Leszek Jakubowski, Marek Malak i Franciszek Szafrański posadzili pierwszy w historii Żnina dąb katyński, poświęcony przedwojennemu prawnikowi i wiceburmistrzowi Żnina, podporucznikowi rezerwy Marianowi Brossowi, który został zamordowany przez NKWD w Katyniu.

Marek Malak, Leszek Jakubowski i Franciszek Szafrański uroczyście zasadzili dąb dla ppor. Mariana Brossa fot. Remigiusz Konieczka
W piątek do naszej redakcji dotarła biała koperta adresowana we Wrocławiu. Tadeusz Bross, syn zamordowanego w Katyniu ppor. Mariana Brossa, dostarczył nam materiały dotyczące jego ojca. W przesyłce były: ksero listy, na której znaleźli się więźniowie Kozielska, biogram Mariana Brossa oraz kopia legitymacji z 1996 roku, potwierdzającej odznaczenie medalem Za udział w wojnie obronnej 1939 roku.
POWSTANIEC, STUDENT, SĘDZIA
Marian Bross urodził się 2 października 1900 r. w Witkowie niedaleko Gniezna. Po ukończeniu szkoły ludowej w Witkowie rozpoczął naukę w gimnazjum w Gnieźnie. W 1917 roku uzyskał świadectwo dojrzałości. W styczniu 1918 roku został powołany do niemieckiej armii kajzerowskiej. W wojsku przebywał do czasu zakończenia działań wojennych w listopadzie. Po powrocie do Wielkopolski Marian Bross 28 grudnia 1918 r. zgłosił się do oddziałów powstańczych. W szeregach 4. Pułku Strzelców walczył pod Zdziechową oraz na Froncie Północnym pod Żninem, Szubinem i Rynarzewem. Po podpisaniu rozejmu w Trewirze i zmniejszeniu zagrożenia ze strony niemieckiej, Marian Bross został skierowany na kurs dla kandydatów na oficerów przy 14. Dywizji Piechoty. Po jego ukończeniu został podporucznikiem, a zaraz potem przeniesiono go do rezerwy i wcielono do 58. Pułku Piechoty w Poznaniu. Później rozpoczął studia prawnicze w Poznaniu, które ukończył w 1924 roku. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Po studiach podjął pracę w sądzie w Międzychodzie. Po zdaniu egzaminu sędziowskiego został sędzią i kierownikiem Sądu Powiatowego w Międzychodzie. Z uzyskanych materiałów wynika, że 7 kwietnia 1927 r. (a nie jak pisaliśmy tydzień temu 1928 r.) został przeniesiony do Żnina na równorzędne stanowisko, a więc sędziego i kierownika sądu. W pamięci żninian zapisał się przede wszystkim jako notariusz oraz wiceburmistrz miasta. Tę ostatnią funkcję pełnił nieetatowo i nie można jej porównywać z pracą wiceburmistrza w czasach obecnych.
W 1929 roku został przeniesiony z 58. Pułku Piechoty do kadry oficerskiej DOK VIII w Toruniu. Dziesięć lat później, a więc w 1939 roku, został zmobilizowany przed wojną z Niemcami. W sierpniu tamtego roku trafił do Bydgoszczy. Wówczas dwa razy odwiedził go syn Tadeusz z siostrą Teresą.
Nie wiadomo, jakie były wojenne losy Mariana Brossa od czasu powołania do osadzenia w obozie jenieckim w Kozielsku. Nie zna ich syn. Nie wyjaśniają ich też dostępne materiały. Z notatek ppor. rezerwy kawalerii Zygfryda Ciszewskiego można dowiedzieć się, że Marian Bross 24 września 1939 r. znalazł się jako jeniec sowiecki w koszarach w Kamieńcu Podolskim. Tego dnia pojawił się w transporcie kolejowym, który 28 września dotarł do Kozielska. Obóz w Kozielsku znajdował się na terenie dawnego klasztoru. Stamtąd do rodziny dotarła ostatnia wiadomość od Mariana Brossa. Datowana była na 1 marca 1940 r.
Lista więźniów, na której znalazło się nazwisko Mariana Brossa, została sporządzona 4 kwietnia 1940 r. Żninianin miał przydzielony numer 3047. Listę sporządził niejaki Soprunienko. Znalazło się na niej 99 oficerów. Marian Bross został wywieziony z obozu 8 kwietnia w piątym transporcie. Wagony docierały do stacji Gniezdowo. Stamtąd samochodami z zamalowanymi szybami oficerów odwożono do katyńskiego lasu. Skrępowani prowadzeni byli nad krawędź dołu. Potem strzałem w tył głowy funkcjonariusze NKWD odbierali im życie.

Ofiarom Katynia hołd oddają żnińscy harcerze fot. Remigiusz Konieczka
MSZA
W niedzielę uroczystości poświęcone ofiarom mordów w Katyniu, Charkowie i Twerze pochodzącym ze Żnina i okolic rozpoczęły się od mszy św. odprawionej w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Żninie. Nabożeństwo, po tragicznym wypadku pod Smoleńskiem i śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, nabrało innego wymiaru. Modlono się za oficerów, Ojczyznę, ale również za tych wszystkich, którzy zginęli w sobotę kilka kilometrów od Katynia. W homilii ks. Rafał Hordik mówił, iż lekarstwem na krzywdę i zbolałą Ojczyznę jest Boże miłosierdzie. - Większe jest od rozpaczy, grzechu, beznadziei. Jeśli człowiek otworzy się na Boże miłosierdzie, to pozwoli mu ono przetrwać czas bólu - powiedział ksiądz.
DĄB
Po mszy św. poczty sztandarowe i delegacje przeszły pod Pomnik Ofiar Katynia. Wszyscy oddali hołd bestialsko zastrzelonym oficerom. Niedaleko pomnika został posadzony dąb, który ma przypominać żninianom o zamordowanym w Katyniu ppor. Marianie Brossie. Uroczystego posadzenia dębu dokonali Franciszek Szafrański, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Koło w Żninie oraz nadleśniczy nadleśnictwa Gołąbki Marek Malak i burmistrz Żnina Leszek Jakubowski. Wcześniej historię jeńców z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie przybliżył Robert Szafrański, nauczyciel historii w I Liceum Ogólnokształcącym. Podsumowując krótki wykład o zbrodni katyńskiej, powiedział, że śmierć prezydenta i osób mu towarzyszących, pokaże całemu światu, czym dla Polaków jest Katyń.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 948 (15/2010)
Czytaj także:
Ka0SmT
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze