Kanon wybitnych żninian został stworzony w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, a weszli weń: bracia Śniadeccy, Janicjusz (nazywany Klemensem Janickim), Erazm Gliczner, Mścisław Wartenberg, Kazimierz Rychlewski, Wanda Pieniężna. W latach dziewięćdziesiątych różne środowiska kierowały uwagę opinii publicznej na słabiej dostrzegane wcześniej postaci: admirała Karola Unruga, powieściopisarkę Wandę Dobaczewską, drukarzy Alfreda i Leona Krzyckich, założyciela Szubina - Sędziwoja Pałukę, profesora Jana Czochralskiego, a w ostatnich latach - błogosławioną Marię Karłowską. Tekst niniejszy ma przedstawić galerię słynnych Pałuczan i stanowić propozycję poszerzenia starego kanonu o kolejne postacie.

Aleksander Schulz
Rzecz moja dotyczyć będzie wybitnych postaci Pałuk wschodnich, czyli dawnych powiatów: żnińskiego i szubińskiego, a w wykładzie swym pominę ziemie powiatu wągrowieckiego oraz gmin: Szamocin i Margonin. Dla porządku jedynie wspomnę, iż niewątpliwie najwybitniejsza postać, jaką wydała pałucka ziemia, to wągrowczanin - współczesny Kochanowskiemu ks. Jakub Wujek (35/99), autor polskiego przekładu Biblii, używanego przez pół tysiąclecia. Z zachodnimi Pałukami związany też był Józef Wybicki - autor hymnu Polski (22/01) oraz Karol Libelt (22/00) - posiadacz orderu Virtuti Militari za powstanie listopadowe, założyciel jednych z pierwszych w Wielkopolsce kółek rolniczych, prezes Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk - to on wmurowywał w ścianę kościoła św. Floriana tablicę pamiątkową ku czci braci Śniadeckich.

Sędziwój Pałuka wg rysunku Henryka Wojtasa
Nie znamy miana ani twarzy niewątpliwie wybitnych mieszkańców naszej krainy, jakimi byli budowniczowie Biskupina czy kurhanów megalitycznych (Złotowo, Kierzkowo i inne). Ale pamiętamy, że byli. Z pomroki dziejów wychyla się kmieć Częstoch ze Skarbienic, wymieniony w bulli Innocentego II (1136 rok) i hipoteza, że był on założycielem Częstochowy (10/91) - zgadza się wiek, patron, zasługi, imię - nie ma jedynie pewności, że to ten sam Częstoch.
Wśród wybitnych postaci wieków średnich (50/2000) Pałuczan jest wielu - a są wśród nich przedstawiciele rodu Pałuków, których imię złączone jest etymologicznie z nazwą regionu.

Arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina, litografia wg rysunku H. Aschenbrennera ze zbiorów Muzeum Ziemi Pałuckie
Z tego rodu pochodził zmarły przed 3 maja 1149 roku arcybiskup gnieźnieński - Jakub ze Żnina (42/98) - główny propagator kultu św. Wojciecha w Polsce. To znacząca postać w dziejach Polski i Kościoła pierwszej połowy XII stulecia.
Był on spokrewniony ze Zbylutem I Pałuką z Panigrodza (11/96), ale nie wiadomo, jakie więzy pokrewieństwa ich łączyło (w tym czasie nie było jeszcze celibatu, więc Zbylut mógł być nawet jego synem, możliwe, że był bratankiem). Zbylut sprowadził cystersów do Łekna i pierwszych osadników niemieckich na Pałuki, działał aktywnie na scenie ogólnopolskiej w czasach Bolesława Krzywoustego. Poświęcony mu epigramat pióra Janicjusza drukowaliśmy w "Pałukach" (42/98).
Największą zasługą rodu Pałuków dla kultury narodowej jest podtrzymanie i umocnienie w pierwszych wiekach ubiegłego tysiąclecia kultu św. Wojciecha. Mają tu swe zasługi kolejne osoby z rodu Pałuków: arcybiskup bł. Bogumił Pałuka, zakonnik z Łekna - Boguchwał (ŻZH 6/92), Jakub Pałuka i Sędziwój Pałuka (14/96), założyciel Szubina, jeden z autorów polskiej polityki dynastycznej przełomu dynastii piastowskiej i jagiellońskiej.

Zbylut Pałuka wg rysunku Henryka Wojtasa
Wymieniając wybitne postaci wieków średnich należy także wspomnieć o zmarłym w 1393 roku Piotrze z Chomiąży - prowincjale dominikanów polskich (45/95) oraz o postaci, o której wiele nie wiemy, ale która zapisała się (w dosłownym tego słowa znaczeniu) w historii naszej kultury. Myślę o Macieju z Grochowa - kcyńskim księdzu wikariuszu, którego ręką została zapisana Bogurodzica. Najstarszy znany manuskrypt tej pieśni jest jego dziełem.
Dorobek Reformacji tworzył pochodzący ze Żnina ksiądz Erazm Gliczner; luteranin, autor pierwszego polskiego poradnika pedagogicznego.
Mało znane są nasze tradycje misyjne. Pełnym blaskiem świecą tu postaci dwóch kapłanów: ks. biskupa Ignacego Krause z Niestronna oraz ks. biskupa Wacława Kruszki ze Słabomierza.
Pierwszy w latach trzydziestych był duszpasterzem w Brazylii, przez następne 20 lat - w Chinach. Stworzył od podstaw diecezję w Shunteh i został jej pierwszym biskupem. Po rewolucji komunistycznej, aresztowany i więziony, na koniec - wydalony z Chin. Powrócił do Brazylii, gdzie został pochowany w Araucarii 1984 roku (ŻZH 5/92).

Ksiądz Wacław Kruszka
Wacław Kruszka (zmarł w 1937 roku w Milwaukee) to biskup Polonii amerykańskiej, niestrudzony działacz społeczny, oświatowy, pisarz i publicysta, inicjator niezliczonych akcji charytatywnych, autor 13-tomowej Historii Polski w Ameryce (15/95, ŻZH 8/93).
W tekście takim jak ten nie powinno się w zasadzie wymieniać osób żyjących, ale nie mogę się powstrzymać, by nie przypomnieć, że od 2000 roku arcybiskupem i nuncjuszem apostolskim w Boliwii jest Józef Wesołowski z Godaw koło Gąsawy, a wśród misjonarskiej braci znajdziemy księży: Floriana Cieniucha z Szubina, Włodzimierza Dziadka z Barcina i Henryka Jankowskiego z Szubina.
Ziemia pałucka wydała trzech błogosławionych. O arcybiskupie bł. Bogumile Pałuce już wspomniałem, niestety na jego temat wiele nie wiemy (warto byłoby, by stan ten zmienić).
13 czerwca 1999 w Warszawie wśród 108 męczenników za wiarę Jan Paweł II uczynił błogosławionym księdza Mariana Skrzypczaka z Janowca Wielkopolskiego, wikariusza w Rogowie Żnińskim, następnie proboszcza w Glinnie Wielkim, zastrzelonego przez Niemców na schodach kościoła (14/00).

Błogosławiona Matka Maria Karłowska
Matkę Marię Karłowską (47/93, 48/94, 24/97, 26/97, 23/98, 12/99, 23/02, 49,50,51/02, 15/03) z Karłowa pod Kcynią błogosławioną uczyniły jej dzieła. Opieka nad ludźmi z pokręconymi życiorysami, niesienie im zarówno słowa Bożego, jak i czysto ludzkiej pomocy, to wartości, które na drogowskazach wypisuje także nasza współczesna obyczajowość, dlatego też postać matki Karłowskiej może być inspiracją i przewodnikiem dla wielu z nas. To ona zamiast dawania ryby - dawała wędkę. To ona apelowała: czyn oceniajmy, nie człowieka (warto, by to ostatnie mieli zapisane w pamiętniczkach także wszyscy dziennikarze).

Portret Jana Śniadeckiego pędzla Tadeusza Małachowskiego, namalowany dla LO im. Braci Śniadeckich fot. Remigiusz Konieczka 
Portret Jędrzeja Śniadeckiego pędzla Tadeusza Małachowskiego, namalowany dla LO im. Braci Śniadeckich fot. Remigiusz Konieczka
Poczet słynnych ludzi nauki i pióra otwiera Bartłomiej ze Żnina - w drugiej połowie XV wieku - dziekan prawa Akademii Krakowskiej, wicedyrektor tegoż uniwersytetu (42/95).
Nie sposób oczywiście przegapić w gwiazdozbiorze nauki Jana Śniadeckiego - matematyka i astronoma oraz jego młodszego brata - Jędrzeja - zostali oni, jako pierwsi słynni żninianie, uhonorowani jeszcze w XIX wieku wmurowana w kościele św. Floriana przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauki tablicą pamiątkową.
Dwudziesty wiek obfituje w postacie profesorów, których wszystkich nie umiałbym nawet wymienić. Podejmę jednak ryzyko wymienienia niektórych, nawet za cenę narażenia się na zarzut pominięcia innych (chętnie zresztą opublikujemy w "Pałukach" uzupełnienia).
Wśród zasłużonych dla nauki żninian często wymieniany jest profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie Mścisław Wartenberg, dziekan Wydziału Filozoficznego (32/99).
Urodzony i wychowany w Ryszewku ksiądz Antoni Słomkowski był pierwszym powojennym rektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Profesor Tadeusz Malak, pochodzący ze Żnina, to prorektor Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie (40/99). Profesor Wincenty Pezacki z Kcyni to rektor Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu (49/95). Nie sposób pominąć Stanisława Woźniaka z Janowca, fizyka (20/95) działającego na arenie światowej czy Wojciecha Dziembowskiego - badacza wnętrza gwiazd (12/92), Józefa Kopczyńskiego - profesora rzeźby na poznańskiej Akademii Sztuk Plastycznych czy grafika, profesora Stefana Kościeleckiego (8/93).
Wymieniłem tu spory zastęp żyjących i działających aktywnie naukowców. Lista ta na pewno powinna być dłuższa i myślę, że powinniśmy na to Forum Wiedzy Interdyscyplinarnej ich zapraszać. Co z ich dokonań ostanie się na trwałe - pokażą przyszłe dziesięciolecia i stulecia.
Na tle tej profesorskiej Drogi Mlecznej jasnym blaskiem, widocznym na całym świecie lśni gwiazda profesora Jana Czochralskiego (3/98, 23/98, 16/03), urodzonego i pochowanego w Kcyni - twórcy technologii uzyskiwania monokryształów, autora setki patentów, postaci widocznej na firmamencie nauki światowej.

Portret Janicjusza pędzla Tadeusza Małachowskiego zawieszony w żnińskiej wieży ratuszowej fot. Remigiusz Konieczka
Najjaśniej świecącą gwiazdą jest w tej części naszego nieba syn chłopa z Januszkowa, student kilku europejskich uniwersytetów - Klemens Janicki, podpisujący się jako Janicjusz (41/93, 48, 49/93) - najwybitniejszy polski poeta doby łacińskiej, zdetronizowany dopiero przez Jana Kochanowskiego , uwieńczony poetyckim laurem na Kapitolu.
Wyróżniony w przedwojennym konkursie pamiętnikarskim barcinianin Jakub Wojciechowski (44/95) to niewątpliwie pisarz minorum gentium. Na skromnej liście związanych ze Żninem literatów wyróżnia się Wanda Dobaczewska, autorka czytanych w swoim czasie w całym kraju powieści.
Do dziś przetrwały i status zabytków uzyskały dzieła zbudowane przez Wiktora Stabrowskiego z Kcyni - architekta, budowniczego dziewiętnastowiecznych dworów ziemiańskich - m.in. dla Rogalińskich w Cerekwicy, dla Mieczkowskich w Siernikach, dla Karola Libelta w Czeszewie (27/93).
Sława malarza Tadeusza Małachowskiego (19/92, 42/97, 42/02) w tej chwili nie wychodzi w zasadzie poza Żnin, ale należy pamiętać, że jego płótna zbierały zawsze w kraju i za granicą znakomite recenzje i - kto wie - może jeszcze czeka go w kraju revival.
Kapucyn, ojciec Efrem z Kcyni - malarz i rzeźbiarz (42/94) zaznaczył się w kilku miejscach Europy słynnymi w swoim czasie realizacjami, aczkolwiek mam wrażenie, że pamięta się o nim już tylko w Kcyni.
Mam wrażenie, iż nadal nie dość doceniani są Leon, Anna i Alfred Krzyccy (7/91). Leon - drukarz, Anna - redaktor i Alfred - przedsiębiorca, dzięki którym międzywojenny Żnin zyskał miano lokalnego imperium prasowego. Dość powiedzieć, że w 1939 roku w żnińskiej drukarni drukowano 7 gazet o łącznym nakładzie jednorazowym 553 tysięcy egzemplarzy. Rola Anny Krzyckiej, redaktora naczelnego "Mojej Przyjaciółki" - pierwszego polskiego pisma kobiecego, prekursora całej prasy kolorowej, której tak wiele się dziś ukazuje - jest nie do przecenienia. Krzyccy zapisali się w historii polskiej prasy, cały czas nie w pełni sobie to uświadamiamy (tu wyrażę swój zawód, iż mianem Krzyckich żnińscy radni nazywali osiedlową boczną uliczkę, na której nie ma żadnego adresu).
Ma w Żninie swą ulicę Wanda Pieniężna (33/95) - niestrudzona działaczka plebiscytowa, a następnie redaktor naczelnej gazety polskiej "Gazety Olsztyńskiej", wydawanej w okresie dwudziestolecia w niemieckich Prusach Wschodnich. Na gorzką ironię zakrawa fakt, iż dziś "Gazeta Olsztyńska" jest własnością niemieckiego koncernu z Pasawy: Neue Passauer Presse.
Pamiętajmy też o następnej ważnej pani redaktor: o Stefanii Tuchołkowej z Marcinkowa Dolnego (5/95), która po wcieleniu do armii pruskiej Jana Teski (założyciela w czasie zaborów patriotycznego "Dziennika Bydgoskiego") wzięła na siebie trud kierowania tą gazetą i redagowania jej, bez czego musiałaby zostać zamknięta.

Aleksander Guttry
W Słabomierzu urodził się inny przedsiębiorca prasowy: Michał Kruszka (28/01) - wydawca "Kuriera Polskiego" w USA, pierwszy amerykański senator polskiego pochodzenia.
Ogólnopolską sławę zdobył profesor Kazimierz Piwkowski, syn organisty z kościoła św. Floriana, który po latach spędzonych w Warszawie i w Niemczech zamieszkał teraz znów w Żninie. Jego zespół Fistulatores et Tubitinatores Varsoviensis pokazał światu w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia polską muzykę dawną.
Mało znany jest fakt, iż Żnin jest ojczyzną aż czterech bardzo znanych kontrabasistów (22/98). Pierwsi dwaj - ze starszego pokolenia - to pedagodzy: Joachim Marczyński i Zdzisław Marczyński, następni - z młodszego - to Roman Kraczyk, kontrabasista Orkiestry Symfonicznej Yamagata w Japonii i Janusz Pryka, którego można było słuchać w programie telewizyjnym "Jaka to melodia".
Mamy też w Żninie kompozytora. Nieznanego raczej poza naszym miastem. Kompozytora, który napisał co najmniej kilka przebojów w stylu dwudziestolecia międzywojennego. To Gabriel Leśniewski (4/91, 44/96). Jeśli jego spuścizna nie będzie w Żninie żywa - zostanie zapomniany, a byłoby szkoda.
Charakterystycznym elementem polskiej kultury drugiej połowy XX wieku byli działacze. Ludzie, którzy mieli pewną idee fix i niepomni na nic - czy wiało im w plecy czy w oczy - realizowali ją. Klara Prillowa (19/92, 18/93, 41/96) dla utrwalenia i skanonizowania kultury ludowej Pałuk, a Walenty Szwajcer (23/94) - dla wykopalisk biskupińskich tak się właśnie zasłużyli. Ich imiona są cenne dla nas o tyle, że to nasz region promowali w Polsce, starając się, by jego wartości były żywe na ogólnopolskim forum.
Najwybitniejszym działaczem sportowym naszego terenu, działaczem, którego zasługi są powszechnie znane i doceniane jest Klemens Maciaszczyk (34/00), którego dziełem jest zaimplementowanie na Pałukach hokeja na trawie.
Należy też tu wymienić reprezentantów Polski, olimpijczyków (37/00). W Moskwie grali hokeiści na trawie z Rogowa: Zbigniew Rachwalski, Włodzimierz Stanisławski, Andrzej Mikina i Danuta Dembna, w Sydney - Zbigniew Juszczak z Rogowa i Eugeniusz Gaczkowski z Gąsawy. W Monachium i Montrealu w skład kadry Polski wchodził trójskoczek Michał Joachimowski.
Jest jeszcze jeden, mniej znany olimpijczyk: to Edward Narzyński z Turzy koło Damasławka - uczestnik wojennej olimpiady, zorganizowanej przez jeńców w oflagu Grossborn (29/96).
Jedni - jak Aleksander Guttry czy Jan Wildhirt zasłużyli na sławę całym swym życiem - inni - jak Wiktor Potocki, Władysław Lewandowski czy Wojciech Cieślewicz zginęli młodo za Polskę i to jest ich jedyną zasługą. I o jednych i o drugich trzeba pamiętać.
Zacząć chciałbym od postaci do niedawna zupełnie zapomnianej: to Jakub z Ul Ostoja Ulejski (8/97), konfederat barski, nazwany przez Jacka Kowalskiego Hektorem wielkopolskim z kcyńskiego powiatu. Ten praworządny obywatel i bitny żołnierz, jeden z pierwszych polskich Sybiraków, godzien jest, by stać w pierwszym szeregu wybitnych Pałuczan.
Wiktor Potocki ze Słębowa ma w Żninie swą ulicę, choć był dość przypadkową ofiarą potyczki z wojskiem pruskim w czasie Wiosny Ludów.

Biskup Ignacy Krause
Zdecydowanie zaś niedoceniany, jeśli zważyć zasługi jego życia, jest Aleksander Guttry (4/98) z Paryża. Jako student Uniwersytetu Jagiellońskiego wziął udział w powstaniu listopadowym (listę wybitnych Pałuczan, uczestników powstania listopadowego "Pałuki" zamieściły w numerach: 47/98, 48/99, 15/01) i walczył w 3 pułku ułanów generała Dwernickiego. Przygotowywał potem nieudane powstanie w Wielkopolsce w 1946 roku, był przedstawicielem Wielkopolski w Centralnym Komitecie Narodowym Powstania Styczniowego (biali), skazany zaocznie na karę śmierci przez Prusaków emigrował, na starość po amnestii wrócił, by zostać pochowanym w Juncewie.
Zbyt mało też mówi się o Stanisławie Sadowskim - jednym z przywódców konspiracji nieudanego powstania wielkopolskiego 1846 roku, skazanym przez zaborcę pruskiego na karę śmierci przez ścięcie toporem, uwolnionym z moabickiego więzienia w wyniku marcowej rewolucji Wiosny Ludów w Berlinie, zamordowanym w kwietniu 1848 roku przez pruskich husarów w jego dworze w Słupach, pochowanym w krypcie kościoła w Słupach (17/98).
Ma również - stosownie do zasług - swą ulicę w Żninie Kazimierz Rychlewski - komendant powstania wielkopolskiego na terenie Żnina, stracony w obozie koncentracyjnym w Mauthausen (9/99).
Nie sposób tu wymieniać wszystkich zasłużonych w powstaniu wielkopolskim - jest ich zbyt wielu, jako przykład tragicznych ich losów wymienię jedynie niektórych.
Czterej synowie rolnika Andrzeja Schulza i jego żony Wiktorii z domu Domagalskiej z Kwasut pod Janowcem: ksiądz kanonik Józef (jego imieniem nazwana jest jedna z ulic na bydgoskim Błoniu), Władysław, Kazimierz i Bronisław - wszyscy walczyli w powstaniu wielkopolskim, wszyscy zamordowani zostali przez Niemców w czasie II wojny światowej (26/93).
Tadeusz Kruszka (28/01) - współorganizator kompanii juncewskiej w powstaniu wielkopolskim, zamordowany przez Niemców w 1939 roku. Antoni Kruszka - powstaniec wielkopolski, zamordowany przez NKWD w 1940 roku.
Z niewoli sowieckiej udało się w czasie II wojny uciec Kazimierzowi Jasińskiemu z Rogowa, wcześniej również powstańcowi wielkopolskiemu.
Życiorysem odbijającym historię Polski może się poszczycić Jan Wildhirt (1898-1991) - żołnierz armii austriackiej w czasie I wojny światowej, ochotnik armii Hallera, żołnierz Wojska Polskiego na froncie ukraińskim wojny polsko-bolszewickiej, w czasie II wojny światowej w AK. Więziony przez UB, zesłany na Syberię. W czasach pokoju - zarówno w dwudziestoleciu międzywojennym, jak i po wojnie - pracował na gospodarstwie pod Barcinem.
Na początku lat dwudziestych ubiegłego stulecia młodo zginęło dwóch lotników a naszych stron: Walerian Makowski z Góry koło Żnina - lotnik Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku (21/93), pochowany na cmentarzu w żnińskiej Górze i Józef Wrzesiński - lotnik wojny polsko-bolszewickiej, urodzony w 1899 roku w Gąsawie, zginął w 1923 roku (12/92).
Najwybitniejszą niewątpliwie wojenną postacią jest kontradmirał Józef Unrug (32/96, 29/98), właściciel majątku w Sielcu, współtwórca polskiej siły morskiej dwudziestolecia międzywojennego i dowódca obrony Wybrzeża we wrześniu 1939 roku.
Byli Pałuczanie i w powstaniu warszawskim (30/94) - jako przykład wymieńmy córkę dyrektora żnińskiego gimnazjum - Marię Piotrowicz, pełniącą w podziemnej prasie funkcję kreślarza w czasopiśmie "Saper" (ŻZH 14/94); zginęła w czasie powstania.
Obok powstańców wielkopolskich w Panteonie Pałuk na pewno znajdą się też żołnierze Armii Krajowej - na przykład Aleksander Masłowski ze Słębowa (21/92) czy dotąd mieszkający w Żninie Jerzy Ludwiczak (45/02).
Ci, którzy zginęli w Katyniu (30/00) to osobny gwiazdozbiór, w którym żniński lekarz Stanisław Czarliński (14/93) o tyle wyraźniej widoczny jest od innych, że przy jego zwłokach odnaleziono notatnik, przez który przemówił do nas jeszcze zza grobu.
Choć II wojna światowa i okres przejmowania władzy przez komunistów dawno są już uznane za historię, mam wrażenie, że osoby, które w tym czasie działały na naszym terenie w konspiracji, w Panteonie Pałuk dotąd nie funkcjonują. Wymieńmy więc:
Aleksander Schulz z Rogowa - komisarz podokręgu bydgoskiego AK.
Ksiądz dr płk. Klemens Średziński, wenecki proboszcz - szef Inspektoratu Sił Zbrojnych WiN Pałuki na 3 powiaty: Żnin, Szubin i Mogilno.

Zbisław Hądzlik, ps. Jaguar
Zbisław i Bogdan Hądzlikowie (39/94, 28/96), dowódcy konspiracyjnego działającego na terenie powiatu mogileńskiego i żnińskiego oddziału - najpierw ZWZ, potem AK, walczącego z Niemcami w czasie wojny, a następnie partyzantki powojennej. W październiku 1945 roku ujawnili się przed Komisją Likwidacyjną w Żninie, wrócili do legalnego życia, po czym reaktywowali oddział na terenie powiatu mogileńskiego, skazani na kary śmierci, w wyniku amnestii złagodzone. Zbisław opuścił więzienie w 1957 roku, Bogdan - w 1959, obaj zmarli w latach dziewięćdziesiątych.
Bogdan Hądzlik, ps. Madaj
I znów natrafiamy na powstańca wielkopolskiego, więzionego w czasie II wojny przez Niemców. Karol Szalow z Iwna okupację przeżył, władzy ludowej - nie. Jego aresztowanie i śmierć w ubeckim areszcie (43/97) stało się przyczyną zawiązania organizacji antykomunistycznej o nazwie Wolny Świat (44/97) przez pracowników Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Szubinie: Mariana Nowaka, Władysława Kozłowskiego, Zdzisława Grześkę, Edmunda Strauchmanna i Ludwika Majkę - mieszkańców Szubina. Planowano uwolnienie więźniów z gmachu UB w Szubinie, konspirację wykryto, orzeczono trzy wyroki śmierci, złagodzone przez prezydenta Bolesława Bieruta, uczestnicy konspiracji powędrowali na długie lata do więzień, które opuścili najpóźniej w 1956 roku.
Instytut Pamięci Narodowej dopiero w ostatnich latach odkrywa w Polsce lat pięćdziesiątych liczne konspiracje gimnazjalistów, którzy wpadali, byli sądzeni i więzieni. Wśród nich znamy kcyńską organizację niepodległościową "Powrót", założoną przez Olgę Umławską, sekretarkę w Szkole Podstawowej w Kcyni.
Ostatnim poległym w walce z komunizmem o wolną Polskę był Wojciech Cieślewicz z Kcyni, młody dziennikarz "Gazety Poznańskiej", zamordowany przez ZOMO w czasie demonstracji zorganizowanej dwa miesiące po wprowadzeniu stanu wojennego 13 lutego 1982 roku (9/95).
Mój wykład zbliża się do końca. Zakończyć chcę go postacią również tragiczną co postać Jakuba z Ul Ulejskiego.
Ruiny domu w Olesznie pod Kcynią, domu Stanisława Twardowskiego (49/97), skazanego na karę śmierci, którą wykonano 27 marca 1954 roku, dalej stoją. Jego protest przeciw zakładaniu spółdzielni produkcyjnych płynął z głębi duszy i był równie beznadziejny, jak czas, w którym działał - 1951 i 1952 rok. Ukrywał się. Nie miał na sumieniu niczyjej śmierci, choć chodził z bronią. Wpadał z pistoletem na zebrania wiejskie i groził, że zastrzeli każdego, kto przystąpi do spółdzielni. Spalił zabudowania prezesa ZSL, parę stodół, księgi podatkowe. W czasie procesu niczego się nie wypierał, nie okazał skruchy, ani pokory. Zabronił wnosić żonie rewizję od wyroku.

Rzeźba Ja na Czochralskiego dłuta Andrzeja Grodzkiego fot. Róża Bleja
Gdy w latach sześćdziesiątych tworzył się poczet słynnych żninian, sytuacja polityczna była inna, inne wzory osobowe, inne postrzegania historii. Dziś proponuję, nie burząc wtedy zbudowanej bazy, ale nawiązując do niej, przedstawić własną propozycję składu głównego piedestału Panteonu Pałuk.
Przede wszystkim trzeba zauważyć, że w dziedzinie katolickiej myśli i czynu jesteśmy jako region potęgą. Myślę, że zbyt mało sobie tę właściwość uświadamiamy.

Alfred Krzycki

Anna Krzycka
Jako pierwszych więc zapraszam na podwyższenie błogosławioną Matkę Marię Karłowską i arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba ze Żnina, a towarzyszyć im będą wybitni Pałukowie: Zbylut i Sędziwój. Jako następnych - misjonarzy o światowych dokonaniach: ks. biskupa Ignacego Krause z Niestronna oraz Wacława Kruszkę ze Słabomierza.
Świat kultury na tym piedestale reprezentować będą oczywiście patroni tego forum: Jan i Jędrzej Śniadeccy w towarzystwie Jana Czochralskiego z Kcyni, Klemens Janicki z Januszkowa i trójka Krzyckich.
Tu refleksja: gdyby nie Krzyccy brak byłoby w naszym panteonie przedsiębiorców (a spójrzmy za miedzę: w sąsiednim Mogilnie - ks. Piotr Wawrzyniak, pod Trzemesznem - Hipolit Cegielski).
Myślę, że zmieszczą się też w pierwszym szeregu żołnierze i politycy o dokonaniach widocznych w skali kraju: Aleksander Guttry z Paryża, Stanisław Sadowski ze Słupów i kontradmirał Józef Unrug z Sielca; o dokonaniach w skali regionu: Jakub z Ul Ostoja Ulejski spod Kcyni i Aleksander Schulz z Rogowa oraz w skali powiatu: ksiądz dr płk. Klemens Średziński oraz Zbisław i Bogdan Hądzlikowie.
Określenie najwybitniejszych Pałuczan zawsze jest jedynie pewną propozycją, zaproszeniem do dyskusji, autorskim pomnikiem, który maluję tu słowami, bo rysować nie umiem.
Jestem pewien, że warto nad tym dyskutować, bo dyskusja nad Panteonem Pałuk to uhonorowanie tych, którzy wnieśli do świata kultury czy nauki takie wartości, które ją w znaczny sposób ukształtowały. Jest to też dyskusja nad wzorami osobowymi, jakie dla siebie widzimy w historii.
Cyfry w tekście podane w nawiasach odsyłają do numeru "Pałuk", w którym drukowany był tekst nawiązujący do treści. Jeśli przed cyfrą znajduje się skrót ŻZH - mowa jest o numerze i roczniku Żnińskich Zeszytów Historycznych.
Dominik Księski
Pałuki nr 671 (52/2004)
Czytaj także:
Ka0SmT
52UFLADA
HL-DK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze