Reklama

Projektanci poszaleli, projekt trzeba odchudzić - droga nr 254 będzie nie gorsza niż w Niemczech

Droga wojewódzka z Brzozy do Wylatowa ma być budowana w czterech etapach jednocześnie w latach 2019-2020. Marszałek Piotr Całbecki zapewniał, że choć założenia będą nieco inne od tych projektowych, to jej standard będzie wysoki. Na razie wiadomo, że z projektu wypadają ścieżki rowerowe i trzy rodna: jedno w Barcinie i dwa w Łabiszynie. Pozostałe kwestie w szczegółach będą uzgadniane jeszcze z samorządowcami. Na spotkaniu zgodnie uznano, że pismo w sprawie zmian dotyczącej przebudowy tej drogi było niefortunne i zostało źle zrozumiane.

AKTUALNA DEKLARACJA ZABEZPIECZENIA FINANSOWEGO

10 stycznia w Urzędzie Miejskim w Barcinie odbyło się spotkanie samorządowców i przedsiębiorców z marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego Piotrem Całbeckim i przedstawicielami Zarządu Dróg Wojewódzkich. Początkowo było planowane na 1400, w poniedziałek jednak pojawiła się informacja, że odbędzie się ono o 1200. Potem okazało się, że w dniu spotkania marszałek miał kolędę, stąd zmiana godziny. Marszałek do Barcina przybył 40 minut spóźniony. Burmistrz Barcina Michał Pęziak, rozpoczynając spotkanie przypomniał nagranie wypowiedzi marszałka z maja ubiegłego roku, na którym informował, że pieniądze na drogę nr 254 są zagwarantowane i istnieje potrójna gwarancja, że droga będzie budowana tak szybko, ja to tylko możliwe.

Reklama

- Z tą deklaracją wróciliśmy szczęśliwi do gmin - mówił burmistrz Barcina i informował, że w grudniu do samorządów trafiło pismo z Zarządu Dróg Wojewódzkich, które oburzyło mieszkańców, przedsiębiorców i samorządowców. W piśmie tym informowano, że droga nr 254 nie będzie wykonywana w takim standardzie, w jakim była konsultowana z mieszkańcami i samorządowcami, i że tracą ważność wszystkie ustalenia dotyczące nowych ciągów pieszo-rowerowych, zatok autobusowych oraz innych elementów infrastruktury drogowej, łącznie z zaprojektowaną lokalizacją zjazdów oraz zajętością gruntów.

- Naszym zdaniem tę drogę powinno się budować z perspektywą 20-30 lat do przodu - przekonywał burmistrz Barcina. - Wiadomo, że wtedy ruch będzie znacznie większy, niż jest w tej chwili, a wykonanie tej drogi w standardzie drogi "z" będzie jednak gorszym rozwiązaniem ze względu na bezpieczeństwo ruchu drogowego, ze względu na płynność tego ruchu, na szybkość komunikacji naszych terenów z Bydgoszczą. To nas boli i dlatego chcieliśmy o tym z panem marszałkiem porozmawiać i jesteśmy ciekawi, co pan marszałek nam w tej sprawie powie.

Reklama

Marszałek Piotr Całbecki zapewnił, że wypowiedź z maja jest aktualna, a droga nr 254 jest w planie spójności komunikacyjnej, natomiast zmieniła się kwestia możliwości finansowych. Marszałek przyznał, że liczył, iż wyniki prac dokumentacyjnych zleconych firmom projektowym, przyniosą spodziewany efekt, a ilość dróg i wstępna wycena nie będą tak rażąco odbiegać od efektu końcowego. Na drogę nr 254 Zarząd Dróg Wojewódzkich otrzymał około 100 mln zł, a projekt, który został zlecony i który był konsultowany z mieszkańcami, ma kosztować około 200 mln zł, przy czym nie można się spodziewać, że przetargi będą tańsze od założeń kosztorysowych. Okazało się, że wykonawca drogi nr 255 zażądał o 1/3 ceny więcej za wykonanie zadania niż zakładał kosztorys.

DROGA NIE BĘDZIE BYLE JAKA

Reklama

- Moglibyśmy zrezygnować z inwestycji w jakichś innych miejscach naszego regionu czy z jakichś innych dróg, bo konsekwentnie tak właśnie musielibyśmy postąpić - oznajmił marszałek województwa. - Wybraliśmy - myślę - wariant może nie komfortowy, ale elastyczny, który polegał na weryfikacji dotychczasowej dokumentacji tak, aby można było drogi doprowadzić do dobrego stanu użytkowania, ale żeby te inwestycje trochę odchudzić lub poszukać współfinansujących partnerów, innych źródeł finansowania, aby wspólnie z samorządami uzgodnić nowy, realny zakres tych inwestycji.

Marszałek przekonywał, że zmiana standardu drogi z "g" na "z" nie oznacza bylejakości, bo droga w standardzie "z" posiada nośność 10 ton na oś. Uznał jednocześnie, że największy problem z punktu widzenia bezpieczeństwa drogowego polega na tym, że trzeba było ograniczyć realizację ciągów pieszo-rowerowych.

Reklama

- Trochę z żalem w stosunku do niektórych moich partnerów samorządowych skonstatowałem, że te zmiany są potraktowane jako próba nie wywiązania się ze zobowiązań, jednak nie przyjechałem na gorzkie żale - mówił Piotr Całbecki i przekonywał, że 100 mln zł na drogę nr 254 jest zagwarantowane. - Proszę nie mówić, że dawna część województwa bydgoskiego jest gorsza, bo to najbardziej jest dla mnie bolesne. Proszę nie dolewać oliwy do ognia.

PROJEKTANCI CHCIELI DWÓCH ROND

Burmistrz Michał Pęziak odnosząc się do przeszacowań projektowych zauważył, że w gminie Barcin zabiegano o jedno rondo, natomiast projektanci sami, bez wniosków stwierdzając, że to poprawi płynność i bezpieczeństwo, zaprojektowali drugie rondo. Burmistrz uznał, że rondo przy obwodnicy Barcina jest zbędne, a znaczenie ma jedynie rondo na rydzku.

Reklama

- Nie tylko na tej drodze projektanci poszaleli, kiedy dowiedzieli się, że mają zrobić tak, żeby nie być gorszymi od Niemiec - mówił marszałek Piotr Całbecki i przyznał, że wytyczna była zbyt szeroka. Przekonywał jednocześnie, że według nowych planów droga nr 254 nie będzie gorsza pod względem standardów. - Wydać 100 mln zł to nie będzie żadna atrapa inwestycji, tylko to będzie porządnie zbudowana droga - oświadczył marszałek i zapewnił, że jeżeli chodzi o jakoś nawierzchni i podbudowy, nie będzie żadnej różnicy pomiędzy drogą "g" a "z".

Dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich Mirosław Kielnik wyjaśniał plany przebudowy drogi z Brzozy do Wylatowa w szczegółach. ZDW chce zrealizować to zadanie w trybie zaprojektuj i wybuduj. Konkretny wykonawca będzie miał wskazania, co ma się znaleźć na drodze z projektu budowlanego, a czego ma nie być. W programie funkcjonalno-użytkowym znajdują się elementy, które przekraczają możliwości finansowe, a rozmowa z samorządowcami ma służyć temu, aby to zadanie urealnić.

Reklama

PRYWATNE GRUNTY NIE BĘDĄ POTRZEBNE

Szacunkowy koszt przebudowania drogi nr 254 w klasie "g", czyli z minimum siedmiometrowym pasem jezdni z pełnym wyposażeniem i infrastrukturą okołodrogową, wynosi około 200 mln zł. Na podstawie czterech innych przetargów wywoływanych przed ZDW stwierdzono, że tego typu zadania wykonuje się za około 3 mln zł za 1 km. Oznacza to, że na drogę z Brzozy do Wylatowa, która liczy 53 km, potrzeba by około 150 mln zł.

- Stąd zaistniała potrzeba zmiany klasy tej drogi, żeby nie nazywać tego zadania rozbudową, tylko przebudową i po to, aby w trybie specustawy nie uzyskiwać pozwolenia na budowę, co jednoznaczne byłoby z obowiązkiem wykupowania gruntów - objaśniał Mirosław Kielnik. - Pismo, które państwo dostali, informowało tylko potencjalnych właścicieli gruntów, że nie będziemy z tych gruntów korzystać przy przebudowie tej drogi. Natomiast nie informowało, i nie było niczyim zamiarem, i z jego treści też nie wynikało, że będziemy rezygnować z niezbędnych elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego, takich jak skrzyżowania skanalizowane, ronda budowane punktowo, czy nie będziemy na przykład realizować ciągów chodnikowych czy pieszo-rowerowych, ale w taki sposób, żeby mieściły się w granicach pasa drogowego.

Reklama

PIĘĆ ZAMIAST OŚMIU

Droga nr 254 będzie miała minimum 6 metrów, a w większości będzie ośmiometrowa z nośnością 10 ton. Będzie odtwarzana w istniejącym śladzie. Planowano początkowo budowę ośmiu rond, jednak powstanie ich pięć. Nie będzie dwóch rond w Łabiszynie i jednego w Barcinie przy obwodnicy. Te, które zostaną zbudowane, będą musiały powstać częściowo z pozyskaniem gruntów obcych. ZDW oczekuje, żeby grunty gminne były przekazywane nieodpłatne, a grunty obce były wykupowane z udziałem gmin. Nie będzie także korytarza ścieżki pieszo-rowerowej na długości 52 km, która kosztowałaby bez wykupu gruntów około 15 mln zł.

Reklama

- Istnieją inne mechanizmy współdziałania samorządów, ażeby koncepcję wykorzystać, ale nie podnosić konieczności przebudowania tej drogi i nie podnosić jej wartości kosztem budowania ciągu pieszo-rowerowego, który może być realizowany w innym trybie - mówił dyrektor ZDW. Nie będzie także obwodnicy Szczepankowa ani korekty niektórych łuków. Jedynie punktowo zostaną przeprowadzone remonty wszystkich obiektów mostowych.

Droga ma być przebudowywana w czterech etapach prowadzonych równolegle. Zostanie ona podzielona na cztery odcinki, mianowicie z Brzozy do Łabiszyna (13 km), z Łabiszyna do Barcina (12 km), z Barcina do Dąbrowy (13 km) oraz z Dąbrowy do Mogilna i Wylatowa (15 km). W czwartym kwartale tego roku ma zostać ogłoszony przetarg na wyłonienie wykonawców, a roboty budowlane mają zostać podjęte po zaprojektowaniu, uzyskaniu odpowiednich pozwoleń na budowę i zgłoszeń w 2018 roku.

Reklama

W MOGILNIE OBWODNICA

Burmistrz Mogilna Leszek Duszyński podkreślał, że przez jego gminę przebiegają trzy drogi wojewódzkie. Dwie, czyli nr 255 Pakość - Strzelno i nr 254 Brzoza - Wylatowo mają być remontowane, a dla mieszkańców Mogilna droga nr 254 jest jedną z ważniejszych, bo łączy miasto z Bydgoszczą i z drogą krajową nr 15, czyli Toruń - Poznań, a jej specyfiką jest to, że przebiega przez centrum miasta. Przypomniał, że w poprzedniej perspektywie unijnej celem było wyprowadzenie drogi wojewódzkiej poza obręb miasta i to się udało, bo wykonano jeden z najdłuższych odcinków obwodnic miast powiatowych, czyli 5,3 km. Ze względu na trudny teren, budowa ta zakończona została na drodze powiatowej, a do zrobienia pozostał 1,3 km.

Reklama

- My projektujemy tę obwodnicę. Liczyłem, że już pod koniec roku będę miał kosztorys - mówił burmistrz Mogilna. - Nie mam. Mam na razie tylko koncepcję programową. Nie wiem, czy będzie to kosztowało 5 milionów, czy trochę więcej. Jeżeli droga wojewódzka byłaby realizowana w trybie zaprojektuj i wybuduj, a jest to prawie 4 kilometry przez miasto, to trzeba przyznać, że jest to bardzo trudna inwestycja, która wymaga wykonania odwodnienia. My również byśmy musieli być przygotowani przed państwem na wymianę wodociągów.

Burmistrz Leszek Duszyński zaproponował, aby w połowie przyszłego roku samorząd województwa przejął na siebie zadanie wykonania drugiego odcinka obwodnicy, a wtedy gmina Mogilno miałaby czas, aby w obrębie miasta realizować inwestycje, które muszą być wykonane przed modernizacją drogi wojewódzkiej. Zadeklarował również, że gmina jest gotowa partycypować w kosztach budowy ścieżek rowerowych. Dodał też, że również przedstawiciele Mogilna nie zawsze zgadzali się z pomysłami projektantów. Szacował, że dokończenie obwodnicy może kosztować około 5 mln zł, a ZDW drugie tyle musiałoby przeznaczyć na przebudowę drogi wojewódzkiej, wyłącznie na terenie miasta Mogilna. Przyznał, że liczy na to, że uda się dokonać zamiany tych dróg.

Burmistrza poparł starosta mogileński Tomasz Barczak, który uznał, że koncepcja Mogilna jest do przyjęcia, bo uregulowałaby zarządców drogi w Mogilnie. Przypomniał, że wcześniej żaden samorząd nie chciał się podjąć tego, żeby te drogi przejąć, a warto je zamienić i ułatwić zarządzanie nimi.

W DĄBROWIE NAJWAŻNIEJSZE RONDO, OBWODNICA I ŚCIEŻKI ROWEROWE

Wójt Marcin Barczykowski zauważył, że informacja przekazywana podczas spotkania jest inna, niż ta, którą włodarze gmin otrzymali w piśmie z ZDW, bo z niego wynikało, że nic z tego, co było wcześniej ustalone, nie będzie robione. Podkreślał, że jemu zależy szczególnie na rondzie w Dąbrowie, obwodnicy Szczepankowa i na ścieżkach rowerowych. Uznał, że jeśli nie da się tych ścieżek wmontować w remont drogi wojewódzkiej, to one w ogóle nie powstaną. Zaproponował, aby te ścieżki przynajmniej zaprojektować w granicach istniejącego pasa drogowego i w częściach wykupu gruntów.

ROZBUDZONE NADZIEJE, NIEFORTUNNE PISMO

Wicestarosta żniński Andrzej Hłond mówił: - Propozycje projektantów były rewelacyjne, ale niestety nierealne. Szkoda, że zostały rozbudzone nadmiernie nadzieje mieszkańców, a później praktycznie jednym pismem to zostało zburzone - stwierdził wicestarosta. - Pismo Zarządu Dróg Wojewódzkich delikatnie rzecz ujmując było bardzo niefortunne. My to zrozumieliśmy jednoznacznie, że te wszystkie ustalenia są po prostu nieaktualne, dlatego jesteśmy tutaj i rozmawiamy.

Wicestarosta pytał o harmonogram dojścia do ostatecznych rozwiązań oraz czy będą jeszcze konsultacje w sprawie tej drogi. Uznał, że teraz jest ostatni dzwonek, aby przystąpić do realizacji tego zadania.

- Nikt nie skreślił rond w Mogilnie - zapewnił dyrektor ZDW Mirosław Kielnik. - Zgadzam się z tym, że to pismo było niefortunne, ale ono było skierowane do właścicieli nieruchomości, że nie zabierzemy im gruntów, nie wyburzymy ich mieszkań, bo nie będziemy potrzebować do realizacji tego zadania ich nieruchomości. Może ono niefortunnie zostało odebrane, ale ono całe nie oznaczało, że my wychodzimy z tego zakresu podstawowego.

Leszek Latosiński, sekretarz gminy Nowa Wieś Wielka zauważył, że w Brzozie mieszka 4.000 osób, droga wojewódzka biegnie środkiem, natężenie ruchu jest olbrzymie, a jest to miejscowość, w której nie ma chodników. Przypomniał, że kilka lat temu wydano kilkaset tysięcy na odwodnienie drogi wojewódzkiej licząc, że będzie ona remontowana.

- Rzeczywiście zostały rozbudzone emocje i pan marszałek powiedział, że to taki standard jakby niemiecki, ale my też jako Polacy jeździmy i oglądamy inne części województwa i Europę - mówił Leszek Latosiński i proponował, żeby w Kobylarni i Nowym Smolnie nie odtwarzać drogi po śladzie, ale wyprostować łuki i zakręty, które w tym miejscu są ostre i niebezpieczne.

Burmistrz Barcina też mówił o nadziejach rozbudzonych przez projektantów: - Nikt z nas nie żądał, żeby ścieżki były na całej długości drogi wojewódzkiej, chociaż jak projektanci mówili, że będą, to my mówiliśmy, że fajnie i super. Nam zależy na chodnikach tam, gdzie one rzeczywiście są potrzebne, czyli w Kani, Barcinie Wsi, z Barcina do Wolic, czy w samym mieście, bo my w Barcinie nie mamy wzdłuż drogi wojewódzkiej chodników. Ludzie wychodzą z domów prosto w błoto i idą poboczem.

W BARCINIE RONDO I ZJAZD NA TERENY INWESTYCYJNE

Burmistrz Michał Pęziak podkreślał, ze gminie Barcin zależy szczególnie na rondzie przy rydzku, bo tam w godzinach szczytu samochody stoją po kilkadziesiąt minut w korku oraz na tym, żeby uzyskać zjazd przy drodze w kierunku Mogilna na tereny inwestycyjne. On także zapewnił, że gmina jest gotowa partycypować w kosztach wykupu gruntów.

- Pismo ZDW było niefortunne i postawiło nas na nogi, musieliśmy zareagować - oświadczył na koniec burmistrz.

NAJBARDZIEJ ZAPYZIAŁE WOJEWÓDZTWO

Ostro w sprawie planów przebudowy drogi nr 254 mówił radny Rady Miejskiej w Barcinie Henryk Popławski, który stwierdził, że cały czas nie mówi się o konkretach, a zapewnienia są mgliste.

- Mówicie panowie, że mieliście przygotowane 100 mln zł - mówił radny. - Droga ma kosztować 200 mln zł. Troszkę chyba się nie namówiliście przedtem, co macie mówić, bo pan dyrektor powiedział o 150 mln zł. Jeżeli 3 mln zł za kilometr, to faktycznie wychodzi 150 mln zł. Wydane zostało parę złotych na opracowanie koncepcji, z tego co wiem, to 1,2 mln zł, więc zostało już niecałe 99 mln zł na tę drogę. Koncepcję opracowywali przecież ludzie według wytycznych. Oni nie robili tego z sufitu, tylko ktoś im wyznaczył zakres, jak to ma wyglądać. Czyli gdzie jest popełniony błąd? Albo inwestycja została niedoszacowana i zaplanowano zbyt mało pieniędzy, albo ludziom, którzy przygotowywali koncepcję, dano takie wytyczne, które spowodowały, że cena urosła dwukrotnie. Walnijmy się w piersi i powiedzcie, co zostało źle zrobione. Nie można się dziwić, że wszystkie samorządy przyklasnęły, kiedy przyszli ludzie i opowiadali, że wybudują lotniskowiec zamiast łódki na wiosłach. Wszyscy się cieszyliśmy, bo to oznaczało, że nasi mieszkańcy zaczną się poruszać w takich standardach, jakie na co dzień coraz częściej się spotyka.

Radny dodał, że marszałek się oburza, kiedy mówi się o podziale na Bydgoszcz i Toruń, - Tylko zauważcie, że przez tę dwuwładzę, jaka jest w naszym województwie, jest ono najbardziej zapyziałe w środkowej Polsce. Dojeżdża się do granicy Wielkopolski i zaczynają się dobre drogi. A u nas nie. Nie bierzecie pod uwagę tego wzburzenia społecznego, które jest już na dole. Jadąc w stronę Bydgoszczy, nie można mówić, że jest zły standard drogi. Tam w niektórych miejscach już nie ma drogi.

Radny pytał, jaka jest gwarancja, że zapewnienia o tym, że droga będzie robiona w 2018 roku zostaną zrealizowane. Mirosław Kielnik wyjaśniał, że kosztorysant szacował realizację tego zadania na poziomie 200 mln zł, ale na podstawie przetargów, które w tej chwili są prowadzone, udaje się uzyskiwać kwotę 3 mln zł za 1 km, więc koszt wychodzi około 150 mln zł i stąd wynikła rozbieżność w kwotach. Z tymi wyliczeniami nie zgodził się Henryk Popławski, który przypomniał, że chwilę temu padła informacja o tym, że po przetargach uzyskiwane są kwoty zbliżone do kosztorysowych, a czasem nawet wyższe.

ZBYWANO CUKIERKIEM W PAPIERKU

Emocjonalna była także wypowiedź Władysława Domagalskiego, przewodniczącego Rady Gminy w Dąbrowie, który pytał, co ma mówić pozostałym radnym i mieszkańcom, bo sam nie wie, czy droga będzie robiona czy nie.

- Zawsze nas zbywano cukierkiem w papierku - stwierdził radny. - Czym nas teraz będą zbywać? Było tych spotkań już wiele. Dzisiaj zajadę i mam powiedzieć, że będzie droga? Ja tego dzisiaj nie słyszałem. Wreszcie przestańcie nas okłamywać, panowie. Były spotkania w 2013 roku, w 2014 roku, mamy 2017 rok. Zawsze nas omijano. Panie marszałku, niech pan się przyzna, niech pan się nie wstydzi, tak jak ja zwykły człowiek nie wstydzę się powiedzieć. Robiono inne drogi, w innych miejscowościach, a nas zawsze omijano i zawsze nas zbywano. A my jesteśmy drugą kategorią województwa kujawsko-pomorskiego czy jesteśmy wszyscy równi?

- Takie aluzje, które sugerują stronniczość, są łatwe do obalenia - odpowiedział marszałek Piotr Całbecki. - Nie chciałbym tego wątku kontynuować. Panowie dokładacie w swoich wypowiedziach rzeczy, które nie są faktami i też nie będę ich komentował. Pytanie, w jakim województwie jesteśmy, jest nie na miejscu. O tym, że funkcjonujemy w określonych ramach cyklu różnych możliwości finansowych, które są w naszym przypadku uzależnione od funduszy unijnych, to państwo doskonale o tym wiecie. Są realne ramy finansowe, w których musimy się mieścić. Proszę nie zarzucać nam opieszałości, tendencji, że próbujemy coś odwlekać, kogoś okłamywać, bo to nadużycie. Nie chciałbym się spotykać z państwem, żeby tego typu epitetami się obrzucać.

Marszałek zapewnił, że 2018 rok to jest rok, w którym droga będzie budowana. Zgodził się z wnioskiem dotyczącym łagodzenia najbardziej niebezpiecznych łuków. Poparł także dokończenie obwodnicy Mogilna, zwłaszcza, że ma ona kosztować mniej niż 20 mln zł, o których mu wcześniej mówiono.

- Dziś się dowiaduję, że to wcale nie musi być aż tak drogi projekt. Bardzo się z tego cieszę, bo mówimy realnie, a nie zniechęcamy się do pewnych rzeczy - powiedział marszałek Piotr Całbecki, a Mirosław Kielnik dodał, że ZDW będzie czekał na zakończenie prac projektowych związanych z obwodnicą Mogilna.

HARMONOGRAM REALIZACYJNY

Dyrektor ZDW przedstawił także harmonogram, z którego wynika, że od stycznia do kwietnia 2017 roku na podstawie dotychczasowego programu funkcjonalno-użytkowego zmieniane będą parametry drogi z klasy "g" do klasy "z". Będzie to też czas na kolejne uzgodnienia z samorządami szczegółowych rozwiązań. W drugim półroczu odbywać się będą jeszcze spotkania, na których przedstawiane zostaną pełne zakresy, które wykonawcy będą przyjmować do zrealizowania. W czwartym kwartale 2017 roku ogłoszony zostanie przetarg na wyłonienie wykonawcy w trybie zaprojektuj i wybuduj. W pierwszym kwartale 2018 roku składane będą oferty przez wykonawców, a w drugim kwartale 2018 roku podpisana zostanie umowa i przystąpienie do realizacji.  

 Sławomir Silecki, kierownik referatu inwestycji, budownictwa i infrastruktury komunalnej w Urzędzie Gminy Nowa Wieś Wielka, pytał o realny termin realizacji tego zadania

- Ciągle mówimy o tym, że w 2018 roku będzie to realizowane, a po tym harmonogramie przedstawionym przez pana dyrektora, to tak naprawdę słyszę, że w pierwszym kwartale przyszłego roku będzie podpisana umowa na zaprojektuj i wybuduj - mówił Sławomir Silecki. - Cały czas nie słyszę, kiedy jest termin zakończenia tego zadania. Zostało to podzielone na cztery odcinki. Zaprojektuj i wybuduj to nie jest miesiąc czy trzy miesiące. Decyzje środowiskowe, różne inne, łącznie z warunkami zabudowy, pozwoleniem na budowę. Kiedy to będzie? Do końca 2018 roku? A realizacja? 2019-2020?

Mirosław Kielnik potwierdził, że termin zakończenia prac planowany jest na 2020 rok.

ZAGWARANTOWANE 95 MILIONÓW ZŁOTYCH

Beata Krzemińska, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego, tuż przed spotkaniem marszałka z samorządowcami informowała, że obecnie kończą się prace nad koncepcją modernizacji całej trasy nr 254. Kolejnym krokiem jest  przygotowanie projektu budowlanego. Przetarg na dokumentację ogłoszony zostanie wiosną. Gruntowna przebudowa obejmie między innymi wzmocnienie konstrukcji drogi (do przenoszenia obciążeń rzędu 10 ton na oś), remonty istniejących chodników i dobudowanie elementów poprawiających bezpieczeństwo ruchu. W uzgodnieniu z gminami realizowane będą też projekty związane z przebudową skrzyżowań. Na realizację zadania zarezerwowano 95 milionów złotych z RPO.

Magdalena Kruszka

Pałuki 3/2017

D254-AR

 












Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/01/2025 10:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości