Nakło, Szubin, KPWiK, rozpad, spółka
W którą stronę popłynie szubiński KPWiK
Rada Miejska w Nakle podjęła uchwałę o wystąpieniu ze spółki Komunalne Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Szubinie. Burmistrz Nakła zapowiada, że podejmie wszelkie możliwe kroki ku temu, by uchwałę zrealizować i zadbać o interes mieszkańców. Kolejną uchwałę o wyjściu ze spółki zapowiedział niedawno wójt Sadek, a od początku kadencji taka sama uchwała wisi nad głową burmistrza Kcyni Marka Szarugi, bo kcyńska Rada taką decyzję podjęła jeszcze w poprzedniej kadencji.
Komunalne Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Szubinie ma czterech udziałowców: gminy Szubin, Nakło, Kcynia i Sadki. Umowa spółki została zawarta w 1992 roku. Szubińskie wodociągi przejęły wówczas od Wojewódzkich Zakładów Usług Wodnych w Tucholi oddział w Szubinie infrastrukturę nie tylko na terenie miasta i gminy Szubin, ale też gmin ościennych, m.in. gminy Nakło. Stąd działalność KPWiK rozciąga się daleko poza granice szubińskiej gminy.
Pod koniec października tego roku odbyło się walne zgromadzenie wspólników, na którym miała być podjęta uchwała o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki. Uchwała nie została podjęta, a dwaj wspólnicy - gmina Nakło i gmina Sadki - zapowiedzieli wyjście ze spółki. Do kolejnego walnego doszło pod koniec listopada. I znowu burmistrz Szubina przedstawił wspólnikom uchwałę o podwyższeniu kapitału zakładowego. Przypomnijmy, że podwyższenie kapitału odbyłoby się poprzez aport wybudowanej sieci kanalizacyjnej i wodociągowej. Kapitał zakładowy miał zostać podwyższony o 4.490.178,97 zł. Gmina miała wnieść kanalizację wybudowaną w ul. Orzeszkowej, Sportowej, Krasickiego, św. Marcina, Wyzwolenia, Kilińskiego, Młyńskiej i Szkolnej, wodociągi w Szkocji, Wojsławcu, Stanisławce, Żurczynie oraz w ul. Sportowej i kanalizację deszczową na Osiedlu Leśnym.
Burmistrz Szubina Artur Michalak powiedział, że po raz drugi członkowie walnego zgromadzenia nie zgodzili się na wniesienie przez gminę Szubin aportu. Gdyby się zgodzili, udziały Szubina w spółce wzrosłyby o 4.491. Zdaniem burmistrza, postępowanie wspólników jest dla niego niezrozumiałe, ponieważ podwyższenie kapitału zakładowego i udziałów gminy Szubin w spółce nie dawałoby 75% (a taki procent dawałby możliwość podejmowania uchwał samej tylko gminie Szubin bez konieczności oglądania się na pozostałych wspólników). - Ten aport nie doprowadziłby do tego, że wspólnicy byliby gorzej traktowani - zapewnił burmistrz Szubina.
- W wolnych głosach, podczas ostatniego walnego, zastępca burmistrza Nakła Piotr Kalamon przedstawił uchwałę Rady Miejskiej w Nakle dotyczącą wyjścia gminy Nakło ze spółki. Wójt Sadek Dariusz Gryniewicz oświadczył, że wkrótce przedstawi Radzie Gminy podobny projekt uchwały - powiedział Artur Michalak.
Z DWÓCH SPÓŁEK - JEDNA
Rada Miejska w Nakle podjęła uchwałę 26 listopada. W uzasadnieniu podano, że powodem wystąpienia gminy ze spółki jest podjęcie działań zmierzających do powierzenia realizacji w pełnym zakresie zadań dotyczących dostarczenia wody i odprowadzania ścieków Komunalnemu Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji sp. z o.o. z siedzibą w Nakle, która została powołana do tych celów. Jak tłumaczyć to uzasadnienie? Burmistrz Nakła Sławomir Napierała wyjaśnił, że jako włodarz ma obowiązek optymalizować koszty. Na terenie gminy Nakło funkcjonują dwie spółki. Dlatego też od dłuższego czasu proponował możliwość wspólnego gospodarowania wodą i ściekami w czterech gminach. Burmistrz Nakła dodał, iż oczyszczalnia w Szubinie jest niedociążona, ta w Kcyni za mała, a Nakło ma rezerwy. Na terenie jego gminy są dwie oczyszczalnie - w Nakle i Potulicach. Taki model funkcjonowania generuje koszty, a gdyby wszystkie gminy utworzyły jeden wspólny organizm, to koszty byłyby mniejsze. Całość funkcjonowałaby w oparciu o oczyszczalnie w Szubinie i Nakle. Burmistrz Nakła z ubolewaniem stwierdził, że ten pomysł nie zyskał aprobaty.
- Ta propozycja nie zaistniała na piśmie. Burmistrz formalnie z tym nie wyszedł - ripostuje Krzysztof Badura, prezes KPWiK. Sławomir Napierała odparł, że propozycja była wyrażona ustnie podczas walnych zgromadzeń kilkakrotnie w ostatnich latach.
Minęło kilka miesięcy i temat wrócił. A wrócił, ponieważ w Nakle stwierdzono, że skoro nie chcą utrzymywać dwóch firm, a pomysł połączenia dwóch spółek nie zyskał aprobaty, to najlepszym dla Nakła rozwiązaniem będzie wyjście i włączenie majątku ze spółki szubińskiej do spółki nakielskiej. Dzięki temu powstałby jeden organizm, który obsługiwałby mieszkańców miasta i gminy Nakło. Burmistrz dodał również, że wtedy gmina mogłaby wdrożyć program redukujący koszty i zacząć konieczne inwestycje, które byłyby realizowane dzięki dofinansowaniu z różnych źródeł. Włodarz Nakła twierdzi, że czasem trzeba ponieść koszty, by potem było lepiej. Jego plan polega m.in. na tym, by po utworzeniu spółki wyłączyć oczyszczalnię w Potulicach, która może przyjąć od 500 do 800 metrów sześciennych ścieków na dobę i ścieki skierować do oczyszczalni w Nakle, która w tej chwili ma 3.000 metrów sześciennych rezerwy.
Sławomir Napierała dodał, że krok związany z wyjściem z KPWiK w Szubinie konsultował na posiedzeniach komisji oraz z klubami radnych, a sama uchwała przeszła jednogłośnie. O decyzji Rady Miejskiej w Nakle zostali poinformowani pozostali wspólnicy. Do końca stycznia ma zostać zwołane kolejne walne zgromadzenie wspólników, na którym zapaść mają ostateczne decyzje związane z przyszłością spółki.
CZY DOJDZIE DO IMPASU
Wyjście któregokolwiek ze wspólników ze spółki nie jest łatwe. Trudność polega na tym, że umowa spółki tak została skontrowana, by - jak tłumaczy Krzysztof Badura - udziałowcy byli traktowani równo, bez względu na to, jaką mają ilość udziałów. Dlatego podwyższenie majątku zakładowego możliwe jest przy 75% głosów za, a zmiana umowy spółki przy 95% poparcia. Przeliczając ilość udziałów na udział procentowy wychodzi, że Szubin ma na chwilę obecną 64,64%, Kcynia - 4,85%, Nakło - 14,23%, a Sadki - 16,27%. Zatem nawet jak trójka udziałowców opowie się za wyjściem Nakła ze spółki, nie da to 95%, ponieważ wspólnicy głosują udziałami.
Burmistrz Artur Michalak zapowiedział, że nie będzie głosował za wyjściem ze spółki, więc już teraz można przypuszczać, że na walnym pod koniec stycznia dojdzie do klinczu. Szubin nadal nie będzie mógł wnieść aportu i zwiększyć udziałów, bo nie będzie miał 75% głosów za, a Nakło (ani Sadki, jeśli pojawi się uchwała Rady Gminy) nie będzie mogło wyjść ze spółki, ponieważ nie będzie 95%.
Sławomir Napierała spodziewa się takiego obrotu sprawy. Ma jednak nadzieję, że gmina Szubin będzie chciała zrobić to w sposób cywilizowany i przekształcić spółkę w drodze jej likwidacji. Jeśli uchwała nie przejdzie, to burmistrz Nakła ma również w zanadrzu inne rozwiązanie, ale na razie nie chce go zdradzać. Z kolei, jeżeli uda się taką uchwałę podjąć, to zarząd w osobie prezesa Krzysztofa Badury będzie musiał wykonać jej zapis. Kroki, jakie zostaną podjęte, najprawdopodobniej przybiorą taką formę jak dwa lata temu, gdy ze spółki chciała wyjść gmina Kcynia.
Aby udziałowiec mógł zabrać swój majątek ze spółki, musi być on najpierw wyceniony (od przepompowni po najmniejszą śrubkę). Oszacowanie majątku kosztuje, a koszt pokrywa spółka. Oszacowanie majątku Kcyni kosztowało szubiński KPWiK 45.450 zł. Jak na razie są to pieniądze wrzucone w przysłowiowe błoto, ponieważ po wycenie majątku żadne kroki nie zostały podjęte. Majątek gminy Kcynia został wyceniony, ale temat po wyborach samorządowych i zmianie burmistrza ucichł. Nawet gdyby Kcynia, wraz z innymi gminami chciała wyjść ze spółki w tym roku, to winna być wykonana kolejna wycena, bo po dwóch latach wartość majątku udziałowca zmieniła się. Po wycenie, jeśli wartość udziałów byłaby niższa niż wartość majątku, gmina będzie musiała dopłacić różnicę. W przypadku Kcyni różnica ta wynosiła 6 mln zł. Prezes Krzysztof Badura przypuszcza, że w przypadku Nakła również byłaby konieczna dopłata do wartości przejętego od spółki majątku.
OCENY SYTUACJI
Kiedy zapytaliśmy burmistrza Szubina, jakich spodziewa się kroków ze strony współudziałowców, odpowiedział: - Według mnie idą w kierunku podważenia prawomocności umowy spółki istniejącej od 1992 r. Według opinii mojej i naszych mecenasów umowa ta jest ważna.
Również Krzysztof Badura podkreśla, że wszelkie zmiany w umowie spółki były rejestrowane przez sąd. Są na to postanowienia, a umowa jest ważna.
Burmistrz Kcyni Marek Szaruga powiedział Pałukom, że temat jest trudny i na razie nie można się gorączkować. - Nas interesuje to, by przy ewentualnym wyjściu gminę Kcynia kosztowało to jak najmniej. Budżet mamy taki jaki mamy i nas nie stać na taki manewr, by dopłacać. Na razie czekam na stanowisko radcy prawnego. My mamy niewielki udział, a mały niewiele może - powiedział Marek Szaruga.
Z kolei burmistrza Nakła Sławomira Napierałę zapytaliśmy, czy w styczniu możliwy jest powrót do propozycji sprzed kilku miesięcy o połączeniu spółek w Nakle i Szubinie. Powiedział, że teraz sytuacja się zmieniła, bo do działania obliguje go uchwała Rady Miejskiej. Jednak zarówno on, jak i radni są otwarci na rozmowy, a pole do osiągnięcia porozumienia - mimo że zawężone - nadal jest otwarte.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1243 (49/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze