na którym wyjaśniano, jaki jest stan aktualny i jakie są plany zakładu. Gmina pozostaje także w kontakcie z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.
     TYLKO WIOŚ I SANEPID
     - Państwo oczekujecie działań kontrolnych - zauważył burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - My jako gmina nie mamy żadnych uprawnień kontrolnych. Możemy zajechać, wskazać, rozmawiać, natomiast organem kontrolnym jest Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i aktualnie na terenie Bydgoskiej Fabryki Mebli firma „Partners” jest poddana kontroli. Mamy informację, że są nieprawidłowości, ale nie takie, które doprowadziłby do zamknięcia czy wstrzymania działalności firmy. Są pewne nakazy, które w trakcie kontroli mają już być weryfikowane i mają stan poprawiać. Mamy pełną świadomość, że działalność tej firmy odbywa się w strefie gospodarczej. Jako samorządowcy musimy dbać o to, aby ta strefa była w sposób należyty gospodarczo wykorzystywana, bo nie ma się tutaj co czarować, że są to określone wpływy do budżetu gminy.
     Burmistrz zauważył, że firma ma wszystkie decyzje, które mieć powinna, natomiast mieszkańcy Łabiszyna wskazują na łamanie tych decyzji i w tym tkwi problem. Zaznaczał, że ani gmina, ani starostwo nie dopuściło swoimi decyzjami do nieprawidłowości.
     - Popieram tutaj państwa w stu procentach, żeby to się odbywało zgodnie z literą prawa - oświadczył burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Taką rolę my jako gmina i starostwo powiatowe bierzemy na siebie i uruchamiamy WIOŚ i sanepid, czyli te podmioty, które mają w swoim zakresie właściwości kontrolne i co za tym idzie decyzyjne i określające, czy ten zakład ma dalej działać, czy nie ma działać.
     - Tak naprawdę my nie chcemy zamknięcia tej firmy, chodzi o to, że my widzimy, że ta firma łamie prawo - powiedział Jan Ludwiczak. - Nie oczekujemy już spotkań. Prawo jest już łamane i należy nakazać usunięcie odpadów, więc prosimy o wnioskowanie o wydanie takiej decyzji. Rozmowy z firmą nie przekonały nas, że oni będą działać zgodnie z prawem. Dlatego tu jesteśmy.
     Burmistrz Łabiszyna podkreślił, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który aktualnie prowadzi kontrolę w firmie, jest jedynym i najpewniejszym organem, który jeżeli dostrzeże, że prawo jest łamane, to stosowne decyzje wyda. Zwrócił także uwagę na to, że firma usunęła już 90% odpadów, które na działce zgromadzone zostały wcześniej przez inną firmę.
     - Na spotkaniu 10 listopada oni powiedzieli, że pozostałe 10% odpadów może usuną do końca czerwca 2016 roku - mówił Jan Ludwiczak. - Czy my akceptujemy, żeby było łamane prawo do końca czerwca 2016 roku?
     ZAKŁÓCANIE CISZY NOCNEJ - NA POLICJĘ
     Burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek zwrócił uwagę na to, że jeśli firma następnego dnia przestanie funkcjonować, to śmieci na działce zostaną na kolejne lata, bo nikt ich z tego miejsca nie odbierze, natomiast firma Partners sukcesywnie odpady wywozi.
     Dyskusji przysłuchiwał się wicestarosta Andrzej Hłond, który zaznaczył, że proces wydawania pozwolenia na przetwarzanie odpadów to nie był jeden wniosek i decyzja jednej osoby, a firma musiała spełnić określone warunki. - W tej kwestii działamy wspólnie i mamy wspólne zadanie, żeby doprowadzić do porządku i do tego, żeby firma respektowała wszystkie uzgodnienia i przepisy, a wiem, że to nie będzie łatwe - powiedział wicestarosta Andrzej Hłond.
     Wiesław Rumel, kierownik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa wyjaśniał, że starosta jest związany decyzją administracyjną, natomiast WIOŚ jest jedyną instytucją władną do przeprowadzenia kontroli w aspekcie przestrzegania przepisów ochrony środowiska.
     - Jeżeli obecna kontrola dowiedzie, że nie są przestrzegane przepisy wynikające z decyzji starosty, to WIOŚ z mocy prawa występuje do starosty o wszczęcie postępowania zmierzającego do cofnięcia zezwolenia na zbieranie czy też na przetwarzanie - tłumaczył Wiesław Rumel. - Wszczęcie postępowania nie wiąże się zaraz z wydaniem decyzji o zakończeniu działalności. Jest najpierw wezwanie do zaniechania naruszeń, ponowne wezwanie, a ostatecznością jest zamknięcie działalności poprzez cofnięcie zezwolenia na zbieranie.
     Burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek poradził, aby mieszkańcy w momencie, kiedy widzą nieprawidłowości typu prowadzenie pracy w nocy, zgłaszali na policji zakłócanie ciszy nocnej.
     - My jako gmina nie mamy instrumentów kontrolnych, ale WIOŚ to grupa specjalistów, która wypunktuje te decyzje, które firma ma od nas czy od pana starosty i po kolei będą to weryfikować, zwłaszcza że mają sygnały od nas, ale wiem, że mają też sygnały od społeczeństwa, a dziś WIOŚ jest na to bardzo wyczulony. Jest jeszcze jedna sprawa: bardzo wyczulone na całą tę sytuację jest szefostwo firmy „Lafarge”, bo to firma działająca na najwyższych standardach i nie pozwoli sobie na to, żeby jakaś rysa poprzez niewłaściwy kontrakt w niejakim Łabiszynie spowodowała tego typu problem.
     Burmistrz zaproponował, żeby wspólnie obserwować działania firmy i wymieniać się uwagami. Obiecał, że jeżeli będą wskazania do raportu po kontroli, to zorganizuje spotkanie, na którym mieszkańcy będą mogli dowiedzieć się, co zawiera raport.
     NEGATYWNYCH SKUTKÓW NIE MA, ZALECENIA BĘDĄ REALIZOWANE
     Wczoraj dowiedzieliśmy się, że kontrola, zarówno z sanepidu, jak i z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w firmie Partners została zakończona. Burmistrz Łabiszyna zapewnia, że lada moment do gminy dotrą odpowiednie protokoły, które gotowa jest także udostępnić firma Partners.
     - Firma nadal działa, a żadna z instytucji nie wskazała na negatywne skutki działalności - powiedział burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Jakiekolwiek oni mieli wskazania, to na bieżąco je niwelowali. My bardzo pozytywnie odbieramy funkcjonowanie firmy „Partners”. Osobiście monitoruję działalność tej firmy poprzez codzienną objazdówkę dróg wokół tej firmy i nie stwierdzam tam nadmiernej ilości samochodów ani zanieczyszczenia zewnętrznego typu odpady czy odcieki, ani uciążliwego zapachu, choć firma cały czas pracuje.
     Skontaktowaliśmy się także z Marcinem Joppkiem, prezesem firmy Partners, tuż po zakończeniu kontroli z WIOŚ i z sanepidu. Jest on zadowolony z wyników tej kontroli i podkreśla, że odpady nie stwarzają zagrożenia dla środowiska i dla ludzi.
     - Wszystko jest dobrze, wszystko jest po naszej stronie - powiedział Marcin Joppek. - Postępujemy zgodnie z prawem. Nie potwierdziło się to, co zarzucali nam kochani sąsiedzi. Dla mnie jedną z najważniejszych informacji była opinia „sanepidu”, który stwierdził, że zgromadzone przez poprzedniego przedsiębiorcę odpady nie stanowią zagrożenia dla środowiska i dla ludzi. Nikt nam nie wierzył, zarzucano nam, że oszukujemy i mataczymy, a kontrola zakończyła się dla nas pozytywnie.
     Marcin Joppek dodał, że przez WIOŚ był także robiony pomiar hałasu w trzech punktach i badania te potwierdziły, że zakład nie emituje hałasu przekraczającego normy. Zapytany o wycieki z samochodów stwierdził, że nie będzie się do tego odnosił, bo nie są to samochody firmy Partners.
     - Tego typu zarzuty to już jest czepianie się wszystkiego w sytuacji, kiedy brakuje argumentów - stwierdził prezes firmy i poinformował, że podczas kontroli były zalecenia dla firmy, które częściowo były od razu realizowane, jak choćby ogrodzenie części działki płotem. Ponadto wyjaśnił, że w tej chwili zakład jest w fazie postoju ze względu na przerwę w pracy w Lafarge i ten czas zostanie wykorzystany na zrealizowanie zaleceń pokontrolnych.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1245 (51/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości