Urodził się w kamienicy przy Rynku w Mogilnie. Był dumą i chlubą całej rodziny. Wysoki, szczupły, niebywale wysportowany, znakomicie prezentował się w oficerskim mundurze, budząc niekłamany podziw i u niektórych odrobinę zazdrości. Każdy jego przyjazd do przedwojennego Mogilna liczącego wówczas około 5 tysięcy mieszkańców wzbudzał nie lada sensację.
Staraniem Rodziny Katyńskiej na mogileńskim cmentarzu przy głównej alei postawiono pomnik z krzyżem, napisem Katyń i pamiątkową tablicą z wyrytymi w granicie nazwiskami i stopniami wojskowymi mieszkańców Ziemi Mogileńskiej, o których wiemy, że zostali zamordowani w Katyniu. Próżno szukać w mogile prochów, tam ich nie ma. Leżą daleko, dokładnie nie wiadomo, w którym z trzech odkrytych miejsc kaźni. Obecnie używamy skrótu myślowego i mówimy o wszystkich leżą w Katyniu. Ile trudu musieli włożyć najbliżsi, którzy przez dziesięciolecia zabiegali o to, by odszukać choć maleńki ślad człowieka, który we wrześniu 1939 r. poszedł bronić ojczyzny i od tego czasu nie dał znaku życia. Tego też nie można zapomnieć barbarzyńcom. Tysiące wdów i sierot, matek, ojców, dziadków, sióstr i braci przez dziesięciolecia nie mogło usłyszeć prawdy i pomodlić się przy doczesnych szczątkach najbliższych. Za to z pietyzmem i niespotykanym uporem gromadzili wszystko, co ich przypominało. Okruchy zdarzeń, w jakich uczestniczyli, pożółkłe fotografie, fragmenty listów.
Tak właśnie jest z odtworzeniem losów kpt. Józefa Splitta, którego nazwisko widnieje na katyńskim obelisku mogileńskiego cmentarza.
Uczestniczyłem z delegacją szkoły w uroczystości z okazji poświęcenia mogiły. Jednak losami kpt. Józefa Splitta zainteresowałem się przy innej okazji. Szkoła Podstawowa nr 2 im. Marii Konopnickiej w Mogilnie z inicjatywy jej dyrektora Andrzeja Łaganowskiego jest beneficjentem akcji Katyń... ocalić od zapomnienia, w ramach której prowadzona jest ogólnopolska akcja sadzenia Dębów Pamięci. Każdy dąb poświęcony jest osobie zamordowanej w Katyniu - z konkretnym imieniem i nazwiskiem. Ma ich być 21.857.
29 maja 2009 r. przy głównym wejściu do szkoły przewodnicząca samorządu szkolnego w asyście nauczyciela historii i dyrektora szkoły posadziła dębowe drzewko poświęcone pamięci kpt. Józefa Splitta. Ponieważ jestem absolwentem dwójki, który interesuje się obecnym życiem szkoły, to wydarzenie zwróciło moją uwagę.
Józef Splitt urodził się 7 lutego 1895 r. w Mogilnie jako syn Adolfa (urodził się 16 czerwca 1859 r., zmarł 31 sierpnia 1901 r.), pochowanego w grobie rodzinnym na cmentarzu w Mogilnie i Izabelli z Madałkiewiczów (zmarła w 1945 r., w niewyjaśnionych okolicznościach w Łodzi, gdzie się przeniosła na czas wojny do syna Wojciecha). Brak jest danych na temat miejsca pochówku. Adolf i Izabella Splitt byli właścicielami okazałej kamienicy w Mogilnie przy Rynku 19, stojącej do dziś. Obecnie znajduje się w niej Komenda Powiatowa Policji.
Józef był ich czwartym dzieckiem z pięciorga, a trzecim synem. Najstarsza z rodzeństwa była Bronisława (urodziła się 5 listopada 1890 r., zmarła 28 grudnia 1979 r.). Wyszła za mąż za Maksymiliana Thiela (urodził się 2 października 1883 r., zmarł 14 września 1958 r.), właściciela drogerii jeszcze przed I wojną światową pod nazwą Drogeria Merkur, którą prowadził do września 1939 r. Po wkroczeniu wojsk niemieckich został wywłaszczony i drogeria przeszła na własność przesiedlonej z Litwy Wally Rogalschis.
Przygotowanie zawodowe odbył w latach 1907-1911 w Poznaniu w firmie Czepczyński. W tym związku urodziło się dwoje dzieci - córka Maria (urodziła się 8 grudnia 1912 r., zmarła 19 stycznia 1978 r.) oraz urodzony 5 maja 1923 r. syn Stefan Thiel, obecnie mieszkający poza granicami Polski, w niemieckim Bochum.
Kolejny był syn Władysław (zmarł 10 lipca 1931 r.), który podczas I wojny światowej walczył we Francji. Jak wielu mężczyzn z Poznańskiego wcielony był do armii niemieckiej. Ranny został na francuskiej ziemi. W szpitalu poznał pielęgniarkę, wziął ślub i pozostał na obczyźnie. Następny syn Jan Erazm (urodził się 3 czerwca 1893 r., zmarł 29 kwietnia 1899 r.) mając niespełna 6 lat utopił się w Jeziorze Mogileńskim. Kolejnym piątym dzieckiem Adolfa i Izabelli był syn Wojciech, zamieszkały w Łodzi, działający w branży włókienniczej. Zmarł krótko po II wojnie światowej.
Jako mieszkaniec Mogilna leżącego w prowincji poznańskiej zaboru pruskiego, Józef Splitt został wcielony do armii niemieckiej. Przeszedł szkolenie wojskowe, brał udział w I wojnie. Jednocześnie jednak, a może przede wszystkim, był aktywnym członkiem Sokoła - organizacji towarzystw sportowych zajmującej się popularyzacją aktywności fizycznej wśród młodzieży jako właściwej drogi do wychowania zdrowego społeczeństwa. Kolejnym, jakże naturalnym, krokiem było wstąpienie to tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej, działającej z inicjatywy i pod zwierzchnictwem Józefa Piłsudskiego. Kiedy po zakończeniu I wojny światowej w Wielkopolsce organizowały się oddziały powstańcze, jako dobrze wyszkolony i doświadczony żołnierz bez trudu w tych oddziałach znalazł sobie miejsce.
Już 24 grudnia 1918 r. w Pleszewie powstała wojskowa komórka organizacyjna, tzw. kompania pleszewska, którą uznaje się za zalążek 62 pułku piechoty. Pod dowództwem ppor. Bociańskiego 27 grudnia 1918 r. uczestniczyli w rozbrajaniu Niemców w Poznaniu, mając w swoich rękach dworzec kolejowy. 30 grudnia ruszyli pleszewiacy z odsieczą do Ostrowa zagrożonego przez niemiecki garnizon z Krotoszyna. Dzięki udanemu manewrowi obejścia zdobyli miasto. W ręce powstańców dostały się duże zapasy amunicji i umundurowania. 4 stycznia 1919 r. złożyli przysięgę na sztandar ofiarowany przez obywateli pleszewskich. W tym samym czasie zostały sformowane kolejne kompanie. Powstał baon, który w następstwie chlubnych bojów pod Miejską Górką, Zdunami i Sarnową nazwano 1 baonem 8 Pułku Strzelców Wielkopolskich. Po wcieleniu III baonu, pułk zakończył swoje formowanie i został mianowany jako 8 Pułk Strzelców Wielkopolskich. W tym czasie pułkiem dowodził kpt. Paluch. 8 stycznia 1920 r. zaczyna się marsz w kierunku północnym celem realizacji postanowień Traktatu Wersalskiego i objęcia przez Polskę terenów Pomorza. 23 stycznia pułk zajął Nakło nad Notecią, a następnie wkroczył do Bydgoszczy.
Od 24 stycznia 1920 r. pułk stacjonował w garnizonie Bydgoszcz, w koszarach im. generała Franciszka Ksawerego Rymkiewicza przy ul. Warszawskiej. Społeczeństwo ufundowało sztandar, który uroczyście został poświęcony w obecności dowodzącego pułkiem od 13 stycznia płk. Miszałowskiego. 17 stycznia 1920 r. po włączeniu Armii Wielkopolskiej w struktury Wojska Polskiego, otrzymał numer 62 i w kolejnych latach był potocznie nazywany pułkiem Dzieci Bydgoskich lub pułkiem piechoty wielkopolskiej.
W roku 1920 wybuchła wojna z bolszewikami. 11 marca pułk wyjechał z Bydgoszczy na front bolszewicki, będąc w składzie 15 Dywizji Piechoty Wlkp., która w tym czasie po zajęciu rejonu Brody-Krasne-Złoczów pozostawała w odwodzie. Kiedy 25 kwietnia zaczyna się ofensywa, 62 pułk piechoty wziął w niej czynny udział, zdobywając Berdyczów i w ten sposób zapisując swoją kolejną chwalebną kartę. Podczas walk o Berdyczów wzięto do niewoli 15 oficerów, 860 szeregowych. Zdobyto 40 ckm, 1500 kb, 16 samochodów, 2 pociągi. Kroniki pułkowe odnotowują dwa nazwiska, podporucznika Józefa Splitta i sierżanta Julijana Andjelewicza, jako zasługujące na wyróżnienie za dokonanie czynów wysoce chwalebnych godnych odnotowania. Niestety milczą w szczegółach, czego i jakich okoliczności dotyczyły. Kolejne dni walki na froncie to kolejne sukcesy, gdyż rośnie liczba wziętych do niewoli jeńców i wyposażenia wojskowego. 3 maja pułk przechodzi w skład 3 armii generała Rydza-Śmigłego i 8 maja zajmuje Kijów.
Dalsze losy 62 pp odpowiadają trudnym warunkom wojny z bolszewikami. Podczas odwrotu w kierunku Bugu pułk toczy zaciekłe boje z nieprzyjacielem, ponosi straty, ale też i kontratakuje biorąc kolejnych jeńców oraz zdobywając mienie wojskowe. Już 6 sierpnia marszałek Józef Piłsudski jako Naczelny Wódz podejmuje decyzję stoczenia walnej bitwy nad Wisłą. 15 DP, a w jej składzie 62 pp, zostaje skierowany na przedmoście Warszawy. 15 sierpnia w bezpośredniej walce przeciwnik dopuszczony na odległość nie mniejszą niż 100 m zostaje odparty. Kolejno pułk brał udział w operacjach w miejscowości Glinianki oraz pod Zambrowem, gdzie II i III baon otacza nieprzyjaciela i zmusza do poddania. W pogoni za nieprzyjacielem żołnierze dotarli aż pod granicę pruską.
25 sierpnia odbywa się pierwsza w pułku dekoracja Krzyżem Virtuti Militari por. Szcześniaka i chor. Andjelewicza. Marszałek Piłsudski osobiście dokonał przeglądu I baonu i trzykrotnie dziękował kpt. Lorkowi, ówczesnemu dowódcy jednostki, świetnej prezencji podczas defilady. Szlak bojowy 62 pp zakończył się na linii rozejmowej Nowejki-Bohunowo.
Wreszcie nadszedł czas powrotu do kraju. Pułk załadowano i kolejno baonami odjechał do Bydgoszczy. Rozpoczęto żmudną, systematyczną pracę czasu pokoju nad odbudową stanu osobowego i szkoleniem rezerw. Oczywiście mając znakomitą kadrę oficerską, do której należał Józef Splitt, musiało to być wykonywane z sukcesami. W 1931 r. pułk zdobył za strzelanie proporzec strzelecki, a w 1933 r. proporzec ponownie odzyskuje zdobywając II miejsce w armii.
Ppor. Józef Splitt 1 stycznia 1928 r. został mianowany na kolejny stopień oficerski, został kapitanem. Pełnił funkcję dowódcy plutonu saperów.
Był dumą i chlubą całej rodziny. Wysoki, szczupły, niebywale wysportowany, znakomicie prezentował się w oficerskim mundurze, budząc niekłamany podziw i zapewne u niektórych odrobinę zazdrości. Każdy jego przyjazd do przedwojennego Mogilna liczącego wówczas około 5 tysięcy mieszkańców wzbudzał nie lada sensację. Przyjazd był zawsze awizowany i uzgadniany co do dnia i godziny. We wspomnieniach rodziny pamięta się chłopca, który dopytywał się o datę przyjazdu pana kapitana, aby osobiście być na dworcu powitać i pomóc w transporcie bagażu plantami na Rynek 19.
Józef był oczkiem w głowie matki Izabeli. Ta schorowana, cierpiąca na okropne bóle nóg, z bardzo zaawansowaną kataraktą kobieta całymi dniami przesiadywała w fotelu. Naprzeciw na stoliczku był obraz Matki Boskiej, przystrojony zawsze świeżymi kwiatami i palącą się wieczną lampką oliwną. Największą radość miała wtedy, gdy najukochańszy syn siedział przy niej i trzymając ją za ręce opowiadał o swoim życiu. Ona natomiast w codziennej modlitwie prosiła Boga o łaski dla niego. Józef Splitt z uwagi na specyfikę służby wojskowej nie mógł bywać często w domu, nad czym zawsze szczerze ubolewał. Za to skrupulatnie i niejako obowiązkowo przyjeżdżał do domu na Święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia, uwielbiał je spędzać w gronie rodzinnym.
Jako, że w tamtych latach były zimy z solidnym mrozem i obfitymi opadami śniegu, jako sportowiec z urodzenia i wychowania wykorzystywał zamarzniętą taflę Jeziora Mogileńskiego do uprawiania łyżwiarstwa. Z racji niewielkiej odległości, jaką trzeba było pokonać między domem a lodowiskiem, bardzo często korzystał z tej przyjemności.
Miał w rodzinnym domu specjalne buty z łyżwami. Jeździł koncertowo i to jako solista, i w parze z siostrzenicą Marią. Skakał przez śnieżne przeszkody, jeździł tzw. pistoletem na jednej nodze, przy sprzyjających warunkach odbywał wielokilometrowe ślizgi do Wylatowa i z powrotem. Chętnie uczył siostrzeńca jazdy na łyżwach.
Wigilia zawsze była przygotowywana przez jego siostrę Bronisławę, gromadziła przy stole bardzo wiele osób z rodziny i personelu. Babcia rozpoczynała modlitwą, następnie było dzielenie opłatkiem i wzajemne składanie życzeń. Po wieczerzy wujek Józef stawał przed choinką, intonował swoim potężnym głosem kolędę Bracia patrzcie jeno... Następnie telefonicznie rozmawiał z gwiazdorem, który stawał w drzwiach i rozpoczynał tradycyjnie od najmłodszych. Pytał, czy się było grzecznym, wymagał obietnicy poprawy, klęcząc należało powiedzieć pacierz i dopiero wtedy przystępował do rozdawania prezentów, czyli chwili, na którą najmłodsi czekali najbardziej. Jednego roku siostrzeniec otrzymał od gwiazdora (po latach okazało się wujka Józia) wspaniały samochód w kolorze niebieskim, który był napędzany siłą pracy nóg za pomocą pedałów.
Kolejne wspomnienia dotyczą tradycji rodzinnych związanych ze świętami wielkanocnymi. Obowiązkowym punktem był długi spacer odbywany na trasie Rynek 19, obok kościoła i klasztoru benedyktynów, do żelaznego mostu w Żabnie, przez most torem kolejowym do wsi Chabsko, obok cmentarza przez Mogileńskie Aleje, nad jeziorem i do domu. Podczas spaceru wujek Józio znajdował drobne monety 10-, 20-, 50-groszowe, zwracając taktownie uwagę, że najmłodszy spacerowicz nie widzi monet jakoby rzucanych przez pasażerów pociągów jeżdżących na trasie Mogilno - Orchowo. Idąc, wytężał mały Stefan wzrok i z czasem również udawało się coś znaleźć. Wszystko jak zwykle wyjaśniło się później. Znany z wielkiego poczucia humoru i szczerego serca wujek niepostrzeżenie dla małego chłopca dyskretnie sam je podrzucał, sprawiając radość.
W okresach letnich ulubionym zajęciem kpt. Józefa Splitta było żeglowanie po Brdzie oraz pływanie. Swoją ogromną pasją do sportu potrafił zarazić pozostałych członków rodziny, np. pływanie stało się ulubionym zajęciem wielu z nich.
Siostra Bronisława Thiel z domu Splitt po wojnie, jako osoba w starszym wieku, zleciła synowi Stefanowi przeprowadzenie postępowania spadkowego kamienicy w Mogilnie przy Rynku 19. Do spadkobierców należeli jej bracia Władysław, Józef, Wojciech. W takich przypadkach potrzebny jest adres zamieszkania lub akt zgonu. Rodzina wiedziała, że Józef prawdopodobnie dostał się do rosyjskiej niewoli, dlatego między rokiem 1950 a 1960 (dokładnej daty syn Stefan nie pamięta) udał się do Grodna na Wileńszczyźnie do magistratu, wiedząc, że tam znajdują się częściowe listy zaginionych polskich oficerów. Niestety nie odnaleziono nazwiska Józef Splitta. Na potrzeby wystawienia aktu zgonu wpisano, że zaginął. Takowy dokument powinien znajdować się w aktach sądu w Mogilnie, gdzie zostało przeprowadzone postępowanie spadkowe dotyczące nieruchomości przy Rynku 19, której nowym właścicielem została Milicja Obywatelska.
W latach późniejszych, podczas kolejnego pobytu w Polsce dzięki osobistemu zaangażowaniu zięcia p. Stefana, dr. Mieczysława Bittnera uzyskano informację z Poznańskiego Stowarzyszenia Katyń o śmierci kpt. Józefa Splitta. Z archiwum akt w Inowrocławiu wydobyto wypis z aktu jego urodzenia.
Informacja z Poznańskiego Stowarzyszenia Katyń podaje jako ostatni przydział dla mjr. Józefa Splitta - 71 pp Rembertów k/Warszawy. Musiało to nastąpić w gorącym okresie przed samym wybuchem II wojny lub na jej początku. Ponieważ w Centralnym Archiwum Wojskowym przy nazwisku widnieje stopień kapitan i przydział do 33 pp w OZ 18 DP wnioskuję, że zapewne nie zdążono ze sformalizowaniem awansu i przeniesienia z uwagi na wyjazd 33 pp na front. Obecnie możemy tylko snuć domysły i stawiać różne hipotezy.
W kampanii wrześniowej 1939 r. 33 pp wchodził w skład 18 Dywizji Piechoty pod dowództwem płk. Stefana Koseckiego walczącej w ramach Samodzielnej Grupy Operacyjnej Narew, gen. bryg. Czesława Młot-Fijałkowskiego. Dywizja została rozbita między 12 a 13 września pod Zambrowem. Resztki pułku, które wyrwały się z okrążenia, walczyły do 2 października w rejonie leśniczówki Giełczyn, w północnej części Czerwonego Boru leżącego w powiecie Zambrów. Kiedy tereny te zostały zajęte przez Armię Czerwoną, oddział przeszedł do konspiracji. Ale wiadomo również, że 1 kompania batalionu marszowego 33 pp w składzie Zgrupowania Brześć, walczyła między innymi w obronie twierdzy brzeskiej. Co prawda twierdza została zdobyta przez oddziały niemieckie, ale na mocy umowy po 28 września przeszła pod okupację sowiecką. Wtedy też zapewne przejęli oni jeńców, polskich obrońców twierdzy.
Kiedy kpt. Józef Splitt dostał się do niewoli, w którym obozie był przetrzymywany, kiedy i gdzie go zamordowano, gdzie dokładnie leżą jego szczątki, nie wiemy. Żywię cichą nadzieję, że dzięki uporowi żyjących uda się w końcu odpowiedzieć na te i jeszcze wiele innych pytań.
Eryk Weber
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 961 (28/2010)
- Autor jest uczniem kl. IIIa Liceum Ogólnokształcącego w Mogilnie. Biografię napisał pod kierunkiem opiekuna Jana Wieczorka, nauczyciela historii w mogileńskim LO. Są to obszerne fragmenty pracy, która zajęła II miejsce (pierwszego nie przyznano) w konkursie historyczno-literackim organizowanym przez marszałka województwa kujawsko-pomorskiego Piotra Całbeckiego Katyń i martyrologia Polaków na Wschodzie oczami młodych. To dzięki Stefanowi Thielowi - jego pamięci i zachowanym przez niego pamiątkom rodzinnym oraz pomocy dyrektora SP 2 Mogilno Andrzeja Łaganowskiego mogło powstać niniejsze opracowanie, za co dziękuję.
- Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Ka0SmT
52UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze