Już po opublikowaniu w Żnińskich Zeszytach Historycznych opracowania poświęconego mieszkańcom Żnina i dawnego powiatu żnińskiego, którzy w końcu września 1939 roku dostali się do niewoli sowieckiej i wiosną 1940 roku zostali zamordowani w Katyniu, Charkowie i Miednojem udało się odnaleźć jeszcze jednego oficera, ofiarę systemu sowieckiego.
Tadeusz Jeszke urodził się 18 lutego 1894 roku w Gorzycach, w rodzinie nauczyciela miejscowej szkoły ludowej (powszechnej) Wacława i Walerii z Grubińskich. Ukończył szkołę kupiecką w Poznaniu i rzemieślniczą szkołę włókienniczą (tkacką) w Berlinie. W wojnie światowej zmobilizowany do armii niemieckiej, wyróżnił się w walkach na froncie zachodnim pod Nancy, Reims i Verdun, za co został odznaczony Krzyżem Żelaznym II klasy. Po demobilizacji późną jesienią 1918 roku wrócił do Wielkopolski i brał udział w walkach powstania wielkopolskiego. Po rozejmie w Trewirze w lutym 1919 roku pozostał wojsku. W 1920 roku ukończył ośmiomiesięczny kurs uzupełniający dla aspirantów oficerskich w Wielkopolskiej Szkole Podchorążych Piechoty w Poznaniu i otrzymał awans na stopień podporucznika piechoty ze starszeństwem od 1 czerwca 1919 roku oraz przydział do 9 pułku strzelców wielkopolskich (67 pułk piechoty) w Brodnicy. Jako dowódca kompanii tego pułku uczestniczył od lipca 1919 roku w walkach wojny polsko-rosyjskiej na froncie litewsko-białoruskim, za które został odznaczony Krzyżem Walecznych. Po zakończeniu działań wojennych i przejściu armii na stopę pokojową ppor. Jeszke nie demobilizował się, lecz zdecydował się służyć w wojsku jako oficer służby stałej. Uzyskał awans na stopień porucznika ze starszeństwem od 1 stycznia 1921 roku i zrazu pełnił służbę nadal w 67 pułku piechoty. Z kolei został przeniesiony na stanowisko oficera sztabowego w dowództwie 4 dywizji piechoty w Toruniu, a dalej do 28 batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza w Wołożynie, do biura wojskowego w Ministerstwie Przemysłu i Handlu na stanowisko kierownika kancelarii, na koniec do 5 pułku piechoty w Wilnie, gdzie ostatnio pełnił funkcję oficera do spraw mobilizacji. Na stopień kapitana awansowano go ze starszeństwem od 19 marca 1937 roku.
Tadeusz Jeszke ożenił się w 1925 roku z córką dyrektora banku w Brodnicy Marią Tylczyńską i miał dwoje dzieci: Leszka urodzonego w 1925 roku i Krystynę urodzoną w 1929 roku.
Jakie były losy kpt. Jeszke we wrześniu 1939 roku - nie wiadomo. Jego pułk macierzysty - 5 pułk piechoty - został zmobilizowany w ramach 1 dywizji piechoty w dniach 24-28 września w rejonie Wilna i 28 września przewieziony do rejonu Ostrowi Mazowieckiej i Wyszkowa, gdzie wszedł w skład Grupy Operacyjnej Wyszków. Walczył w ciężkich bojach nad Narwią w rejonie Pułtuska (6 IX), w walkach odwrotowych (7/8 IX) i w obronie przejścia Bugu w Wyszkowie (9 IX), gdzie poniósł duże straty od nawały ognia artyleryjskiego, wynoszące, według ówczesnych szacunków, aż do 50% stanów początkowych. Dalsze straty pułk poniósł w odwrocie od 11 września w kierunku Chełma i Włodzimierza, gdy lotnictwo niemieckie bezkarnie bombardowało maszerujące kolumny. Pułk uczestniczył w zaciętej bitwie 13 września w rejonie Jagodnego, między Łukowem a Siedlcami. Z walk w dniach 11-13 września wydostało się zaledwie około 30% stanów 1 dywizji piechoty: ocalałe zdekompletowane oddziały zabrały się stopniowo do 18 września w okolicach Chełma, stąd, zamiast na wschód do Włodzimierza jak pierwotnie zamierzano, zwrócono się na południe w stronę Hrubieszowa, a potem na południowy-zachód w stronę Tomaszowa Lubelskiego i Józefowa. Dowódca dywizji sądził, że uda mu się przeprowadzić oddziały za San przed następującą Armią Czerwoną i przedostać się na Węgry. Zmysł ten się nie powiódł, gdyż nie udało się przebić przez jednostki niemieckie wycofujące się na zachód do linii demarkacyjnej sowiecko-niemieckiej. W bitwie 22-23 września pod Tomaszowem oddziały 1 dywizji piechoty zostały rozbite, a żołnierze i oficerowie dostali się do niewoli. Oficerowie, którzy nie chcieli iść do niewoli niemieckiej, próbowali przedzierać się dalej w kierunku zachodnim, ale już po dwóch dniach dostali się do niewoli sowieckiej.
Należy przypuszczać, że kpt. Jeszke właśnie wtedy, to jest 25 lub 26 września, został wzięty do niewoli przez żołnierzy sowieckich. Prawdopodobnie wpierw przebywał w obozie przejściowym w Szebietówce, później w Starobielsku, skąd przewieziono go 17 lub 18 listopada do Kozielska. Z obozu został wywieziony 29 kwietnia 1940 roku osiemnastym transportem na podstawie listy NKWD nr 052/4-87, datowanej 27 kwietnia.
Grupy oficerów do transportu kompletowano w obozie od rana, nazwiska przekazywano telefonicznie z Moskwy według list transportowych. Przeprowadzono bardzo ścisłą rewizję osobistą, odbierając wszystkie ostre przedmioty i pod mocniejszym niż poprzednio konwojem wyprowadzano za bramę obozu, gdzie oczekiwały samochody ciężarowe, którymi więźniów przewieziono do stacji kolejowej w Kozielsku drogą okrężną, a nie przez miasteczko. Na bocznicy stało sześć wagonów więziennych. Ładowano po 14 osób do zakratowanych przedziałów przeznaczonych dla ośmiu ludzi. Pociąg ruszył późnym popołudniem lub nad wieczorem, jechał szybko całą noc i wczesnym rankiem 30 kwietnia dotarł do torów towarowych w Smoleńsku, oddalonych od dworca pasażerskiego. Po krótkim postoju pociąg odjechał do Gniezdowa i zatrzymał się przy rampie towarowej, skąd więźniów odwożono partiami autobusem z zamalowanymi oknami do lasu katyńskiego i mordowano strzałem w tył głowy.
Wiosną 1943 roku Komisja Techniczna PCK wydobyła zwłoki kpt. Jeszkego ze zbiorowego dołu, zidentyfikowała je, opatrzyła kolejnym numerem 02715 i pochowała w bratniej mogile, prawdopodobnie czwartej, na nowo zbudowanym cmentarzu. Przy zwłokach znaleziono świadectwo szczepienia w obozie kozielskim, wizytówki oraz różaniec.
Kpt. Jeszke, oprócz odznaczeń za męstwo na polu walki, był wyróżniony Medalem Niepodległości i Srebrnym Krzyżem Zasługi; posiadał też medale pamiątkowe.
WOJCIECH ŚMIGIELSKI Pałuki nr 282 (29/1997)
Czytaj także:
Ka0SmT
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze