Gdy Krzysztof Kloska zobaczył przystanek zorganizowany przez gminę, to - jak przyznał - ręce mu opadły. „To jest przystanek, z którego mamy korzystać?” - pyta mieszkaniec Szkocji.
fot. Remigiusz Konieczka
Nowa Szkocja, wiatraki, walka, Krzysztof Kloska
Szkocka walka z wiatrakami
Kilkuletnia walka Krzysztofa Kloski o to, by w Szkocji została wybudowana zatoka autobusowa, rozbija się o mur urzędniczych procedur. Wszyscy rozkładają ręce. - Aż dojdzie do tragedii, jak w Zamościu i potem okaże się, że można było, ale żeby coś zrobić, to muszą zginąć ludzie - uważa mieszkaniec Szkocji.
Krzysztof Kloska mówi, że jak zobaczył przystanek autobusowy przy drodze gminnej prowadzącej z krajowej piątki na osiedle w Nowej Szkocji, to opadły mu ręce. Postanowił wnieść skargę na burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego. Batalię o to, by w Szkocji powstała zatoka autobusowa, rozpoczął już w 2008 roku. Napisał w tej sprawie do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Bydgoszczy. Odpisano mu, że w Szkocji powstanie zatoka, ale przy skrzyżowaniu. Rzeczywiście zatoka dla autobusów znajduje się w Szkocji, ale przy skrzyżowaniu do Starej Szkocji. Natomiast Krzysztofowi Klosce chodziło i nadal chodzi o to, aby zatoka powstała vis a vis nowego osiedla, które mieszkańcy nazywają potocznie Nową Szkocją. Zatoka miałaby powstać naprzeciwko zajazdu. Zajazd znajduje się po wschodniej, a zatoka ma być po zachodniej stronie drogi S-5.
Krzysztof Kloska podkreśla, że zatoka autobusowa w tym właśnie miejscu, w którym on proponuje, jest niezbędna. Po pierwsze dlatego, że dzieci idące na autobus szkolny muszą dojść kilkadziesiąt metrów do istniejącej zatoki, a przy krajowej piątce nie ma chodnika. Zresztą nie tylko dzieci, ale również dorośli narażeni są na niebezpieczeństwo idąc wzdłuż ruchliwej drogi. Sam Krzysztof Kloska przeszedł trzy operacje kolana. Ma zakaz prowadzenia samochodów, ponieważ nie ma czucia w nodze. Musi dojeżdżać do lekarza, a żeby dojechać, musi dojść do przystanku. Kilkadziesiąt metrów wzdłuż drogi krajowej numer 5.
Krzysztof Kloska przez lata pisał do GDDKiA. Ta, jeszcze w 2012 roku odpisywała, że budowa zatoki nie jest możliwa ze względu na duże natężenie ruchu. Poza tym budowa wiąże się ze znacznymi kosztami. Lokalizacja zatoki w bliskiej odległości od istniejącej w Starej Szkocji jest nieefektywna. Najlepszym rozwiązaniem będzie wykonanie przez gminę ciągu pieszego z osiedla do drogi gminnej, którą będzie można dojść do wykonanej w 2008 roku zatoki.
Mieszkaniec Nowej Szkocji pisał w tej sprawie do GDDKiA, pisał do Komendy Wojewódzkiej Policji. - Odpisali mi, że powinniśmy nosić elementy odblaskowe. Takie jest ich stanowisko - oburza się nasz rozmówca. - To jest walka z wiatrakami. Nikt się nie przejmuje losem człowieka. W Zamościu też pisali, że nie można i dopiero, jak zginęły dzieci, to się nagle okazało, że można wykonać przejście.
Jednak mieszkaniec Szkocji nie ustawał w staraniach i w tym roku otrzymał z Urzędu Miejskiego informację, że przy drodze dojazdowej (ulica Łąkowa) łączącej krajową piątkę z osiedlem powstanie zatoka. - Jak zobaczyłem, to mi ręce opadły. To jest zatoka, przy której mają zatrzymywać się busy - pokazuje Krzysztof Kloska na plac ziemi ubity grysem. Dodajmy, że ulica Łąkowa jest gruntowa. - Na ostatnim spotkaniu urzędnicy dali mi do zrozumienia, że powinienem się zastanowić zanim się wybudowałem, czy w pobliżu domu będę miał przystanek. Ale to gmina wydała zgodę na powstanie tego osiedla. Na tym przystanku po kilku miesiącach od jego powstania nikt się nie zatrzymał. Przepraszam. Ja raz stanąłem. Oprócz mnie żaden przewoźnik i autobus.
Mieszkaniec Szkocji 15 kwietnia tego roku złożył skargę na burmistrza Szubina. Od dziesięciu lat mieszkamy na nowym osiedlu w Szkocji. Płacimy sumiennie podatki, a gmina nie zapewniła nam dotychczas funkcyjnego pobocza lub chodnika, które prowadziłyby do istniejących przystanków w Rynarzewie lub Starej Szkocji. Na naszym osiedlu mieszkają rodziny z dziećmi w wieku szkolnym i w obawie o ich życie nie zgadzamy się, by zmuszano nas do poruszania się drogą krajową nr 5, żeby dojść do przystanku. Jeżeli nie jest możliwe wybudowanie zatoki, do której mielibyśmy bezpośredni dostęp, to prosimy o wybudowanie bezpiecznej i utwardzonej ścieżki dla pieszych oraz rowerzystów. Naszą prośbę traktujemy jako działanie prewencyjne. Nie chcemy czekać na podobną tragedię, jak w Zamościu. Z uwagi na nasze bezpieczeństwo prosimy o zajęcie się sprawą budowy zatok autobusowych lub jakiegokolwiek dostępu do świata - pisał Krzysztof Kloska.
Rada Miejska na wniosek komisji uznała skargę za bezzasadną. Po pierwsze dlatego, że droga krajowa numer pięć nie jest gminna, a po drugie dlatego, że na wniosek burmistrza po wybudowaniu drogi ekspresowej S-5 przy drogach serwisowych powstaną zatoki dla autobusów i chodniki, które umożliwią dojście do przystanków.
Krzysztof Kloska ma żal do komisji rewizyjnej, że nie zadzwoniła do niego i nie poprosiła o złożenie wyjaśnień. Miał nadzieję, że odbędzie się wizja w terenie, że ktoś przyjedzie. On sam dostał tylko zaproszenie na sesję Rady Miejskiej. Po odrzuceniu jego skargi powiedział, że mieszkańców nie interesuje tak naprawdę, czyja jest droga: krajowa, powiatowa czy gminna, ale interesuje ich bezpieczeństwo.
Wiesław Stepczyński, kierownik referatu dróg w Urzędzie Miejskim w Szubinie wyjaśnił, że na wykonaną prze gminę zatokę przy ul. Łąkowej mogą wjeżdżać autobusy szkolne. Natomiast nie mogą zatrzymywać się busy i autobusy przewoźników, ponieważ nie ma tablicy informującej, że jest tam przystanek. Mogą tam zawracać busy i jeśli mieszaniec Szkocji będzie chciał, to tam wsiądzie.
Rzecznik prasowy bydgoskiego oddziału GDDKiA Tomasz Okoński również nie zostawia wątpliwości w sprawie budowy zatoki. W związku z tym, że ruszyły przygotowania do budowy S-5 GDDKiA nie wybuduje zatoki, którą za kilka lat zburzy. Tomasz Okoński powiedział, że zanim zatoka powstanie, miną dwa lata, a do tego czasu budowa ruszy. W tym roku GDDKiA realizuje budowę trzech zatok w województwie i w planie nie ma zatoki w Szkocji. Między innymi dlatego, że jedna zatoka już tam jest, a dojście do niej jest zapewnione i może się odbywać drogami gminnymi.
Krzysztof Kloska powiedział, że doskonale zna mechanizm działania urzędników, bo również pracował w urzędzie. Jego zdaniem, urzędnicy zamiast służyć mieszkańcom robią wszystko, by sprawę oddalić. W gotowych szablonach odpowiedzi zmieniają tylko daty i nazwiska. Odpowiedź w ostatnim możliwym terminie i przeciąganie sprawy ma zniechęcić mieszkańca do dalszego działania. Krzysztof Kloska postanowił, że będzie walczył dalej.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1168 (27/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze